Na wyjeździe #27

03 września 2015 12:07 / 4 osobom podoba się ten post
moncherie

Uprzejmie prosze o zasuniecie mi kopa w ....cztery litery.... Na forum siedze zamiast pracowac! A przeciez nowe skarpetki dla Baski same sie nie zrobia! Pogoncie mnie stad!....plissss:-)

A ja Ci powiem tak jak moja PDP do mnie mówi jak widzi, że sprzatam: szpejta, szpejta, jetst sidz auf asz mit fiuse choch (pisownia zamierzona) Więc Ty też daj sobie na luz, robota nie zając
03 września 2015 12:32
ciezko bylo nie powiem musialam piwo wypic aby zasnac no coz nawet bym zrozumiala gdyby to byla biedna rodzina zeby nie bylo stac  aby dac babke do kostnicy ale to bardzo znana rodzina w Niemczech i w Polsce mysle ze niektore osoby na tym forum nawet znaja ze slyszenia.Ale nie moge sie wypowiadac (nazwiska rodziny) na forum.Zapach no byl ale jakos przezylam ale naszczescie sama nie bylam w tym domu byly jeszcze 2 osoby czasem 3 bo mieszkali w jednym domu ze mna:)
03 września 2015 12:44 / 1 osobie podoba się ten post
Casandra89

ciezko bylo nie powiem musialam piwo wypic aby zasnac no coz nawet bym zrozumiala gdyby to byla biedna rodzina zeby nie bylo stac  aby dac babke do kostnicy ale to bardzo znana rodzina w Niemczech i w Polsce mysle ze niektore osoby na tym forum nawet znaja ze slyszenia.Ale nie moge sie wypowiadac (nazwiska rodziny) na forum.Zapach no byl ale jakos przezylam ale naszczescie sama nie bylam w tym domu byly jeszcze 2 osoby czasem 3 bo mieszkali w jednym domu ze mna:)

Mimo wszystko 5 dni to dużo pomimo obecności osób trzecich. Współczuje.  To też zależy od naszej psychiki ale chyba na to nikt nie jest przygotowany,tak mi się wydaje. Nie zapomne mojej nocki gdy zmarł PDP i zabrali go na drugi dzień, w życiu nigdy nie bolał mnie tak żołątek jak wtedy. To jeden z najtrudniejszych momentów tej pracy.
03 września 2015 12:56 / 1 osobie podoba się ten post
tamtam66

Mimo wszystko 5 dni to dużo pomimo obecności osób trzecich. Współczuje.  To też zależy od naszej psychiki ale chyba na to nikt nie jest przygotowany,tak mi się wydaje. Nie zapomne mojej nocki gdy zmarł PDP i zabrali go na drugi dzień, w życiu nigdy nie bolał mnie tak żołątek jak wtedy. To jeden z najtrudniejszych momentów tej pracy.

Tak masz racje ale  jadac do Opieki zawsze jade nastawiona pozytywnie ale gdzies tam w glowie siedzi mi mysl ze musze byc przygotowana na smierc PDP zawsze biore to pod uwage jadac do DE wiadomo chcemy aby PDP nam zyli jak najdluzej ale to co ma sie stac nie mamy na to wplywu. Jak mi umiera PDP jest mi ciezko przez jakis czas i bardzo smutno ale staram sie rozumiem to w taki sposob ze na kazdego przychodzi czas i to zawsze przyjdzie i to jest kolej w naszym zyciu.
03 września 2015 13:32
Casandra89

zle zrozumialas Andrea moja PDP zmarla  i lezala przez 5 dni niezywa w domu babka u gory a ja na dole

O Matko kochana nie wiem czy bym dała rade wspołczuje 
03 września 2015 14:41 / 8 osobom podoba się ten post
Dzień dobry wszystkim!
Po kilku perypetiach-złe informacje od niemieckiej agencji jestem w nowym miejscu.I niestety znowu jako pierwsza
Ale juz na dzien dobry załatwiłam internet z kabla,wstepnie ustaliliśmy plan dnia.Chwilowo czuje niepokój,ale okaze się w praniu.Rodzina bardzo miła i chetna do współpracy,chociaż widać ze są zmęczeni.W poniedziałek dołaczy mój Pdp,który jeszcze jest w Domu Opieki.Niczego nie ukrywaja np.że tata w ostatnim czasie zrobił się ''niemiły''Ale od razu zapewnienie że w domu zawsze jest zięć słuzący pomoca a córka po pracy.Żadnych ograniczeń finansowych-wszystko na życzenie,jedzą niewiele ale wszystko.Miejscowość piękna,jest w pobliżu Edeka.
Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie po powrocie Pdp.
03 września 2015 14:54 / 1 osobie podoba się ten post
agama

