"a świstak siedzi i zawija te sreberka"... :-)
"a świstak siedzi i zawija te sreberka"... :-)
Raz na wozie raz pod wozem a najlepiej jak baba z wozu to i koniom lzej. :) U mnie dzis dzien wrazen mimo, zem ospala przez pogode. Rano bylismy u lekarza, kolejka jak za czasow, kiedy jedzenie bylo na kartki. Lazania kupna i na szybko zjedzona. Podopieczna oczywiscie rosolek, odgrzany ze wczoraj, ja juz nie ruszylam. Spacer po parku, teraz torche wolnego bo corka jest z babcia. Mam to szczescie, ze corka przybywa co wieczor, by zajac sie mama.
A u mnie było tak: zrobiłem mu śniadanie, zjadł...odstawiłem talerze do zlewu...a On do mnie:
Chyba za 3 dni umrę!...pytam dlaczego?...Bo nic nie jem od 3 dni... pytam czy jesteś glodny...a On: Nie, bo przecież piję wodę...
No i tak ciekawie upływają nam dni...:-)
No witam na niemieckiej ziemi. Dojechałam wczoraj. Pierwszy raz jechałam busikiem i wcale nie jest tak źle jak myślałam. Podróż trwała 12 godzin ale to zupełnie inne zmęczenie niż nieprzespana nocka w autobusie. Co prawda zmęczenie mi dokucza ale to wina mojej miłości do spania :-) Mam do opieki babcię. No jak na pierwszy rzut okiem, to nie ma się do czego przyczepić. Warunki mieszkaniowe bardzo dobre. Zobaczymy jak to się dalej rozwinie.
No witam na niemieckiej ziemi. Dojechałam wczoraj. Pierwszy raz jechałam busikiem i wcale nie jest tak źle jak myślałam. Podróż trwała 12 godzin ale to zupełnie inne zmęczenie niż nieprzespana nocka w autobusie. Co prawda zmęczenie mi dokucza ale to wina mojej miłości do spania :-) Mam do opieki babcię. No jak na pierwszy rzut okiem, to nie ma się do czego przyczepić. Warunki mieszkaniowe bardzo dobre. Zobaczymy jak to się dalej rozwinie.
No witam na niemieckiej ziemi. Dojechałam wczoraj. Pierwszy raz jechałam busikiem i wcale nie jest tak źle jak myślałam. Podróż trwała 12 godzin ale to zupełnie inne zmęczenie niż nieprzespana nocka w autobusie. Co prawda zmęczenie mi dokucza ale to wina mojej miłości do spania :-) Mam do opieki babcię. No jak na pierwszy rzut okiem, to nie ma się do czego przyczepić. Warunki mieszkaniowe bardzo dobre. Zobaczymy jak to się dalej rozwinie.
Ja sobie tak cichutko siedze w salonie i obserwuje moja pdp widzę jak ona bez sensu chodzi po kątach. Otworzyła kocie żarcie odłożyła je na balkon pytam po co na balkon stawia a ona nie wie. Rozebrana tyko w gaciach chodzi: salon sypialni i tak w kółko.Mówię,ze glowe trzeba umyc bo jutro do przedszkola idzie. Patrzy na mnie tak jakoś szaleńczo i pyta gdzie kot. Koty śpią. Wszystkie? No obydwa śpią. A gdzie trzeci. Mówię,żeby się juz położyła. Klucze schowala ale już znalazłam, chyba schowam ja teraz, żeby było można drzwi rano otworzyć. Chodzi po mieszkaniu i trzeciego kota szuka. Przysięgam były tylko 2 jak przyjechałam.
Mówili mi ze to tylko mowa mniej sprawna a ja tak naprawdę widzę, że glowa też niesprawna. Dzisiaj pierwsza taka sytuacja ale z moich obserwacji wynika ze pdp ma jakiś swój własny świat.
Moja Pdp nie lubi jeść kanapek na kolację.Już kombinowałam z różnymi chlebami,wędlinami,serami.Nie .Ugryzie jeden kęs i odsuwa talerz.A u moich zmenniczek ponoć je.
Ale chleb z jajecznicą ,czy parówką owszem.Sama od samego początku chyba ją przyzwyczaiłam,bo miała problemy z połykaniem ,więc teraz muszę się nagłówkować .