Mam problem

12 września 2015 16:02 / 2 osobom podoba się ten post
Mazury

Dlatego trzeba miec caly serwis:):);)

Ale zachłanny jesteś
12 września 2015 16:48 / 2 osobom podoba się ten post
Malina

Ale zachłanny jesteś:-)

Oj tam zachlanny zaraz. Przezorny przezorny :):):) jak sie jedno potlucze to jest nastepne i czlowiek zawsze syty chodzi:):)
13 września 2015 10:28 / 1 osobie podoba się ten post
moncherie

Albo przy jednej misce to i kot z glodu zdechnie:-) 

no i jeszcze trza miec lyzke 
13 września 2015 10:48 / 1 osobie podoba się ten post
Brzozahej

no i jeszcze trza miec lyzke 

A po co komu lyzka? Widzialas jak male dzieci lub ciezko demencyjni PDP jedza? I z zupa sobie poradza bez lyzki jak trzeba bedzie I
13 września 2015 13:00 / 1 osobie podoba się ten post
Mazury

Oj tam zachlanny zaraz. Przezorny przezorny :):):) jak sie jedno potlucze to jest nastepne i czlowiek zawsze syty chodzi:):)

No chyba masz rację trzeba sobie w życiu radzić,tak żeby było superowo
21 października 2015 13:21 / 3 osobom podoba się ten post
Pisze w temacie, ktory kiedys zalozylam. Jak juz Wam pisalam, mam pozytywny dla mnie wyrok rozwodowy i wiem, ze zabezpieczylam sie jakos na swoja niepewna przyszlosc. Nie jestem osoba konfliktowa, roszczeniowa czy tez kochajaca nade wszystko pieniadz, ale w momencie, kiedy moja cierpliwosc dobiega konca i jeszcze jestem nadal nekana,przystepuje do walki, pomimo ze kosztuje mnie to wiele zdrowia.Niektorzy wiedza juz , ze nie moge porozumiec sie z mlodsza corka, ktora ma 31 lat i dwie coreczki, a jednak wydaje mi sie, ze ona nadal jest malym dzieckiem , potrzebujacym duzo ciepla i wsparcia. zabraklo jej tego w momencie, kiedy zdecydowalam sie opuscic Polske aby moc na stare lata znalezc spokoj.Od tego momentu nasze kontakty sa jak na rowni pochylej , raz w jedna , raz w druga strone.Kocham ja bardzo i nie wiem jak do niej dotrzec aby zrozumiala dlaczego podjelam decyzje pozostawienia wszystkiego co mialam i zaczecia zycia dla sibei tej mojej resztki zycia. Teraz po rozprawie sadowej pomimo wielkiego leku przed moim juz bylym , odwiedzilam corke(mieszka w domu obok mojego domu). Balam sie , ze zastane tam mojego ex ale takie bylo moje postanowienie. Na powitanie od corki uslyszalam cos, co nie daje mi do teraz spokoju- no jestes zadowolona, ze dostaniesz alimenty od ojca? nie pomyslalas, ze on moglby te pieniadze dawac wnukom??? Nogi sie pode mna zalamaly, ale opanowalam sie i zapytalam tylko czy moje wnuczki sa w domu. Bylam tam okolo godziny. Rozmowa nasza polegala na tym, ze wysluchiwalam pretensji od corki typu- rozwalilas cala rodzine, wczesniej wszyscy trzymali sie w kupie, jak mam swoim dzieciom przekazac te wartosci, ktore ty mi przekazalas i wszystko teraz zniszczylas....???? Dlaczego ona nie rozumie, ze ja juz nie dalam rady psychicznie dalej tak zyc. Nie oznacza to, ze ich nie kocham i sie od nich odwrocilam. Ona miala juz w tym czasie meza, 6-letnia corke i mala 6-miesieczna i bylam z nimi caly czas do momentu wyjazdu.Mam wrazenie, ze ona wyladowuje sie teraz na mnie z powodu mego ex, ktory nadal pije i gra i przychodzi do nich do domu i dzieci to widza.Nie wiem co o tym juz myslec, ale wiecej nic juz nie potrafie zrobic.(
21 października 2015 13:35 / 1 osobie podoba się ten post
leni