Dzień dobry wszystkim!
Po kilku perypetiach-złe informacje od niemieckiej agencji jestem w nowym miejscu.I niestety znowu jako pierwsza:-(
Ale juz na dzien dobry załatwiłam internet z kabla,wstepnie ustaliliśmy plan dnia.Chwilowo czuje niepokój,ale okaze się w praniu.Rodzina bardzo miła i chetna do współpracy,chociaż widać ze są zmęczeni.W poniedziałek dołaczy mój Pdp,który jeszcze jest w Domu Opieki.Niczego nie ukrywaja np.że tata w ostatnim czasie zrobił się ''niemiły''Ale od razu zapewnienie że w domu zawsze jest zięć słuzący pomoca a córka po pracy.Żadnych ograniczeń finansowych-wszystko na życzenie,jedzą niewiele ale wszystko.Miejscowość piękna,jest w pobliżu Edeka.
Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie po powrocie Pdp.

Agama, będzie dobrze. Ważne że rodzina nie robi trudności, a PDP na pewno jakoś spacyfikujesz. Dasz radę
03 września 2015 15:21 / 1 osobie podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

O Matko kochana nie wiem czy bym dała rade wspołczuje :-(

Bylo mi bardzo ciezko ale nic nie moglam zrobic to sie tak wydaje na poczatku i jak ktos napisze ale jak sie to przezyje to wtedy jest inaczej mysle ze kazdy by dal rade chyba ze ktos czuje ze PDP umiera i wtedy zjezdza szybciej to co innego ale jezeli jest sie na miejscu juz i zostaje to inaczej wyglada trzeba miec silna wole ja zawsze mowie gorzej byc nie moze moze byc tylko lepiej.
03 września 2015 18:48 / 4 osobom podoba się ten post
WSTENGA

Właśnie niedawno, przy okazji rozmowy na temat śmierci koleżanki PDP, uświadomiono mi system pochówków w Niemczech. Najbardziej spodobały mi się te pochówki pod drzewami. Zamiast naszych "granitowych parków" fajnie byloby spocząć w zielonym lesie. Nasze cmentarze mnie przgnębiają. Poza tym ta ciągła rywalizacja czyj grób jest bogatszy. Zwykłe wywalanie kasy bo temu pod tą płyta to obojętne. I obowiązkowy "pokaz mody" na 1 listopada.
A te pochówki na cmentarzu leśnym bardziej jakoś mnie pociągają. :modlitwa:

Ja też się z tobą zgadzam, i też bym tak chciała ja nie cierpię tych płyt .
Dziadka żona była skremowana i dziadek postawił jej naprawdę piękny kamień....  może to nie drzewo ale o wiele piękniejsze od płyty....Pl.
03 września 2015 18:49 / 3 osobom podoba się ten post
WSTENGA

A ja Ci powiem tak jak moja PDP do mnie mówi jak widzi, że sprzatam: szpejta, szpejta, jetst sidz auf asz mit fiuse choch (pisownia zamierzona) :-)Więc Ty też daj sobie na luz, robota nie zając :tanczy:

Dokladnie tak pracuje, Wstengo KochanaTylko te fiuse hoch mi nie wychodza, bo Ingeborg pewnie zaraz zaczelaby mnie laskotac, zartownisia jedna Dzisiaj ja uspilam. Tak ciezko oczka liczyla, ze usnela w koncu
03 września 2015 18:59 / 2 osobom podoba się ten post
agama

