Powitajki przy kawie 63

30 października 2020 07:35 / 9 osobom podoba się ten post
Dzień dobry wszystkim. Kawkę popijam, powoli się rozbudzam...
30 października 2020 07:48 / 8 osobom podoba się ten post
Maluda

Witam, nie było mnie kilka dni. Okazało, że mam wysoki poziom cukru i wczoraj zjechałam. Trochę posiedzę w domu, muszę porobić badania. Najgorsze, że święta mogą być w DE, ech życie... 

Zdrówka i dla Ciebie Kruszynko.
Ja czekam do poniedziałku co powie lekarz?
Mam nadzieję, że uwolni nas z kwarantanny, bo chciałabym już w lesie odetchnąć pełną piersią.
A wszystkim miłego dnia i całego weekendu.
30 października 2020 07:52 / 10 osobom podoba się ten post
Dzień dobry już piątek, a więc mamy kolejny jesienny weekend spokojnego dnia wszystkim 
30 października 2020 08:47 / 9 osobom podoba się ten post
Witam opiekunkowo życzę zdrówka i spokojnego dzionka
30 października 2020 09:37 / 8 osobom podoba się ten post
Dzień dobry Opiekunkowo zimno
30 października 2020 10:20 / 9 osobom podoba się ten post
Witam wszystkich,  u mnie kolejny dzień  obiboka,  dziadek w szpitalu  jak wiecie. Puchnę w oczach  mam dziś wrażenie,  no cóż  będzie mi cieplej  jakmrozy nadejdą  
30 października 2020 11:14 / 9 osobom podoba się ten post
Dzień dobry wszystkim, spokojnego, przyjemnego dnia Wam życzę. 
U mnie szaro-buro, mokro, mimo to pogodę ducha staram się zachować 
 
 
 
30 października 2020 11:21 / 11 osobom podoba się ten post
Malgi

Zdrówka i dla Ciebie Kruszynko.
Ja czekam do poniedziałku co powie lekarz?
Mam nadzieję, że uwolni nas z kwarantanny, bo chciałabym już w lesie odetchnąć pełną piersią.
A wszystkim miłego dnia i całego weekendu.:angel1:

Zdrówka Dziewczyny i cierpliwości i dacie radę, z resztą jak zawsze A tak poza tym chciałam się przede wszystkim przywitać z całym Opiekunkowem. Dojechałam do Münster- Hiltrup bardzo sprawnie, nikt nawet o test nie zapytał. Pflegedinsty powiedziały że to ważne jak wystąpią mi objawy w ciągu 48h, nie wystąpiły, więc meldować się nie muszę już nikomu tu taki proceder obowiązuje. Pół roku siedziałam w domu i tylko wychodziłam na rehabilitację, albo ona przychodziła do mnie w osobie mojej córki z zachowanie wszelkich środków ostrożności. Po powrocie z ostatniej Stelli będąc na kwarantannie zaplanowałam sobie mycie okien i generalne sprzątanie, oraz oklejanie szaf w garderobie.  Na trzeci dzień wlazłam na drabinę, oczywiście na sam szczyt, bo moja chałupka ma 4m wysokości, drabina odjechała a ja zaległam jak placek na podłodze, jakoś sie doczołgałam do telefonu z pomocą adrenaliny i przyjechała po mnie covidowa karetka prosto na salę operacyjną. Piszczel potrzaskana, ale nie mam osteoperozy, więc mam płytkę ze śrubkami. Dzięki codziennej rehabilitacji i regularnym ćwiczeniom  doszłam do siebie i mogę wreszcie pracować. Córki pozabierały wszystkie drabiny, bo ze stołków nigdzie i tak nie dosięgnę, mam dożywotni zakaz wspinania się i mycia okien, oraz muszę się codziennie meldować. Mimo tych ograniczeń, cieszę się że żyję,mam cały kręgosłup, głowkę póki co też, chodzę i mogę pracować. Znalazłam przyjazną Stelle i jak na razie wszystko jest ok. 
30 października 2020 13:06 / 3 osobom podoba się ten post
Evvex