Pisze w temacie, ktory kiedys zalozylam. Jak juz Wam pisalam, mam pozytywny dla mnie wyrok rozwodowy i wiem, ze zabezpieczylam sie jakos na swoja niepewna przyszlosc. Nie jestem osoba konfliktowa, roszczeniowa czy tez kochajaca nade wszystko pieniadz, ale w momencie, kiedy moja cierpliwosc dobiega konca i jeszcze jestem nadal nekana,przystepuje do walki, pomimo ze kosztuje mnie to wiele zdrowia.Niektorzy wiedza juz , ze nie moge porozumiec sie z mlodsza corka, ktora ma 31 lat i dwie coreczki, a jednak wydaje mi sie, ze ona nadal jest malym dzieckiem , potrzebujacym duzo ciepla i wsparcia. zabraklo jej tego w momencie, kiedy zdecydowalam sie opuscic Polske aby moc na stare lata znalezc spokoj.Od tego momentu nasze kontakty sa jak na rowni pochylej , raz w jedna , raz w druga strone.Kocham ja bardzo i nie wiem jak do niej dotrzec aby zrozumiala dlaczego podjelam decyzje pozostawienia wszystkiego co mialam i zaczecia zycia dla sibei tej mojej resztki zycia. Teraz po rozprawie sadowej pomimo wielkiego leku przed moim juz bylym , odwiedzilam corke(mieszka w domu obok mojego domu). Balam sie , ze zastane tam mojego ex ale takie bylo moje postanowienie. Na powitanie od corki uslyszalam cos, co nie daje mi do teraz spokoju- no jestes zadowolona, ze dostaniesz alimenty od ojca? nie pomyslalas, ze on moglby te pieniadze dawac wnukom??? Nogi sie pode mna zalamaly, ale opanowalam sie i zapytalam tylko czy moje wnuczki sa w domu. Bylam tam okolo godziny. Rozmowa nasza polegala na tym, ze wysluchiwalam pretensji od corki typu- rozwalilas cala rodzine, wczesniej wszyscy trzymali sie w kupie, jak mam swoim dzieciom przekazac te wartosci, ktore ty mi przekazalas i wszystko teraz zniszczylas....???? Dlaczego ona nie rozumie, ze ja juz nie dalam rady psychicznie dalej tak zyc. Nie oznacza to, ze ich nie kocham i sie od nich odwrocilam. Ona miala juz w tym czasie meza, 6-letnia corke i mala 6-miesieczna i bylam z nimi caly czas do momentu wyjazdu.Mam wrazenie, ze ona wyladowuje sie teraz na mnie z powodu mego ex, ktory nadal pije i gra i przychodzi do nich do domu i dzieci to widza.Nie wiem co o tym juz myslec, ale wiecej nic juz nie potrafie zrobic.(

wspolczuje Ci bardzo ale jednoczesnie zastanawiam sie jak Ona moze miec do Ciebie pretensje widzac co sie dzieje i co Twoj ex wyprawia,troche to dla mnie nie zrozumiale...
21 października 2015 13:39 / 11 osobom podoba się ten post
Leni, z moja starsza corka mialam tez podobne problemy, tlo calkiem inne. Wiesz co zrobilam? Napisalam do niej bardzo dlugi list, w ktorym szczerze, bez motania w bawelne, napisalam co i dlaczego, czemu to i tamto. Poskutkowalo.
21 października 2015 13:44
magdalena_k

wspolczuje Ci bardzo ale jednoczesnie zastanawiam sie jak Ona moze miec do Ciebie pretensje widzac co sie dzieje i co Twoj ex wyprawia,troche to dla mnie nie zrozumiale...

