Na wyjeździe #35

09 listopada 2016 20:07 / 6 osobom podoba się ten post
ewa59

Przemyślał sprawę kombinator - sknera....ale rzeczywiście dziwne....może to nie był Niemiec...??

Był to Niemiec,siostra dziadka tez była zaskoczona ,a o sobie nie wspomnę... Wniosek z tego taki,że Niemcy uczą się od najlepszych ...
09 listopada 2016 20:07 / 6 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Uwielbiam takie dni jak dziś,zleciał niewiadomo kiedy,pomimo że pogoda do de... Poszliśmy po południu z pdp do miasta załatwić kilka spraw,między innymi fusspflege tak się dobrze złożyło,że pani miała czas za 40 minut i nas przyjęła. W między czasie pospacerowalismy po mieście,a że teren górzysty to raczej służyłam za ciągnik bo dziadek przy swoim Parkinsonie z sił opadł.Jak wracaliśmy zaczęło padać ,a jak weszliśmy do domu zaczęlo lać,ja bez parasolki oczywiście .. Jak wróciliśmy kolacja i do łożeczka ,a ja mam czas dla siebie :-)

Ja wolę taki czas dla siebie rano. Oboje pdp wstają tutaj dośc późno. Babcia tak ok. 9,30-10oo noooo dzisiaj wstała na obiad  a dziadek regularnie wstaje ok. 11oo ale on bardzo późno chodzi spać. Mam więc rano totalny spokój, śniadanko jem sama i powoli się rozkręcam 
09 listopada 2016 20:09 / 5 osobom podoba się ten post
Mycha

Ja wolę taki czas dla siebie rano. Oboje pdp wstają tutaj dośc późno. Babcia tak ok. 9,30-10oo noooo dzisiaj wstała na obiad :lol2: a dziadek regularnie wstaje ok. 11oo ale on bardzo późno chodzi spać. Mam więc rano totalny spokój, śniadanko jem sama i powoli się rozkręcam :-)

Ja też rozkręcam się powoli,muszę wstać ,wypić kawę,wypalić ze 2 miarki e-fajki,dopiero mogę dalej działać
09 listopada 2016 20:11 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Ja też rozkręcam się powoli,muszę wstać ,wypić kawę,wypalić ze 2 miarki e-fajki,dopiero mogę dalej działać :-)

Ale Ty nie chodzisz wcześnie spać a ja o 22oo zaczynam lunatykować w stronę łóżeczka 
09 listopada 2016 20:13 / 3 osobom podoba się ten post
Mycha

Ale Ty nie chodzisz wcześnie spać a ja o 22oo zaczynam lunatykować w stronę łóżeczka :-)

No nie chodzę wcześnie,około pólnocy raczej ,a wstaję po 7-j, w domu podobnie,z tym że zasypiam znacznie szybciej, Tu muse kilka razy obrócić się wokół własnej osi zanim się umoszczę.
09 listopada 2016 20:13 / 4 osobom podoba się ten post
anerik

Przepraszam podwójne posty mi wychodzą , ,,
Poradzcie coś na stresssss . ...serce mi piecze i twarz ? ??

anerik, uspokoic sie to jedyny sposob na stres. Znasz tyle sposobow na pozytywne myslenie, ze poradzisz sobie. Spojrz na to zupelnie trzezwo i pomysl nad tym, jak sie bedziesz tlumaczyc i co Cie ewentualnie moze spotkac. Nie panikuj, dziadek tez byl z Toba a on jest Niemcem.
09 listopada 2016 21:03 / 3 osobom podoba się ten post
leni

anerik, uspokoic sie to jedyny sposob na stres. Znasz tyle sposobow na pozytywne myslenie, ze poradzisz sobie. Spojrz na to zupelnie trzezwo i pomysl nad tym, jak sie bedziesz tlumaczyc i co Cie ewentualnie moze spotkac. Nie panikuj, dziadek tez byl z Toba a on jest Niemcem. :aniolki:

