Przeżyłam urodziny PDP ,80te,huczne i nie zwariowałam:):)Chyba sama sobie medal dam:)Ostatni tydzien był pełen stresów,nerwów,płaczów babciowych-istny horror.Nic tylko przytulałam i uspokajałam .I mam nadzieje,że to już koniec bedzie:)PDP szczęśliwa,goście dopisali,jedzenie tylko było niemeickie ,czyli srednio smaczne jak na knajpe przystało:)Ale żyjemy obie :):):)Teraz przez najbliższy miesiąc bedzie Benita wysłuchiwać jak było:):):)hi hi hi