Magdalena, wlasnie ja tez tego nie rozumiem, bo wie co przechodzilysmy cale zycie w domu. Jest magistrem resocjalizacji !!!!! Co daly jej te studia, za ktore musialam ciezko placic???? Wiem, ze ma tam jakies korzysci pieniezne teraz od ojca, moze to nia powoduje. Sama nie wiem co o tym myslec. ciezko ale trzeba przezyc
21 października 2015 13:53 / 19 osobom podoba się ten post
Droga Leni, bardzo Ci współczuje i szczerze podziwiam, że jednak odwazyłas się zmienić swoje zycie na lepsze.
Teraz napiszę coś co z pewnością nie będzie mile widziane przez grono opiekunek, a sympatia tej garstki w stosunku do mojej osoby, może zmienić się w niechęć, ale muszę to napisać, albowiem zawsze piszę to co myslę, bez cukrowania.Tobie samej tej się może to nie spodoba, ale czym prędzej to zrozumiesz co pisze poniżej, tym lepiej będzie dla Ciebie samej.
Twoja córka jest zwykłą egoistką i podłą córką. Nie ma sensu dopraszać się akceptacji, kontaktu, zrozumienia. Ona, jako dorosła kobieta, jako matka, powinna zrozumieć dlaczego to zrobiłaś. Nie widziała co się dzieje u Was w domu? Nie widzi jaki był i jaki jest ojciec? Widzi tylko to, że teraz mieszkasz w Niemczech, więc pewnie osiągnęłaś niewyobrazalny dobrobyt. Kompletnie nie zadaje sobie trudu, zeby dowiedzieć się, na czym ten ,,dobrobyt" polega. Na czym polega ciężka praca opiekunki i jak to jest wyjechać w nieznane, do obcych ludzi i urządzać życie na nowo.
Zrobisz jak uważasz, ale ja odcięłabym się od niej i od całej tej sytuacji. Jak zrozumie, to sama poprosi o kontakt, a jak nie zrozumie, no to trudno. Wychowałaś ją, dałaś ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa i wykształcenie. Bardzo mozliwe, że i pomogłas bardzo przy dzieciach. To czego ona jeszcze oczekuje? Ze dalej i w nieskończoność będziesz na usługach roszczeniowych bliskich? Ze zdejmiesz z nich ciężar opiekowania sie ojcem pijakiem i hazardzistą? Bo pewnie też tu o to chodzi. Wypomina Ci alimenty, które sąd Ci przyznał, bo wnukom by sie przydały?
Dzieciom i wnukom, niektórym oczywiscie, to ciągle będzie mało i mało. Dorośli ludzie, a ciągną się na plecach matek, harujących w Niemczech, nieraz w bardzo trudnych warunkach i u trudnych podopiecznych.
Leni, powiem Ci tak, dałaś radę z byłym mężem to dasz i z niewdzięczną córką. Nie daj się, bo jesteś warta tego, żeby normalnie i godnie zyć, a córeczka niech zostanie sobie ze swoim żalem do całego świata, a przede wszystkim do Ciebie, za to, że odwazyłas się zmienic swoje trudne zycie na lepsze. Na 100% jest manipulowana równiez przez ojca, więc nie siłuj sie z koniem, bo koń jaki jest każdy widzi. Sorry, że ostro napisałam, ale jak czytam, słucham o dzieciach, które sa w wiecznych pretensjach i wiecznie im daj, bo wiecznie coś potrzebują, a w zamian ani grama szacunku nie dają , no to mnie krew zalewa.
21 października 2015 13:57 / 12 osobom podoba się ten post
leni

Pisze w temacie, ktory kiedys zalozylam. Jak juz Wam pisalam, mam pozytywny dla mnie wyrok rozwodowy i wiem, ze zabezpieczylam sie jakos na swoja niepewna przyszlosc. Nie jestem osoba konfliktowa, roszczeniowa czy tez kochajaca nade wszystko pieniadz, ale w momencie, kiedy moja cierpliwosc dobiega konca i jeszcze jestem nadal nekana,przystepuje do walki, pomimo ze kosztuje mnie to wiele zdrowia.Niektorzy wiedza juz , ze nie moge porozumiec sie z mlodsza corka, ktora ma 31 lat i dwie coreczki, a jednak wydaje mi sie, ze ona nadal jest malym dzieckiem , potrzebujacym duzo ciepla i wsparcia. zabraklo jej tego w momencie, kiedy zdecydowalam sie opuscic Polske aby moc na stare lata znalezc spokoj.Od tego momentu nasze kontakty sa jak na rowni pochylej , raz w jedna , raz w druga strone.Kocham ja bardzo i nie wiem jak do niej dotrzec aby zrozumiala dlaczego podjelam decyzje pozostawienia wszystkiego co mialam i zaczecia zycia dla sibei tej mojej resztki zycia. Teraz po rozprawie sadowej pomimo wielkiego leku przed moim juz bylym , odwiedzilam corke(mieszka w domu obok mojego domu). Balam sie , ze zastane tam mojego ex ale takie bylo moje postanowienie. Na powitanie od corki uslyszalam cos, co nie daje mi do teraz spokoju- no jestes zadowolona, ze dostaniesz alimenty od ojca? nie pomyslalas, ze on moglby te pieniadze dawac wnukom??? Nogi sie pode mna zalamaly, ale opanowalam sie i zapytalam tylko czy moje wnuczki sa w domu. Bylam tam okolo godziny. Rozmowa nasza polegala na tym, ze wysluchiwalam pretensji od corki typu- rozwalilas cala rodzine, wczesniej wszyscy trzymali sie w kupie, jak mam swoim dzieciom przekazac te wartosci, ktore ty mi przekazalas i wszystko teraz zniszczylas....???? Dlaczego ona nie rozumie, ze ja juz nie dalam rady psychicznie dalej tak zyc. Nie oznacza to, ze ich nie kocham i sie od nich odwrocilam. Ona miala juz w tym czasie meza, 6-letnia corke i mala 6-miesieczna i bylam z nimi caly czas do momentu wyjazdu.Mam wrazenie, ze ona wyladowuje sie teraz na mnie z powodu mego ex, ktory nadal pije i gra i przychodzi do nich do domu i dzieci to widza.Nie wiem co o tym juz myslec, ale wiecej nic juz nie potrafie zrobic.(

