Na wyjeździe #31

16 stycznia 2016 18:26
Lawenda

Oj tam, oj tam.
Ekstra porcja bialka z larw jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Larwy są jadalne, niektóre można kupić tu w Niemczech za bajońskie sumy. Sa puszkowane w zalewie. :))))))

A fuj !!!
16 stycznia 2016 18:28
Alina

Syn mojej ukochanej pdp Margarete ponad dwadzieścia lat przepracował w róznych egzotycznych krajach i tylko raz zachorował. Nie jest zatem chyba aż tak tragicznie. Co prawda jak zachorowł to od razu azymut Deutschland. Najgorsze są wszelkiego rodzaju mokrdła, bo to one przede wszystkim są wylęgarnią różnego rodzju paskudztwa. A o tej ostatniej chorobie muszę poczytać bo po raz pierwszy spotykam się z tą nazwą.

Jest szalenie powszechna, Azja, Ameryka płd, Afryka. Nie kapać się w rzekach i jeziorach.
16 stycznia 2016 18:29 / 3 osobom podoba się ten post
Lawenda

No, ja też uwielbiam, byle bez robactwa, jeszcze nasze rodzime przeżyję, ale tropikalnych już nie. :)

No właśnie...Brzydzę się ( i "boję") wszelkiego robactwa. Nawet przy tych puszkowanych wolałabym zbyt blisko nie stać.
16 stycznia 2016 18:31 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

A fuj !!!

Larwy bym nie zjadła ( jest dużo pieczonych larw w Azji, sprzedawanych na bazarach). Natomiast spróbowałabym pieczonej szarańczy i pasikonika. Takie estetyczniejsze i mniej obrzydliwe niż larwy. Karalucha też nie ruszę, a tez w tajlandii czy Chinach to delikates wysoko ceniony. :)
16 stycznia 2016 18:34 / 4 osobom podoba się ten post
basiaim

No właśnie...Brzydzę się ( i "boję") wszelkiego robactwa. Nawet przy tych puszkowanych wolałabym zbyt blisko nie stać.

No to już nie będe pisała o jedzeniu baraniej głowy ( z oczami).....Delikates norweski. Wszyscy Polacy przy stole wymiękli, ja pierwsza. :))))
Gospodarz sam te oczy jadł, specjalnie się oblizując, bo widzial, jak my na to patrzymy......
16 stycznia 2016 18:51 / 6 osobom podoba się ten post
Właśnie piekę grissini- włoskie czosnkowe paluchy z drożdżowego ciasta i tak się zastanawiam co do tego? :)
Oczu baranich nie mam, robali w puszce też nie, jak na złość pies z kotem pcheł nie mają- wytłukłam, a i dżdżownicy spod ziemi nie wyciągnie, bo mróz :))). Zara zobacze , czy jakich krewetków nie mam, bo to najbardziej robalopodobne :))).
16 stycznia 2016 19:20 / 4 osobom podoba się ten post
Dokopałam sie do domu. Troche sie obkupiłam a teraz kapiel i spać. Nie dla mnie wyprawy do miasta na kilka godzin , n i e   l u b i ę
16 stycznia 2016 19:46 / 1 osobie podoba się ten post
tina 100%

Właśnie piekę grissini- włoskie czosnkowe paluchy z drożdżowego ciasta i tak się zastanawiam co do tego? :)
Oczu baranich nie mam, robali w puszce też nie, jak na złość pies z kotem pcheł nie mają- wytłukłam, a i dżdżownicy spod ziemi nie wyciągnie, bo mróz :))). Zara zobacze , czy jakich krewetków nie mam, bo to najbardziej robalopodobne :))).

Mniam. Na pewno są super i to bez tych egzotycznych dodatków.
16 stycznia 2016 19:49 / 1 osobie podoba się ten post
Lawenda

Larwy bym nie zjadła ( jest dużo pieczonych larw w Azji, sprzedawanych na bazarach). Natomiast spróbowałabym pieczonej szarańczy i pasikonika. Takie estetyczniejsze i mniej obrzydliwe niż larwy. Karalucha też nie ruszę, a tez w tajlandii czy Chinach to delikates wysoko ceniony. :)

No nie wiem, nie wiem czy skusiłabym się na te estetyczne przysmaki w rodzaju szarańczy lub pasikonika, a przy baraniej głowie z oczmi na pewno też bym wymiękła.
16 stycznia 2016 20:19 / 1 osobie podoba się ten post
Alina

Mniam. Na pewno są super i to bez tych egzotycznych dodatków.

Są pyszne, piekę drugi raz, tym razem oprócz posypanych solą morską , zrobiłam też z kminkiem, pachnie w całym domu. Dobre są do dipów różnego rodzaju, ale z pieczonym mięsem też są super.
16 stycznia 2016 20:28 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko1

Dokopałam sie do domu. Troche sie obkupiłam :-) a teraz kapiel i spać. Nie dla mnie wyprawy do miasta na kilka godzin , n i e   l u b i ę :-(

Za zakupami to ja też specjalnie nie przepadam,ale u ciebie śniegu :) zima jak z obrazka :)
16 stycznia 2016 20:40 / 3 osobom podoba się ten post
Lawenda

Jest szalenie powszechna, Azja, Ameryka płd, Afryka. Nie kapać się w rzekach i jeziorach.

To ja chcę na Mazury !!! Przynajmniej jak robale jakieś sie trafią to swoje.
16 stycznia 2016 20:46 / 2 osobom podoba się ten post
Mycha

To ja chcę na Mazury !!! Przynajmniej jak robale jakieś sie trafią to swoje.

A mnie kuszą Bieszczady. Nigdy tam nie byłam. Nie jestem pewna, czy warto, ale chciałabym, tylko dla mnie to za daleko, drugi koniec Polski. Chociaż chyba z Gdańska latają samoloty do Rzeszowa, a stamtąd to juz niedaleko.
Tak się gdzieś zaszyć w głuszy, fajnie by było. Z własnymi pasożytami i florą bakteryjną.
No nic, spadam. :)
Dobranocaś.
16 stycznia 2016 21:06 / 3 osobom podoba się ten post
Lawenda

A mnie kuszą Bieszczady. Nigdy tam nie byłam. Nie jestem pewna, czy warto, ale chciałabym, tylko dla mnie to za daleko, drugi koniec Polski. Chociaż chyba z Gdańska latają samoloty do Rzeszowa, a stamtąd to juz niedaleko.
Tak się gdzieś zaszyć w głuszy, fajnie by było. Z własnymi pasożytami i florą bakteryjną.
No nic, spadam. :)
Dobranocaś.

Byłam, polecam, warto.

Co prawda byłam w wypasionym ośrodku wypoczynkowym,nie w głuszy, ale dużo po okolicy chodziłam, po lasach też.
Dla tego klimatu, urokliwych miejsc warto tam pojechać / polecieć.
16 stycznia 2016 21:11 / 5 osobom podoba się ten post
Wchodzę dzisiaj do aldika a tam Wielkanoc!!! zające jajka i spółka-więc jakby ktoś pilnie szukał pisanek czekoladowych są dostępne w aldim :)