To wszystko już za mną , już wszystko wytłumaczone . ....protokół spisany . 
Byłam sama . ......umiem się dogadać . ...
Wiem , że nie muszę się denerwować , ale zawsze musi być czas .....
Czasu już nie cofnę ......jestem dość uważna tak myślałam ,  a tu jak się okazało niezbyt uważa byłam . ..... traktuję to jako nauczkę ....
09 listopada 2016 21:09 / 14 osobom podoba się ten post
Odnośnie jazdy samochodem w DE. Obiecałam sobie, że to jest moje ostatnie miejsce, w którym jeżdżę samochodem. Nie jest mi to do szczęścia potrzebne.
Ja uwielbiam jeździć, w Polsce pokonuję naprawdę odległe trasy. Auto mnie zawsze uspokajało. Potrafiłam w nocy po pracy wsiąść w samochód i jechać przed siebie, albo jechać np. nocą do Katowic i zerkać sobie na uśpione, ale pięknie oświetlone miasto. Często jeżdżę po 600-800 km i sprawia mi to ogromną przyjemność....ale to w Polsce.
Tutaj naprawdę więcej tego nie chcę. Po pierwsze nic z tego nie mam, nie odczuwam tego nijak finansowo a odpowiedzialność duża.
Miałam miejsce na Bawarii, które o mało nie przypłaciłam zdrowiem, albo i życiem swoim i podopiecznej. Wracałyśmy od dziadka z Erlangen ze szpitala. Babcia miała znać drogę i znała. Syn podopiecznych powiedział, że mogę całkowicie się zdać na Jej orientację, bo Ona zna tą drogę na pamięć. Pomyliła się raz....
Jechałyśmy autostradą. W pewnym momencie dwa pasy skręcały w prawo, a dwa jechały prosto. Babcia powiedziała, że mam jechać prosto, więc jechałam tym wolniejszym pasem prosto. Gdy zbliżałyśmy się do rozwidlenia, to Babci się przypomniało, że jednak mamy skręcić w prawo i złapała mi za kierownicę i szarpnęła. Ja tylko w lusterku zauważyłam, że po tym pasie jedzie z dużą szybkością auto. Nie miałam wyboru. Wcisnęłam odruchowo gaz i udało mi się na tyle szybko poderwać auto, że zdążyłam zjechać z tego pasa przed nadjeżdżającym samochodem. Dosłownie w ostatnim momencie. Myślałam, że zejdę na zawał. Nigdy nie pozwoliłam Babci siedzieć z przodu. Sytuację opowiedziałam synowi Babci i kupił nawigacje. Babcia jej nienawidziła, bo przecież ona wszystko najlepiej wiedziała. Zmienniczka przełączyła nawigację na język polski. Babcia jak usłyszała język polski to złapała nawigację i uderzyła nią w szybę auta. Były też inne problemy. Jak nie zaparkowałam dostatecznie blisko, to było źle, a jak zaparkowałam ślicznie pod drzwiami np. u kosmetyczki, dokładnie tak jak Babci chciała, ale niestety nie dało się otworzyć drzwi, bo była zaspa śnieżna (zrobiłam to specjalnie, zaparkowałam zgodnie z Jej życzeniem, ale Babcia zapomniała, że z auta wychodzi się drzwiami a nie dachem), to słyszałam, że jestem bezczelna. Były też krzyki, gdy zatrzymywałam się, aby przepuścić ludzi na pasach. No bo przecież to ONA jedzie...Odetchnęłam, jak pożegnałam się z tym miejscem.
Teraz też mnóstwo tutaj jeżdżę. Jestem tutaj prawie 1,5 roku. Na tym miejscu prawo jazdy było mile widziane, ale nie wymagane. Szybko okazało się jednak, że jest konieczne. Polubiłam bardzo podopiecznych, nie protestowałam. Najpierw jeździłam na zakupy, z Nimi do pobliskiego miasteczka do lekarza, apteki itd. Później coraz dalsze wycieczki, teraz często bywam w Hannoverze i powoli mnie to męczy. Rozumiem, gdy coś jest niezbędne, ale nie takie "zachciewajki".
Po ostatniej wizycie w Hannoverze zastanawiam się czy nie popełniłam błędu. Były światła. To nawet nie było skrzyżowanie. Fakt faktem, zatrzymałam się jako pierwsza na czerwonych światłach. Za mną były jeszcze dwa samochody. Z przodu stał tramwaj. On stał jednak już za światłami, w odległości jakiegoś metra ode mnie. Tory jego biegły po mojej trasie, więc musiałam jechać po nich. Tramwaj ruszył , ja za nim. Powolutku. We wstecznym lusterku zobaczyłam jednak, że auto za mną stoi. I przyznam się, że do tej pory nie wiem czy spojrzałam na światło. Wiele rzeczy robię automatycznie, odruchowo. Nie spowodowałam najmniejszego zagrożenia, droga była spokojna, ja jechałam wolniutko. Nie byłoby we mnie wątpliwości, gdybym nie zauważyła, że auto za mną nie ruszyło. Jego kierowca mógł się zagapić, silnik mu mógł zgasnąć, ale.... również ja mogłam ruszyć na czerwonym, sugerując się tym, że tramwaj, który stał metr przede mną ruszył...
Zobaczymy. Może okazać się (gdybym jednak popełniła błąd), że będzie mnie to sporo kosztować. Gdyby były kamery i zarejestrowały to co zrobiłam, to chociaż nie spowodowałam najmniejszego zagrożenia może się to skończyć 200 E kary i odebraniem prawa jazdy na miesiąc.
I tak się zastanawiam po co mi to jest potrzebne. Tym bardziej, że mam mniej czasu dla siebie, bo ja jeżdżę prawie każdego dnia.
Tak jak powiedziałam, to moje ostatnie miejsce w Niemczech, gdzie jeżdżę autkiem. Tym bardziej, że zauważyłam, że jak się coś pokaże, to później ciągle jest tego więcej i częściej. Odpowiedzialność duża, korzyści finansowych brak.
Autkiem mogę jeździć w Polsce ile chcę...
09 listopada 2016 21:19 / 6 osobom podoba się ten post
I dlatego ja nawet się nie przyznaję. 50€ więcej, a ile stresu... A tak mam święty spokój.
09 listopada 2016 21:20 / 3 osobom podoba się ten post
Ellax2