daj czas czasowi....twoja corka pewno sama potrzebuje pomocy bo jest w wewnetrznym konflikcie ze soba...pamietam jak na terapii terapeutka mowila,ze dzieci obwiniac beda nie ojca alkoholika czy przemocowca tylko matke...a dlatego,ze matka zdrowa zafundowala dzieciom spieprzone dziecinstwo...moze z czasem dojdziecie do poprozumienia a moze nie...zalezy od corki czy bedzie gotowa...jezeli nie to kochac ja bedziesz z daleka ...a wnuki jak starsze beda same przyjda do ciebie....zostaw na ten czas corke i zajmij sie soba...po tym co przeszlas pomysl o sobie....moze pora sie wyciszyc...pozdrawiam Cie...
21 października 2015 13:57 / 4 osobom podoba się ten post
emilia

Leni, z moja starsza corka mialam tez podobne problemy, tlo calkiem inne. Wiesz co zrobilam? Napisalam do niej bardzo dlugi list, w ktorym szczerze, bez motania w bawelne, napisalam co i dlaczego, czemu to i tamto. Poskutkowalo.

O, i to jest bardzo dobry pomysł. Napisz do córki list i wyjaśnij jej wszystko. Co ona z tym zrobi, to juz na to wpływu nie masz, ale moze jest to jakaś szansa, żeby otworzyły jej sie oczy.
21 października 2015 14:01 / 6 osobom podoba się ten post
doda1961

Droga Leni, bardzo Ci współczuje i szczerze podziwiam, że jednak odwazyłas się zmienić swoje zycie na lepsze.
Teraz napiszę coś co z pewnością nie będzie mile widziane przez grono opiekunek, a sympatia tej garstki w stosunku do mojej osoby, może zmienić się w niechęć, ale muszę to napisać, albowiem zawsze piszę to co myslę, bez cukrowania.Tobie samej tej się może to nie spodoba, ale czym prędzej to zrozumiesz co pisze poniżej, tym lepiej będzie dla Ciebie samej.
Twoja córka jest zwykłą egoistką i podłą córką. Nie ma sensu dopraszać się akceptacji, kontaktu, zrozumienia. Ona, jako dorosła kobieta, jako matka, powinna zrozumieć dlaczego to zrobiłaś. Nie widziała co się dzieje u Was w domu? Nie widzi jaki był i jaki jest ojciec? Widzi tylko to, że teraz mieszkasz w Niemczech, więc pewnie osiągnęłaś niewyobrazalny dobrobyt. Kompletnie nie zadaje sobie trudu, zeby dowiedzieć się, na czym ten ,,dobrobyt" polega. Na czym polega ciężka praca opiekunki i jak to jest wyjechać w nieznane, do obcych ludzi i urządzać życie na nowo.
Zrobisz jak uważasz, ale ja odcięłabym się od niej i od całej tej sytuacji. Jak zrozumie, to sama poprosi o kontakt, a jak nie zrozumie, no to trudno. Wychowałaś ją, dałaś ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa i wykształcenie. Bardzo mozliwe, że i pomogłas bardzo przy dzieciach. To czego ona jeszcze oczekuje? Ze dalej i w nieskończoność będziesz na usługach roszczeniowych bliskich? Ze zdejmiesz z nich ciężar opiekowania sie ojcem pijakiem i hazardzistą? Bo pewnie też tu o to chodzi. Wypomina Ci alimenty, które sąd Ci przyznał, bo wnukom by sie przydały?
Dzieciom i wnukom, niektórym oczywiscie, to ciągle będzie mało i mało. Dorośli ludzie, a ciągną się na plecach matek, harujących w Niemczech, nieraz w bardzo trudnych warunkach i u trudnych podopiecznych.
Leni, powiem Ci tak, dałaś radę z byłym mężem to dasz i z niewdzięczną córką. Nie daj się, bo jesteś warta tego, żeby normalnie i godnie zyć, a córeczka niech zostanie sobie ze swoim żalem do całego świata, a przede wszystkim do Ciebie, za to, że odwazyłas się zmienic swoje trudne zycie na lepsze. Na 100% jest manipulowana równiez przez ojca, więc nie siłuj sie z koniem, bo koń jaki jest każdy widzi. Sorry, że ostro napisałam, ale jak czytam, słucham o dzieciach, które sa w wiecznych pretensjach i wiecznie im daj, bo wiecznie coś potrzebują, a w zamian ani grama szacunku nie dają , no to mnie krew zalewa.