Dzień dobry wszystkim!
Po kilku perypetiach-złe informacje od niemieckiej agencji jestem w nowym miejscu.I niestety znowu jako pierwsza:-(
Ale juz na dzien dobry załatwiłam internet z kabla,wstepnie ustaliliśmy plan dnia.Chwilowo czuje niepokój,ale okaze się w praniu.Rodzina bardzo miła i chetna do współpracy,chociaż widać ze są zmęczeni.W poniedziałek dołaczy mój Pdp,który jeszcze jest w Domu Opieki.Niczego nie ukrywaja np.że tata w ostatnim czasie zrobił się ''niemiły''Ale od razu zapewnienie że w domu zawsze jest zięć słuzący pomoca a córka po pracy.Żadnych ograniczeń finansowych-wszystko na życzenie,jedzą niewiele ale wszystko.Miejscowość piękna,jest w pobliżu Edeka.
Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie po powrocie Pdp.

Agama , jak już będziesz miała dosyć niemiłego dziadka :( to zapraszam do równie niemiłej pani. Choroba pozwoliła jej wrócić do lat młodości, niestety nie była zbyt serdeczną panią domu. Mi powoli brakuje cierpliwości:) jeszcze serdeczna rodzina dokłada coś w dobroci swej:)
03 września 2015 19:03 / 2 osobom podoba się ten post
no, to dzisiaj mija mi 1. tydzień w nudnej robocie.
Nawet zleciało.
03 września 2015 19:39 / 5 osobom podoba się ten post
Cud jaki ,albo co ?Moja PDP ,sama z własnej woli 10 po siódmej poszła do łóżka...mhm...ciekawe ,o której pobudka będzie?ha ha ha
Ale dzięki temu mam dodatkową,wieczorna godzinkę dla siebie:)
03 września 2015 20:15 / 12 osobom podoba się ten post
No to dzis ciag dalszy mojej przygody w tym miejscu.
Kilka dni temu byl dentysta u babci bo bolaly ja zeby,ale nic nie zdzialal ,tylko stwierdzil ze zeby w ilisci ok 9sz sa calkowicie zepsute.Nakazano mi myc zeby babci dwa razy dziennie ,wiec je z oporami szorowalam.Synowa chciala pomoc i mowi ze babcia w lutym dostala w prezencie szczoteczke elektryczna i bedzie mi latwiej.Tylko nigdzie tej szczoteczki nie bylo nowka sztuka ,no coz dostala nog.Mozna powiedziec ze nie odbilo sie glosnym echem.Synowa przyniosla swoja uzywana (dziady):Jednak dzis wrocili wczesniej z pracy i robi sie afera,oprocz szczoteczki poginelo wiele rzeczy babci.Oczywiscie jest wszystko na Rumunke ,bo teraz przypominaja sobie fakty i kojarza .A tak plakala synowa jak rumunskie dziewcze wyjezdzalo.
Zaskoczona jjestem jeszcze tym ze synu przyniosl laptaka i mial porobione zdjecia roznych miejsc w domu,co bylo w srodkach szaf itp.Pokazywal babci i jej namietnie tlumaczyl ze rumunka zagrabila rzecz.Latal pozniej jeszcze z tym laptakiem na gore,gdzie sa dwa pokoje i pewnie tez robil zdjecia ,zeby mial dowod na mnie jak cos zginie.Nigdy z takim czyms sie nie spotkalam ,a nadmienie ze nic tu nie ma , no przynajmniej moze dla mnie.Mam duzy niesmak po tym wszystkim,bywalam w wielu domach,gdzie zloto i drogie naszyjniki warte 100tys ,byly na wieszchu,nigdy nie dano mi odczuc ,zawsze darzono mnie zaufaniem duzym.
Zastanawiam sie gdzie ja jestem i co tu robie,ale za kilka dni oswiadcze rodzinie ,ze moj pobyt dobiega konca.Nie czuje tu chemii,choc oni susza zeby i przytulaja,juz nawet nie klepia ,a przytulaja jak misia.
03 września 2015 20:28 / 2 osobom podoba się ten post
Magdzie-Rumunkę też pewno przytulali....Rozkradają sami ,a potem najłatwiej na opiekunkę zwalić,Rumunkę ,Polka ,jeszcze inną.Jak czujesz ,ze nie czujesz tam blusa to nie ma co-trzeba się zwijać bezpowrotnie:)