Zdrówka Dziewczyny i cierpliwości i dacie radę, z resztą jak zawsze:aniolki: A tak poza tym chciałam się przede wszystkim przywitać z całym Opiekunkowem. Dojechałam do Münster- Hiltrup bardzo sprawnie, nikt nawet o test nie zapytał. Pflegedinsty powiedziały że to ważne jak wystąpią mi objawy w ciągu 48h, nie wystąpiły, więc meldować się nie muszę już nikomu tu taki proceder obowiązuje. Pół roku siedziałam w domu i tylko wychodziłam na rehabilitację, albo ona przychodziła do mnie w osobie mojej córki z zachowanie wszelkich środków ostrożności. Po powrocie z ostatniej Stelli będąc na kwarantannie zaplanowałam sobie mycie okien i generalne sprzątanie, oraz oklejanie szaf w garderobie.  Na trzeci dzień wlazłam na drabinę, oczywiście na sam szczyt, bo moja chałupka ma 4m wysokości, drabina odjechała a ja zaległam jak placek na podłodze, jakoś sie doczołgałam do telefonu z pomocą adrenaliny i przyjechała po mnie covidowa karetka prosto na salę operacyjną. Piszczel potrzaskana, ale nie mam osteoperozy, więc mam płytkę ze śrubkami. Dzięki codziennej rehabilitacji i regularnym ćwiczeniom  doszłam do siebie i mogę wreszcie pracować. Córki pozabierały wszystkie drabiny, bo ze stołków nigdzie i tak nie dosięgnę, mam dożywotni zakaz wspinania się i mycia okien, oraz muszę się codziennie meldować. Mimo tych ograniczeń, cieszę się że żyję,mam cały kręgosłup, głowkę póki co też, chodzę i mogę pracować. Znalazłam przyjazną Stelle i jak na razie wszystko jest ok. 

To nadzieja z tą kołomyją związaną z testowaniem jakaś jest- oby tylko nie odjechała 
Na mało absorbującej szteli dojdziesz do siebie bez problemu.
Mnie się dobre 9 lat temu przytrafił podobny wypadek we własnym domu. Z tą różnicą, ja zabrałam się za szlifowanie sufitu- zamiast na drabinę , wlazłam na stół i w suchym kurzu, jaki wytworzyłam i werwie z jaką szlifowałam - nie zauważyłam, że się stół kończy. Gibnęło mnie, ale nie chcąc się rozpłaszczyć na podłodze jak dudek w trzcinie-skoczyłam jak drapieżnik na głodzie i osiągnąwszy cel, którym była podłoga- ryknełam z bólu. Ból szybko przeszedł a ja próbując się pozbierać pomacałam się tam gdzie wczesniej bolało. I cóż ścięgno Achillesa lekko luźne. Wstałam i na jednej nodze doskakałam to telefonu. 
Dramatycznie nie było- dostałam orteze, bo całkiem scięgna szlag nie trafił- i już nie bolało, całe szczęscie , bo jeszcze bym pogryzła milusiego  ortopedała  
Też tak około pół roku w plecy.Potem już nie nadweręzając się zbytnio mogłam pracować.
30 października 2020 13:08 / 5 osobom podoba się ten post
dorotee

Dzień dobry Opiekunkowo:-) zimno:balwanek:

Na tutejszym wygnajewie cieplusio i ślicznie 
Oraz dzień dobry Opiekunkowo 
 
30 października 2020 13:26 / 2 osobom podoba się ten post
Maluda

Witam, nie było mnie kilka dni. Okazało, że mam wysoki poziom cukru i wczoraj zjechałam. Trochę posiedzę w domu, muszę porobić badania. Najgorsze, że święta mogą być w DE, ech życie... 

Najważniejsze zdrowie.Wszystko inne się ułoży.
30 października 2020 13:32 / 4 osobom podoba się ten post
tina 100%