I dlatego ja nawet się nie przyznaję. 50€ więcej, a ile stresu... A tak mam święty spokój.

Ja nawet nie mam tych   50E więcej .
09 listopada 2016 21:23 / 11 osobom podoba się ten post
To prawda, mnie też się lepiej w PL jeździ. Chociażby ze względu na orientację, znajomość kierunków, miejscowości. Tutaj nazwy mi kompletnie nic nie mówią. Swoją droga Annika ja nauczyłam się bardzo szybko, że za kierownicą to ja jestem szefem, pdp robi za nawigację. Ja tej Twojej bezczelnej babci odmówiłabym jeżdżenia autem. Czasami nie warto być zbyt grzecznym i wyrozumiałym.
09 listopada 2016 21:23
Annika

Ja nawet nie mam tych   50E więcej .

Myślałam, że 50 to minimum. 
09 listopada 2016 21:28 / 11 osobom podoba się ten post
Mycha

To prawda, mnie też się lepiej w PL jeździ. Chociażby ze względu na orientację, znajomość kierunków, miejscowości. Tutaj nazwy mi kompletnie nic nie mówią. Swoją droga Annika ja nauczyłam się bardzo szybko, że za kierownicą to ja jestem szefem, pdp robi za nawigację. Ja tej Twojej bezczelnej babci odmówiłabym jeżdżenia autem. Czasami nie warto być zbyt grzecznym i wyrozumiałym.

Myszko, właśnie tamta babcia na początku była za nawigację i sama widzisz do czego by nas to zaprowadziło. Jej gadaniem się nie przejmowałam . Robiłam swoje, nawet jak słyszałam, ze mówi, ze za wolno jadę, bo ona by jechała szybciej, albo jak wrzeszczała z tyłu, że mam jechać, a nie stać na czerwonych światłach, bo przez pasy idzie staruszek z laską i zdążyłabym 10 razy przejechać. Z ulgą pożegnałam się z tym miejscem.
09 listopada 2016 21:32 / 11 osobom podoba się ten post
Annika

Myszko, właśnie tamta babcia na początku była za nawigację i sama widzisz do czego by nas to zaprowadziło. Jej gadaniem się nie przejmowałam . Robiłam swoje, nawet jak słyszałam, ze mówi, ze za wolno jadę, bo ona by jechała szybciej, albo jak wrzeszczała z tyłu, że mam jechać, a nie stać na czerwonych światłach, bo przez pasy idzie staruszek z laską i zdążyłabym 10 razy przejechać. Z ulgą pożegnałam się z tym miejscem.

Ale w jednym przyznaję Ci rację. Nie warto przyznawać się do prawa jazdy. 50 euro to śmiech na sali. Niech sobie agencje same kierują autem w DE z durnym dziadkiem czy babcią w środku  Dla nich to przecież pestka. 
09 listopada 2016 21:34 / 12 osobom podoba się ten post
Annika

Myszko, właśnie tamta babcia na początku była za nawigację i sama widzisz do czego by nas to zaprowadziło. Jej gadaniem się nie przejmowałam . Robiłam swoje, nawet jak słyszałam, ze mówi, ze za wolno jadę, bo ona by jechała szybciej, albo jak wrzeszczała z tyłu, że mam jechać, a nie stać na czerwonych światłach, bo przez pasy idzie staruszek z laską i zdążyłabym 10 razy przejechać. Z ulgą pożegnałam się z tym miejscem.

Anniczko,dementykom się nie wierzy. Zawsze woże z sobą swoją nawigację i jak dotąd dobrze na tym wychodzę,nie lubię niepotrzebnie ryzykować. Mój obecny pdp doskonale orientuje się w terenie,pod warunkiem,że jedziemy razem ale ruchy ma tak spowolnione,że jakbym chciała go słuchać to bym 3 skrzyzowania przejechała znim by coś z siebie wydusił...