Doda nie warto przekreslac corki..nawet na ten moment niewdziecznej...nie wiemy dlaczego tak postepuje...moze uwiklana jest sama ze soba ...pewno,ze rani swoim zachowaniem matke....bo tylko ja moze zranic gdyz pijacy ojciec ma wszystko w dupie....bedzie chciala to wroci do matki a jak nie..no coz..czy wszyscy musimy sie kochac?
21 października 2015 14:09 / 12 osobom podoba się ten post
Aniu, a kto mówi o przekreslaniu córki? Przecież ona jest , byla i będzie. Czy ja napisałam, że LEni ma jej się wyrzec?
Ja tylko napisałam co myślę o takim postepowaniu dzieci wobec udręczonych matek. Natomiast tłumaczenie zachowania córki w ten sposób, że to pokłosie dysfunkcji w rodzinie i takie tam inne, to dobre dla nawiedzonych psychologów.
Daruj, ale dla mnie wytłumaczenia nie ma tutaj żadnego. To nie jest nastoletnia dziewczyna,która ma problem ze sobą, bo hormony buzują, bo się czuje opuszczona, zraniona, tylko dorosła kobieta, która sama jest matką dość duzych już dzieci.Czy Twoim zdaniem Leni ma skomleć o akceptację u córeczki, bo jej wielką winą jest, że niewłasciwie wybrała ojca dla swoich dzieci? Nie będe się więcej wypowiadać w tym temacie. Napisałam co uwazałam i co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Każdy niech to odbiera jak chce, a wrogów na tym forum, tak jak przypuszczałam, przybywa mi w iście sprinterskim tempie :)No cóż, taka to juz moja uroda
21 października 2015 14:14 / 6 osobom podoba się ten post
doda1961

Aniu, a kto mówi o przekreslaniu córki? Przecież ona jest , byla i będzie. Czy ja napisałam, że LEni ma jej się wyrzec?
Ja tylko napisałam co myślę o takim postepowaniu dzieci wobec udręczonych matek. Natomiast tłumaczenie zachowania córki w ten sposób, że to pokłosie dysfunkcji w rodzinie i takie tam inne, to dobre dla nawiedzonych psychologów.
Daruj, ale dla mnie wytłumaczenia nie ma tutaj żadnego. To nie jest nastoletnia dziewczyna,która ma problem ze sobą, bo hormony buzują, bo się czuje opuszczona, zraniona, tylko dorosła kobieta, która sama jest matką dość duzych już dzieci.Czy Twoim zdaniem Leni ma skomleć o akceptację u córeczki, bo jej wielką winą jest, że niewłasciwie wybrała ojca dla swoich dzieci? Nie będe się więcej wypowiadać w tym temacie. Napisałam co uwazałam i co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Każdy niech to odbiera jak chce, a wrogów na tym forum, tak jak przypuszczałam, przybywa mi w iście sprinterskim tempie :)No cóż, taka to juz moja uroda :-)

Kochana nawet mi na mysl nie przyszlo zeby twoim wrogiem zostac....mysle,ze zle odebralas moj post....nie moja intencja bylo cie atakowac bo i za co....po prostu napisalam swoje przemyslenia...lubie Twoje wpisy Doda bno sa konkretne...a co do wrogow...wolalam policzyc ilu mam przyjacio bo to mi latwiej bylo....