Coś mi się wydaje że w takich przypadkach (zagrożenie epidemiologiczne) gmina może wkroczyć i usunąć a kosztami obciążyć właściciela tej działki
Coś mi się wydaje że w takich przypadkach (zagrożenie epidemiologiczne) gmina może wkroczyć i usunąć a kosztami obciążyć właściciela tej działki
Gmina umywa rączki i tyle. Może nie chce ponosić kosztów, tylko co potem ??
Jak to co?Do Głosu Koszalinskiego zadzwonię:)Do soboty zdążę:):):)
Popieram, bo to "śmierdzaca" sprawa. A smród nie powinien się roznosić :-) Jak popuścisz to będziesz to miała "za drzwiami".
No ja nie chcę cie straszyć ale psy to bardzo się lubią tarzać w takim czymś" pachnącym inaczej" :-)
Cd. rybnej afery:)
Pan z OŚ zadzwonił i co się okazuje.Okazuje się mianowicie ,po sprawdzeniu czyj to teren ten,na którym leżą te flaki że to prywatna łąka faceta ,który na stałe mieszka w D,więc gmina nie dość ,że tego nie usunie, to jej nie wolno wkraczać na prywatny teren, nawet jeśli nie jest ogrodzony i są to nieużytki/łąka taka zwykła/.Żeby było jeszcze śmieszniej to ów człowiek zostanie pisemnie,na adres polski zobowiązany w określonym terminie do usunięcia a jeśli tego nie zrobi to ukarany grzywną....Poszukiwania sprawcy to inna sprawa-OŚ zgłasza do Straży Miejskiej ,ta jak nie znajdzie to na Policję a ten syf będzie sobie leżał aż go zwierzyna nie rozwlecze po okolicy......Wyszło więc na to,że swoja obywatelską postawą zrobiłam obcemu człowiekowi "niedźwiedzią przysługę"....Polskie przepisy a la Bareja.....
Moja też kiedyś w zdechłej wronie...potem poprawiła w błotnistej kałuży...potem jak gdyby nigdy nic wlazła do samochodu i rozwaliła sie na tylnym siedzeniu...
Moja też kiedyś w zdechłej wronie...potem poprawiła w błotnistej kałuży...potem jak gdyby nigdy nic wlazła do samochodu i rozwaliła sie na tylnym siedzeniu...