Andrea, tyle, ze czasem nawet PDP trzeba na ziemie sciagnac, zeby za bardzo rozwydrzony, szacunku do opiekunki nie stracil...:P:P:P
Andrea, tyle, ze czasem nawet PDP trzeba na ziemie sciagnac, zeby za bardzo rozwydrzony, szacunku do opiekunki nie stracil...:P:P:P
Oczywiście ,że będę napierała:)Oni w temacie,wiedzą jakie konsekwencke moga być-już mówiłam to.Wogole to drugie miejsce gdzie obserwuje troske nie niemiecką:)Nie tylko dzieci,wnukowie też -zreszta w ogóle widac ,że to zżyta dobra rodzina.Mam nadzieje ,że i rozsądna też:)
Ty na syna nie czekaj - bo prawdoodobie dziadek ma juz zablokowane nerki potasem , zresztą chyba i uklad nerwowy już źle pracuje skoro dziwne zachowania - tu trzeba natychmiast !!!!!!! do szpitala - oby nie było za późno
Zdublowałam posty w poskarżyjkach,chciałam to naprawić i one zniknęły-a ja nie umiem ich wydobyć.Pomocy.
Napisz jeszcze raz ;)
No,doczekalismy sie pogotowia-dziadek do szpitala pojechał.U nas zwykle ktos z rodziny jedzie za chorym a tu ni-nawet nie widziałam po nich ,żeby sie jakoś denerwowali....Uśmiechnieci,zadowoleni...Dziwnie tak.Bbabcia mimo,że córce zasugerowałam nie chciała nic na spokojność.Cóż ,co dalej jutro będzie wiadomo.
Wszystkie twoje posty Kasiu63 plusikowałam bo ta relacja była dla mnie lekcją. Dziękuję
To tylko relacja ze zdarzenia-zasługi tu mojej ani ani-tyle co wszystko dokładnie i systematycznie rodzinie cały dzień przekazywałam jak się stan zmieniał.Zawsze tak robie w podobnych wypadkach.Jestem zdania ,ze o wszystkich zmanach dotyczących PDP trzeba informowac na bieżąco.Raz ,że jak sama widzisz z prozaicznej sraczki zrobił sie stan zagrożenia zycia w ciągu kilkunastu godzin a dwa ,zeby nikt potem w razieW nie zarzucił,ze się od razu nie informowało. Sie też trzeba zabezpieczać.Jutro zawiadomie koordynatora-tezzawsze tak postepuję.To chyba stary pracowy nawyk-na onkologii kazda zmiana mogła zagrażac życiu i wszystko sie dr zgłaszało.
Ale ja ci dziękuję że pisałaś na forum.
Sledzilam te posty z wielką uwagą i to była dla mnie pokazowa (poglądowa) lekcja jak się zachowywać w razie "W" i jak nie tracić głowy. Jeszcze raz dzięki:):):):):):):)
Ojej,Gosiap zawstydziła foczkę:)
Zupełnie nerwów nie miałam.Obserwowałam i przekazywałam.Nie sądze ,żeby to za nadgorliwośćbyło uznane,ostatecznie to ja tu jestem na okragło najlepiej widze jak się PDP zachowuja co sie zmienia i z jakich przypuszczalnie powodów. Ale słusznie Haneczka napisała-dobrze ,ze sie normalna rodzina trafiła ,bo ile razy jest własnie tak ,że opiekunka zgłasza a familia ma w nosie bo stary człowiek to nic sie nie poradzi mówią.Nie wiem jeszcze czy w nocy i jutro z babcią kłopotu nie będzie-ona tez dementywna ,ale ma jeszcze przebłyski-jak do niej dotrze ,że męża nie ma w domu to trudno mi przewidziec jak sie może zachowywać.67 lat sa małżeństwem....