Ja wiem, mam dziś dzień totalnych po skarży jęk ale kto zrozumie jak nie wy ( nawet jeżeli pod wpływem stresu, chwili napisane). Wpadła córka którą w ciągu 5 tygodni raz widziałam, gdybym jakimś przeczucie nie zeszła na doł to bym nawet nie wiedziała że była. Zera rozmowy że mną ( co jak itp) wpadła wypadła i już, szybciej niż struś pędziwiatr (możliwe toto?). A ja chciałam coś na temat damy powiedzieć ale nie zdążyłam. Tak troska. Ona nawet na wstępie nr tel w razie w nie dała. Ja wiem że są ludzie i ludziska. Nie przejmować się bo nie mój pies nie moje pchły. Ale gdzieś mam zaKODowany ten ludzki odruch. A tu wypad i po sprawie. Nawet nie wiedzá jaki jest stanąć matki. Ach wyżaliła m się chociaż a połowie

