Ciężko być w domu ,w którym nikt nikogo nie lubi.
Ciężko być w domu ,w którym nikt nikogo nie lubi.
Zwłaszcza jak samemu jest się w nim nielubianym.
Moze pomozecie mi okreslic typ ludzi, z kroymi wspolpracuje na mojej szteli, ja juz nie wiem pod co to podciagna: glupote, beszczelnosc, prostactwo czy chorobe psychiczna u wszystkich, Babcia jest zdjagnozowana i to juz wiem i akceptuje , ale pozostali???? Babcia od czwartku jest chora, ma bronchit a wiec siedze przy niej caly czas i juz mi w glowie troche sie miesza. W poniedzialek mialam Termin mego masazu( normalnie babcia w ten dzien jest w przedszkolu) wiec musial klopniety przyjaciel szalonej corki , godzinke posiedziec u nas w domu. Babcia sie go boi , wiec siedzi jak trusia i sie nie rusza. Przed moim wyjsciem wpadla szalona corka , babcia w tym czasie jadla obiad. Widzialam , ze szalona patrzy wymownym wzrokiem na patelnie( warzywa w smietanie, smaczne) wiec powiedzialam ze ja juz lece a ona moze sprobowac tego jedzenia. Jak wrocilam, przy stole z zasmarkanym nosem bladzacym po gaziecie, siedzial stukniety i rozwiazywal krzyzowki. Zobaczylam na zlweie pusta , nie umyta patelnie.Zatrzeslo mnie, bo jeszcze nie jadlam obiadu a poza tym ugotowalam dla nas to na 2 dni. Nie chcialam napadac na stuknietego, bo moze szalona kazala mu to zjesc. Wczoraj powtorka z jedzenia i rozrywki. Po moim powrocie z gimnastyki znow siedzial stukniety na krzyzowkami, na zlewie pusta , przygotowana do umycia patelnia.... zaniemowilam, weszlam do babci , widziala ze juz jestem , poczula sie spokojna. Wpadlam do kuchni i z wielkim trzaskiem zaczelam myc patelnie. Stukniety po chwili z niepewnym usmiechem zapytal- czy to jedzenie bylo dla mnie? odpowiedzialam mu bez usmiechu- nieee, to balo dla nas na 2 dni bo to co wczoraj ugoowalam zjadles tez i jesli chcesz to wyzygac , to musisz tez posprzatac. Nic nie powiedzial, dalej rozwiazywal krzyzowke. Wiem juz teraz , ze nie moge nic zostawic na piecu. Nie dociera do mnie jak mozna byc takimi ludzmi
Moze pomozecie mi okreslic typ ludzi, z kroymi wspolpracuje na mojej szteli, ja juz nie wiem pod co to podciagna: glupote, beszczelnosc, prostactwo czy chorobe psychiczna u wszystkich, Babcia jest zdjagnozowana i to juz wiem i akceptuje , ale pozostali???? Babcia od czwartku jest chora, ma bronchit a wiec siedze przy niej caly czas i juz mi w glowie troche sie miesza. W poniedzialek mialam Termin mego masazu( normalnie babcia w ten dzien jest w przedszkolu) wiec musial klopniety przyjaciel szalonej corki , godzinke posiedziec u nas w domu. Babcia sie go boi , wiec siedzi jak trusia i sie nie rusza. Przed moim wyjsciem wpadla szalona corka , babcia w tym czasie jadla obiad. Widzialam , ze szalona patrzy wymownym wzrokiem na patelnie( warzywa w smietanie, smaczne) wiec powiedzialam ze ja juz lece a ona moze sprobowac tego jedzenia. Jak wrocilam, przy stole z zasmarkanym nosem bladzacym po gaziecie, siedzial stukniety i rozwiazywal krzyzowki. Zobaczylam na zlweie pusta , nie umyta patelnie.Zatrzeslo mnie, bo jeszcze nie jadlam obiadu a poza tym ugotowalam dla nas to na 2 dni. Nie chcialam napadac na stuknietego, bo moze szalona kazala mu to zjesc. Wczoraj powtorka z jedzenia i rozrywki. Po moim powrocie z gimnastyki znow siedzial stukniety na krzyzowkami, na zlewie pusta , przygotowana do umycia patelnia.... zaniemowilam, weszlam do babci , widziala ze juz jestem , poczula sie spokojna. Wpadlam do kuchni i z wielkim trzaskiem zaczelam myc patelnie. Stukniety po chwili z niepewnym usmiechem zapytal- czy to jedzenie bylo dla mnie? odpowiedzialam mu bez usmiechu- nieee, to balo dla nas na 2 dni bo to co wczoraj ugoowalam zjadles tez i jesli chcesz to wyzygac , to musisz tez posprzatac. Nic nie powiedzial, dalej rozwiazywal krzyzowke. Wiem juz teraz , ze nie moge nic zostawic na piecu. Nie dociera do mnie jak mozna byc takimi ludzmi
Leni! Kasia dobrze napisała. Nie pozostaje Ci nic innego jak wzruszyć ramionami na taką bezczelność i następnym razem schować do lodówki uprzedając, że jej zawartość jest dla Ciebie i dla babci. Niektórzy ludzie lubią palić głupa,że nie wiedzą o co chodzi, a Niemcy szczególnie. Branie sobie cudzego jedenia bez pytania jest po prostu przejawem złego wychowania. Dla odmiany mogę Ci opowiedzieć o skapstwie rodziny, u której jestem. Po całej aferze z testamentem przyjechała do babci wnuczka, która ma odziediczyć dom. Przywiozła ze sobą ciasto, słownie dwa kawałki. Ciasto wyłożyła na talerzyk i zaniosła do pokoju. Papier zostawiła w kuchni. Pytam czy mogę wyrzucić. Odpowiedź. Nie, bo będzie potrzebny do zapakowania. Acha. Służby się nie częstuje. Wszystko oczywiście z uśmiechem na ustach. Prostactwo i tyle. Papier zostawiłam i tylko sobie szpetnie pomyślałam. Nie potrafiłabym się tak zachować. Oni potrafią.
Z tym ciastem to bylam kiedys w podobnej sytuacji.Dla mnie zabraklo kawalka.
Moze warto byc bezczelnym i zapytac,takiej osoby,czy skoro przywiozla tylko 2 kawalki,to ona nie je?
Ale po co?Buc bucem był, jest i zostanie, a nam się RR niepotrzebnie podniesie,no chyba że mamy bardzo niskie i chcemy sobie dla zdrowotności podwyższyć:):):)
Jak zwykle się z Tobą Kasiu zgadzam ( to powoli robi się nudne):-).
He he he ,bo ja jak zwykle mam rację:):):)Ale jak chcesz się pokłócić..........:):):):):)Ktoś ostatnio narzekał ,że nudno,nie pamiętam kto, a pokłócić się z mądrym to nawet przyjemnie:):):):):)
Najgorsze jest to,ze nie sa to wyskoki jednej rodziny ale czesto takie przypadki sie zdarzaja.Widac taka maja mentalnosc.
Swoj pierwszy raz odchorowalam,teraz jak ktos sie tak zachowuje ja grzecznie wychodze i nie bawie sie w tej piaskownicy.
Najgorsze jest to,ze nie sa to wyskoki jednej rodziny ale czesto takie przypadki sie zdarzaja.Widac taka maja mentalnosc.
Swoj pierwszy raz odchorowalam,teraz jak ktos sie tak zachowuje ja grzecznie wychodze i nie bawie sie w tej piaskownicy.