Pochwalijki

29 maja 2015 20:46 / 4 osobom podoba się ten post
Jolek

A dlaczego ja Cie tak lubie hmm ?:P

No bo mimo róznicy pokoleń, jestesmy dziewczyny z .......jajami :)))))))))))))))
29 maja 2015 21:29 / 5 osobom podoba się ten post
Przyznam szczerze, ze moje dzieci lepiej po niemiecku szwargoca niz po polsku:( Syn nie chce mowic, a corka mowi mieszanie. Sa slowa, ktorych nauczyla sie po polsku jako pierwszych i tak jej w glowie tez zostaly. Nasz lekarz dzieciecy zapewnia jednak, ze wystarczy, ze ja mowie do nich po polsku. Osluchac sie maja i rozumiec. Reszta pozniej sama przyjdzie. Wiec mowie i mowie i mowie... No i czytam:) Brzechwe teraz przerabiamy. I " w Szczebrzeszynie chrzaszcz brzmi w trzcinie"... A corka to w ogole po polsku "po niemiecku" mowi. I dzieki temu np."dzyka szwinie" mamy;)
29 maja 2015 21:40 / 3 osobom podoba się ten post
Polecam Tuwima, uwielbiam go pasjami, Pan Hilary, Lokomotywa, Pan Malusinski, rewelacja dla dzieciaków.
29 maja 2015 21:41 / 3 osobom podoba się ten post
doda1961

Raczej zmiennika :))))))))) w opiece nad słodziakami :)))))))))))
Pewnie ze sa dwujęzycznę i mam nadzieję, jako patriotka, że tak im zostanie. To juz rodzice powinni o to zadbać. Ma przyjaciela w Hamburgu, fajny facet, Polak a jego syn z małżenstwa tez z Polką, ale z pochodzeniem niemieckim, nawet słowa po polsku nie umie. No szczyt wszystkiego, a jaki wstyd? Zadzwoniłam po 30 latach do innego hamburskiego przyjaciela, odebrał jego syn i po polsku jak Polak rozmawiał, to jest powód do dumy. Dziecko urodzone w Niemczech i wychowane w Niemczech. O tym, że znajomość języka polskiego wśród młodzieży urodzonej i wychowanej w Niemczech to kapitał na przyszłość również, jak znajomość każdego innego języka, oprócz ojczystego.

Masz rację, że dzieci trzeba uczyć języków od początku. Mój brat mieszka w Hiszpanii. Jego syn z nim rozmawia po polsku, ze swoją mamą po angielsku, a w szkole po hiszpańsku. Gdy przyjeżdżają w odwiedziny nie "słychać" różnicy z innymi dziećmi w rodzinie.
Tylko zawsze podziwiałam, ze taki mały dzieciak nie myli tych języków.
Podobnie moja córka. Od dziecka uczy się niemieckiego, potem doszedł angielski, a od 5 lat zaczęla japoński. Gdy była mnie odwiedzić to córka PDP stwierdziła, że ma bardzo dobry akcent ;)))) A po angielsku lepiej ode mnie nawija choć to ja dłużej się uczyłam.
Języki zawsze się przydają.
29 maja 2015 21:45 / 7 osobom podoba się ten post
Znajomosc jezyków obcych, moim zdaniem to jest największy kapitał na zycie, jaki mozna osiągnąć. Najwiekszy.
30 maja 2015 06:56 / 6 osobom podoba się ten post
A ja się pochwalam, że idę dzisiaj na wesele. Co prawda wolałabym prywatnie, a nie służbowo. Ale dobre i to. Ide ze swoimi pdp, zobaczę jakie tutaj w DE mają obyczaje, a co najważniejsze kolejny dzień szybciej zleci. Stresu prawie nie mam, znam znaczna część rodzinki, są sympatyczni, więc myślę, że będzie fajnie. To żegnam życząc miłego dnia. Lęcę paznokcie malować:))))
30 maja 2015 08:54 / 7 osobom podoba się ten post
moncherie

Przyznam szczerze, ze moje dzieci lepiej po niemiecku szwargoca niz po polsku:( Syn nie chce mowic, a corka mowi mieszanie. Sa slowa, ktorych nauczyla sie po polsku jako pierwszych i tak jej w glowie tez zostaly. Nasz lekarz dzieciecy zapewnia jednak, ze wystarczy, ze ja mowie do nich po polsku. Osluchac sie maja i rozumiec. Reszta pozniej sama przyjdzie. Wiec mowie i mowie i mowie... No i czytam:) Brzechwe teraz przerabiamy. I " w Szczebrzeszynie chrzaszcz brzmi w trzcinie"... A corka to w ogole po polsku "po niemiecku" mowi. I dzieki temu np."dzyka szwinie" mamy;)

W mojej rodzinie mam dziewczynkę, dziś już 12-letnią, która włada swobodnie 5 językami. Wyrosła z nimi, nie uczyła się.
Mama jest Koreanką, tata Polakiem, poznali się w Chinach na pekińskiej uczelni. Między sobą rozmawiali na początku po angielsku.
Mama tej dziewczyny uczy w Polsce francuskiego.
Od początku było tak, że w jakim języku odezwano się do dziecka - w takim to dziecko odpowiadało. 
Gdybym tego nie zobaczyła - pewnie trudno by mi było uwierzyć.
30 maja 2015 11:51 / 18 osobom podoba się ten post
Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...



30 maja 2015 11:57 / 8 osobom podoba się ten post
A ja sie pochwalam, ze wnuczek pdp ma dzisiaj urodziny i zabieraja ja po poludniu do sameeeeeeeeeeeeeego wieczoraaaaaaaaaa!!
30 maja 2015 12:26 / 1 osobie podoba się ten post
No widzisz Jolek,życie jednak jest piękne;)
A Scarlet to już   na pewno się podpisze pod tym zdaniem...
 
 
30 maja 2015 12:54 / 2 osobom podoba się ten post
scarlet

Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...



To teraz wiem czemu tak zamilkłas na forum. Zatkało Cie !!!
30 maja 2015 14:46 / 6 osobom podoba się ten post
a ja sie pochwale , dzieci mi zrobily niespodzianke i mi przyslaly paczke do DE z okazji Dnia MATKI...
30 maja 2015 14:47
scarlet

Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...



ja z moja PDP latam do monachium do syna....ale nie lubie latac...lubie byc na ziemi...
30 maja 2015 14:47 / 1 osobie podoba się ten post
scarlet

Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...



ja z moja PDP latam do monachium do syna....ale nie lubie latac...lubie byc na ziemi...
30 maja 2015 15:14 / 8 osobom podoba się ten post
Jak onegdaj obiecałam - całemu forum się chwalę, że dziś rower dotarł. Mój ci on !
Mam już wszystko, czego mi na chwilę obecną do szczęścia potrzeba !