A dlaczego ja Cie tak lubie hmm ?:P
A dlaczego ja Cie tak lubie hmm ?:P
Raczej zmiennika :))))))))) w opiece nad słodziakami :)))))))))))
Pewnie ze sa dwujęzycznę i mam nadzieję, jako patriotka, że tak im zostanie. To juz rodzice powinni o to zadbać. Ma przyjaciela w Hamburgu, fajny facet, Polak a jego syn z małżenstwa tez z Polką, ale z pochodzeniem niemieckim, nawet słowa po polsku nie umie. No szczyt wszystkiego, a jaki wstyd? Zadzwoniłam po 30 latach do innego hamburskiego przyjaciela, odebrał jego syn i po polsku jak Polak rozmawiał, to jest powód do dumy. Dziecko urodzone w Niemczech i wychowane w Niemczech. O tym, że znajomość języka polskiego wśród młodzieży urodzonej i wychowanej w Niemczech to kapitał na przyszłość również, jak znajomość każdego innego języka, oprócz ojczystego.
Przyznam szczerze, ze moje dzieci lepiej po niemiecku szwargoca niz po polsku:( Syn nie chce mowic, a corka mowi mieszanie. Sa slowa, ktorych nauczyla sie po polsku jako pierwszych i tak jej w glowie tez zostaly. Nasz lekarz dzieciecy zapewnia jednak, ze wystarczy, ze ja mowie do nich po polsku. Osluchac sie maja i rozumiec. Reszta pozniej sama przyjdzie. Wiec mowie i mowie i mowie... No i czytam:) Brzechwe teraz przerabiamy. I " w Szczebrzeszynie chrzaszcz brzmi w trzcinie"... A corka to w ogole po polsku "po niemiecku" mowi. I dzieki temu np."dzyka szwinie" mamy;)
Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...
Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...
Ja się pochwalę, że w tym tygodniu miałam przyjemność lecieć szybowcem....trochę strachu było, ale dałam radę...
Opa spełnił marzenie, żeby jeszcze raz wzbić się w przestworza, oboje z żoną mieli licenceje pilotów szybowcowych..
I w poniedziałek stało się, pojechaliśmy, na lotnisko, Opa wynajął pilota i po kolei pofrunęliśmy....
przeżycie niezapomniane...