Co dzisiaj gotujesz na obiad? 12

20 grudnia 2017 16:24 / 7 osobom podoba się ten post
tina 100%

Jak będziesz za mało jadla, to organizm spowolni przemianę materii i efekt jest odwrotny do zamierzonego. Dlatego dziś zjadłam 2 razy tyle :-) Tzn zamiast mielonego była karkówka z pieczarkami, ziemniaki i sałata- dużo sałaty.

Nie przesadzaj z tą sałatą Tinóś bo zaczniesz mliko dawać...
20 grudnia 2017 16:29 / 6 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Nie przesadzaj z tą sałatą Tinóś bo zaczniesz mliko dawać...:smiech3:

O,o właśnie. Nie będę się więcej katować i jutro się najem szmalcu 
No, posiedziawszy i dalej do zajęć wio! 
21 grudnia 2017 18:14 / 5 osobom podoba się ten post
No to idę mordować i oprawiać karpie :)
Moja zamówiła sobie aż trzy na święta.
Jutro wyciągnę świninę z marynaty i będę przyprawiał,
ale świni chociaż nie musiałem mordować :)
21 grudnia 2017 20:45 / 4 osobom podoba się ten post
Dziś były knedle z mięsem z Lidla na obiad. Kupiłam kilka paczek w porozumieniu z córką ,bo w Wigilie niestety jemy gulasz (lepsze to niż parówka z kartoflami). Córka ugotuje gulasz ,a ja miałam kupić właśnie te knedle. Jak dziadek zobaczył 4 paczki w lodówce to żyć mi nie dawał,tylko żeby mu tych knedli ugotować. Tym sposobem dziś były knedle z sosem plus surówka z kapusty.
21 grudnia 2017 20:53 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Dziś były knedle z mięsem z Lidla na obiad. Kupiłam kilka paczek w porozumieniu z córką ,bo w Wigilie niestety jemy gulasz (lepsze to niż parówka z kartoflami). Córka ugotuje gulasz ,a ja miałam kupić właśnie te knedle. Jak dziadek zobaczył 4 paczki w lodówce to żyć mi nie dawał,tylko żeby mu tych knedli ugotować. Tym sposobem dziś były knedle z sosem plus surówka z kapusty.

Poszukam jutro bo przecież nie można cały czas Bofrostem żyć. Najwyżej kupię tylko dla siebie ale myślę, że pdp też posmakuje. 
21 grudnia 2017 21:13 / 5 osobom podoba się ten post
U mnie w sumie 2 różne dania,pdp chce naleśniki,a ja chcę schabowego z sałatą.... tym sposobem,każda z nas szczęśliwa :D.
25 grudnia 2017 11:41 / 5 osobom podoba się ten post
Wigilia w domu pdp mnie zaskoczyla. Nie dlatego, ze bylo mieso, tylko ze trwala i trwala, byly serdecznosci, wyglupy i nikt nie najadl sie szybko i nie uciekl. Nawet ja.
Siedzielismy przy stole na srodku ktorego krolowalo naczynie do fondue podgrzewane maszynka spirytusowa.Wokol krazyly tace z plasterkami swiezego miesa(kaczka, wolowina, wieprzowina, dobre gatunkowo, czyli poledwiczki). Miesko (np. 3 plasterki) kazdy sam gotowal utykajac na szpikulec i zanurzajac we wrzatku. Gotowe dipy i salatke jajeczna siostra przywiozla ze soba, tylko chlebek czosnkowy zapiekla w piekarniku.
I tak siedzielismy, jedlismy, trwaly rozmowy i opowiadania.
Moja pdp otrzymala kartke z napisem "Weihnachten ist cool", podobno dlatego, ze zawsze spedzala swieta za granica, a nie w domu.
A na deser byl " Nussknacker" w telewizorni. Brat pdp nawet zatanczyl, czym wywolal salwe smiechu.
Potem towarzystwo poszlo piechotka do hotelu.
Dzisiaj tez spacerkiem przybyli, bratowa kroluje w kuchni, a po wyjezdzaja do siebie.
25 grudnia 2017 11:49 / 5 osobom podoba się ten post
Moja kaczka pachnie przepysznie knedle z żurawiną pyrkaja powoli, czerwona kapusta z jabłkami bgotowa odpowiedzi catering plus mój budyń może jej moje jedzenie zaproponuje, tylko wino sobie zostawię
25 grudnia 2017 11:49 / 3 osobom podoba się ten post
U mnie została wczorajsza ryba po grecku. Mam też troszkę czegoś a'la bigos - to dla mnie. Chyba nic więcej nie będę dzisiaj kombinować. Nas jest tylko 2 i nie jemy dużo więc spokój jest cenniejszy.
25 grudnia 2017 12:03 / 4 osobom podoba się ten post
dorotee

Moja kaczka pachnie przepysznie:gotowanie: knedle z żurawiną pyrkaja powoli, czerwona kapusta z jabłkami bgotowa odpowiedzi catering plus mój budyń:gotuje: może jej moje jedzenie zaproponuje, tylko wino sobie zostawię:wino:

