:klotnia:
:smiech3:
Ale przedtem dodam, że piękne nasze góry-bywamy, ale niestety sporadycznie. Patrząc na foty nabralam "henci " :)
Moj syn z synową często jezdzili-teraz jak jest berbec to muszą poczekac aż odrobinę podrośnie i znowu pojadą.
:klotnia:
:smiech3:
Dusiu, :-( jutro zadzwonię:-)
Dusia i Luke...Czy Wy macie akceptacje , pozwolenia i pieczątki, żeby tak sobie o? :telefon1::aniolki:
No u mnie nie bardzo. Sztela nie to, że mina tylko poprostu babka 71 lat ma tyle zdrowia, że nic nie daje zrobić opiekunce. Dziadek 81 lat, zaawansowany od 15 lat Parkinson i potrzebuje pomocy jednak nona nic nie daje zrobić. Sama go ubiera, sama pierze. Obiadu już drugi dzień nie było. Śniadanie o której jej się zachce, obiad ( jeśli parówki z wody, plus jakaś sałatka i chleb z masłem można nazwać obiadem) o 14 lub 15 jak zrobią się głodni. Leki babka podaje na czczo. Tłumaczę, że tak nie wolno, wzrusza ramionami. Dziś zapytalam po co ja tu jestem? Wzruszyła ramionami. Agencja wyjadila sytuację i to był pomysł dzieci ( 5 mają po świecie się rozjechały) ale niestety nie da się tak pracować. Ona robi lepiej, ona sama chce robić. Więc dałam agencji na znalezienie innej szteli jak nie to jade do domu. Dziś babka pojechała do sklepu i nawet nie pytała czy ja chce jechac, czy coś mi trzeba. Jej zakupy to pół!!! chleba, kg bananów, 2 słoiki śledzi w occie, 2 butelki likieru jajecznego alkoholowego. Nic z czego można coś zrobić. Na śniadanie żadnej wędliny tylko dżem ten sam codziennie. Więc mina mi się trafiła. Ja lubię być potrzebna i czuć się potrzebna a nie stać jak kolek. Ona nie ma pojęcia po co my jesteśmy. Dzieci chyba chciały matce pomoc ale ona jest samowystarczalna. Więc niech sama, pracuje.
Nie przytulaj tak do siebie zachowania babki, bo jestes tam pierwszą opiekunką-nie będzie chciała się dzielić władzą tak prędko :lol1: Poza tym jeśli przyjechała młoda , ładna kobieta, to nie dziw się , że babka się jeży :) Trudno jej pojąć , że ktoś się jej manem wcale interesować nie musi. Z Hausgeldami i pozwoleniem na samodzielne zakupy też może być trudno, a moze najtrudniej . Moim zdaniem wszystko można pod pewnymi warunkami uładzić, ale....powstaje pytanie-jak długo bys chciała zostać i czy firma , po ustablizowaniu sytuacji nie zechciałaby tam wsadzić jakiejs swojej milusinskiej :plotki:
Czy jesteś tam bezuzyteczna....Chyba nie , bo widząc ich dietę a zwłasza ajerkoniak, to pewnie do tej pory tak jedli i dzieci to widzac i martwiąc się o rodziców poszukali opiekunki, żeby miała nad nimi pieczę. Tylko dobrze by było jakby któres z dzieci zadzwoniło do mamy i wyjaśniło jak to powinno wyglądać-że lepiej jakbys ty robiła zakupy, gotowała a pani domu niech sobie juz z dziadeczkiem spokojnie odpoczywają przed TV. Może dopóki niczego nowego nie znajdziesz tak firma powinna z dziećmi porozmawiać? Czym się :aniolki:
No powiem tak, że firma gadałam z dzieci i ich odpowiedź jest taka, że " Mama już taka jest". A co do tv. No niestety w tym domu telewizora nie ma. On siedzi i slucha muzyki ona ciągle lata że szmatą. Ten typ tak ma. Ona teraz śpi ja poszłam do niego sam sobie leki bierze i idzie spać dalej. Nie ma ładu i składu. To nie dla mnie miejsce . Nie czuje się tutaj ok ani fizycznie ani psychicznie. Nie interesuje ja co i czy w ogóle ja jestem głodna bo ona może wypić 3 kawy dziennie i na tym przeżyć. Każdy sobie je o której chce.
TV to był tylko przykład. Mogą sobie np.też pod kocykiem posiedzieć :) Takie mam przeczucie, że firma za bardzo się nie postarała , a to że babka tancuje po mieszkaniu - to nerwy :) To jasne , że nie jest łatwo dojść do ładu z taką sytuacją oraz nawykami dziadków i nie wiadomo czy warta jest skórka za wyprawkę :) Firmy raczej nie szastają pieniędzmi :)
Oni czyli babka mi powiedziała, że to idea dzieci i ona zrobi sama wszystko. :-(Czuje się jak kolek w ścianie, nie wiem co mam robić bo ona i tak poprawia wszystko.

No u mnie nie bardzo. Sztela nie to, że mina tylko poprostu babka 71 lat ma tyle zdrowia, że nic nie daje zrobić opiekunce. Dziadek 81 lat, zaawansowany od 15 lat Parkinson i potrzebuje pomocy jednak nona nic nie daje zrobić. Sama go ubiera, sama pierze. Obiadu już drugi dzień nie było. Śniadanie o której jej się zachce, obiad ( jeśli parówki z wody, plus jakaś sałatka i chleb z masłem można nazwać obiadem) o 14 lub 15 jak zrobią się głodni. Leki babka podaje na czczo. Tłumaczę, że tak nie wolno, wzrusza ramionami. Dziś zapytalam po co ja tu jestem? Wzruszyła ramionami. Agencja wyjadila sytuację i to był pomysł dzieci ( 5 mają po świecie się rozjechały) ale niestety nie da się tak pracować. Ona robi lepiej, ona sama chce robić. Więc dałam agencji na znalezienie innej szteli jak nie to jade do domu. Dziś babka pojechała do sklepu i nawet nie pytała czy ja chce jechac, czy coś mi trzeba. Jej zakupy to pół!!! chleba, kg bananów, 2 słoiki śledzi w occie, 2 butelki likieru jajecznego alkoholowego. Nic z czego można coś zrobić. Na śniadanie żadnej wędliny tylko dżem ten sam codziennie. Więc mina mi się trafiła. Ja lubię być potrzebna i czuć się potrzebna a nie stać jak kolek. Ona nie ma pojęcia po co my jesteśmy. Dzieci chyba chciały matce pomoc ale ona jest samowystarczalna. Więc niech sama, pracuje.