21 maja 2016 22:07 / 9 osobom podoba się ten post
MartaWdał sie w ojca co sie dziwisz:-)
oj tak - i to dokładnie,
W zeszłym roku - brat opowidał mi:
-pojechał z synem (siostrzeniec 8 lat) na cmentarz
Ale wróćmy się ok 33 lat wstecz, mój brat miał ok 8 lat ja 8 więcej od niego,
jesteśmy u naszego dziadka, któy miał Żuka-to taki dostawczy polski samochód z czasów PRL-u,
na podwórku stromy zjazd do garazu, Żuk zawsze stał na tym zjeździe bo do garażu nie mieścił się na wysokość,
więc siedzimy z ojcem i dziadkiem w domu (brat został na podwórku) a tu nagle huk,
wybiegamy - a brat wyrzucił na luz, spuścił ręczy i samochód stoczył się i uderzył w metalowe drzi garażu,
potłuczone oba reflektory oba kierunkowskazy, wgnieciony cały przód i pogięta brama do garażu-
teraz wracamy znów do zeszłego roku-
Brat z synem pojechali Fordem Transitem na cmentarz ,
szerokie pobocze a obok rów 1,5 metra głęgokości, młody nie chciał iść na cmentarz i został w samochodzie,
Brat zna "możliwości syna" więc skręcił kierownice maksymalnie w prawo i wyciągnął kluczyki co zablokowało koła,
zaciągnął ręczny i zostawił na biegu
- poszedł na grób naszego ojca.
za chwilę przychodzi młody i mówi że co stało się z samochodem,
Ford - przód w rowie - tylne koła w powietrzu, rozbite oba reflektory, i pognieciona cała przednia atrapa-
okazało się, że młody zwolnił ręczy, wcisnął sprzęgło i samochód stoczył się do rowu.
Powiedziałem bratu:
- jedno jest pewne-
- to napewno twój syn