Zurawine tez wczoraj jadlam do mieska.
I jeszcze cos, taki cymes nazwany Schwarzenusse, ktory przywiozla rano (po drodze do corki)zona zmarlego brata mojej pdp. Faktycznie byl to orzech, ale moze zerwany niedojrzaly, jeszcze przed wyksztalceniem drewnianej lupiny( albo jakis taki specjalny gatunek) i kandyzowany, czyli wielokrotnie zalewany slodnim syropem.
Dalo sie go kroic nozem i mocno slodki w srodku nie byl, ale faktycznie caly czarny.
Brat pdp na emeryturze pasjonowal sie ogrodem. Ten rarytas podobno sam robil.
A bratowa swietnie piecze. Znowu dojechaly do nas ciasteczka pod jezyk i keks
25 grudnia 2017 13:51 / 4 osobom podoba się ten post
Pdp chce pierś kaczki z kapustą czerwona i ziemniaczkami. A że wszystko ( poza ziemniakami oczywiście ) Bofrost gotuje, to możemy spokojnie na spacer iść. Nie wiem czy się skuszę, jak co, to mam wczorajsza rybę własnoręcznie przyrządzaną.
25 grudnia 2017 14:34 / 6 osobom podoba się ten post
Tutaj minął właśnie świąteczny obiad przygotowany przez córki PDP. Przyjechały z rodzinami. Była taka zupa gulaszowa z bagietką i puddingi z lodami- czekoladowy i waniliowy. Kawę piją w domu, już się porozjeżdżali. Wprawdzie przy stole siedziałam jak na tureckim kazaniu, wyłapując pojedyncze słowa, ale ogólnie było miło. Tylko tak jakoś krótko... Ja po jedzeni, w ogólnym harmidrze poszłam na górę, ale myślałam, że skoro się spotkali to trochę sobie posiedzą. Nawet ciasta nie wyciągnęli- zostawili nam, dobrze, że niedużo, to się nie zmarnuje. Pomyślałam sobie, że ja tak lubię ten rodzinny harmider, jak dużo się dzieje, dzieci biegają i krzyczą, i trochę mija zanim pierwsi zaczną wychodzić. Nie dlatego, że tak trzeba, ale po prostu jest fajnie. I tak teraz myślę, że trzeba się cieszyć każdą taką chwilą- czy to świętami, czy grillami... Póki są. Oby zawsze.
25 grudnia 2017 15:39 / 1 osobie podoba się ten post
Kiedys jadłam knedle sklepowe mrożone , gotowało sie je w takich papierowych koszulkach . Robiłam je wtedy sobie z cebulką. Chyba były jakies nietypowe bo bardzo mi smakowały. Te zrobione dzisiaj przez synową pdp były w smaku nijakie i jakby suche . A poza tym lepsze sa chyba knedle nadziewane. Kurde .... chyba głodna wróciłam z tej biesiady
25 grudnia 2017 15:40 / 4 osobom podoba się ten post
Pochwaliłam trochę dzień przed zachodem słońca Miałam pobawić się z naszą polską sałatką dzisiaj i sobie powstawiałam wszystko na nią, ale woda w garach jeszcze się nie zaczęła gotować a pdp ogłosiła, że idziemy do kościółka i to wcześniej bo później miejsc siedzących nie będzie... 2,5 godziny w plecy bo mój żółw Napoleon z poprzedniej stelli szybciej chodził niż moja obecna pdp... I zamiast w/w zrobiłam szybko po powrocie piure z ziemniaka (szt 1) i selera, bratwurst pieczoną z czosnkiem, do tego pieczona (dobrze zeszklona) osobno cebulka, ćwikła i oczywiście miska zielonej sałaty... Zielona sałata jest różna, ale dorzucam tam zawsze pomidorki koktajlowe, czasami też drobno pokrajany ogórek i oczywiście bardzo drobno pokrajaną cebulę... Sos winegret robi moja pdp, a w nim olej i ocet bez jakiś tam niemieckich oszczędności...
25 grudnia 2017 15:50 / 4 osobom podoba się ten post
Czytam o tych knedlach, no i w końcu z ciekawości zrobię, bo są. Google mi przetłumaczył pierogi jako knedle i to właśnie dziadek kupił. Pisze na nich, że najpierw namoczyć (każdy w folii), potem gotować. Ale cebulkę do nich zrobię, bo może wzbogaci smak... Córki zostawiły ten dzisiejszy świąteczny gulasz, to może z tymi knedlami jutro podam? Resztę zamrożę w porcjach, bo nie mam zamiaru jeść tego przez tydzień. Te puddingi też zostawiły. Czekoladowy dobry, ale pracowałam w dobrym hotelu tutaj, i kucharz robił ten waniliowy taki, że oprzeć mu się nie można było... Nie ma porównania, po prostu rewelacja! Ale jak garnki się myło (pracowałam na zmywaku), to laski wanilii tam były. I nie wiem, co jeszcze, ale miał w sobie coś pociągającego. I krem, i kucharz, jak na szefa "cukierków" nietypowy, z czteropakiem na brzuchu, wysoki i sympatyczny na dodatek... I to chyba jedyne, czego z hotelu żałuję, tego kremu...