To nadzieja z tą kołomyją związaną z testowaniem jakaś jest- oby tylko nie odjechała :lol2:
Na mało absorbującej szteli dojdziesz do siebie bez problemu.
Mnie się dobre 9 lat temu przytrafił podobny wypadek we własnym domu. Z tą różnicą, ja zabrałam się za szlifowanie sufitu- zamiast na drabinę , wlazłam na stół i w suchym kurzu, jaki wytworzyłam i werwie z jaką szlifowałam :-)- nie zauważyłam, że się stół kończy. Gibnęło mnie, ale nie chcąc się rozpłaszczyć na podłodze jak dudek w trzcinie-skoczyłam jak drapieżnik na głodzie i osiągnąwszy cel, którym była podłoga- ryknełam z bólu. Ból szybko przeszedł a ja próbując się pozbierać pomacałam się tam gdzie wczesniej bolało. I cóż ścięgno Achillesa lekko luźne. Wstałam i na jednej nodze doskakałam to telefonu. 
Dramatycznie nie było- dostałam orteze, bo całkiem scięgna szlag nie trafił- i już nie bolało, całe szczęscie , bo jeszcze bym pogryzła milusiego :zakochany1: ortopedała :hihi: 
Też tak około pół roku w plecy.Potem już nie nadweręzając się zbytnio mogłam pracować.

Fakt, kołomyja, dezinformacja. Tutaj Tagespflege działa normalnie, wczoraj Fraucia była na kawce w parafialnej świetlicy, w sobotę jadą do kina beide Dziadułki. Dzieciaki funkcjonują normalnie, lekarz przychodzi do domu, tylko maski i odstępy muszą być zachowane, wózek w sklepie można sobie osobiście zdezynfekować i mało kto to robi. Mój ortopeda stwierdził że przy IV stopniu złamania wg.Schatckera to ja jestem ewenement, bo po 3 miesiącach odstawiłam kule, fakt schudłam sporo i miałam dobry zrost. Co nie zmienia faktu że wdzięczna jestem za geny i hart wyssany z mlekiem matulki W szpitalu doktorek poradził żebym papiry już na rentę składała, odwiedziłam go w pażdzierniku i zrobiłam jaskółkę stojąc na chorej nodze, mina jego bezcenna
30 października 2020 14:36 / 3 osobom podoba się ten post
Evvex

Fakt, kołomyja, dezinformacja. Tutaj Tagespflege działa normalnie, wczoraj Fraucia była na kawce w parafialnej świetlicy, w sobotę jadą do kina beide Dziadułki. Dzieciaki funkcjonują normalnie, lekarz przychodzi do domu, tylko maski i odstępy muszą być zachowane, wózek w sklepie można sobie osobiście zdezynfekować i mało kto to robi. Mój ortopeda stwierdził że przy IV stopniu złamania wg.Schatckera to ja jestem ewenement, bo po 3 miesiącach odstawiłam kule, fakt schudłam sporo i miałam dobry zrost. Co nie zmienia faktu że wdzięczna jestem za geny i hart wyssany z mlekiem matulki:modlitwa: W szpitalu doktorek poradził żebym papiry już na rentę składała, odwiedziłam go w pażdzierniku i zrobiłam jaskółkę stojąc na chorej nodze, mina jego bezcenna:-)

Auć-to paskudnie dość- łagodnie mówiąc. Nic dziwnego, że doktorek się trochę zdziwił, ale i pewnie ucieszył :).
Ja od mojego dostałam cenną  radę. Pytał się jak to się stało. I stwierdził- jesli pani ma faceta a on przy tym był- to niech go pani natychmiast zostawi 
Tyle , że wtedy nie miałam kogo zostawiać .Byłam po rozwodzie- samotny leśny kwiat :)
Na ścięgno musze uważac, bo po urazie będzie już cały czas słabsze, choć po terapii osoczem bogatopłytkowym nie odczuwam nawet najmniejszych i jakichkolwiek dolegliwości.
30 października 2020 14:50 / 1 osobie podoba się ten post
Dziewczyny,  pomóżcie. Robię  ciasto marchewkowe  i kupiłam taką paczuszkę masy  marcepanowej . Jak  mam to nałożyć na ciasto??? Przyznam  szczerze, pierwszy raz  mam do czynienia. 
30 października 2020 15:09 / 4 osobom podoba się ten post
Marilyn

Dziewczyny,  pomóżcie. Robię  ciasto marchewkowe  i kupiłam taką paczuszkę masy  marcepanowej . Jak  mam to nałożyć na ciasto??? Przyznam  szczerze, pierwszy raz  mam do czynienia. 

Ja masę cieniutko rozwalkowywuje. Czasami butelką
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.