Tak naprawdę, to dopiero w tym tygodniu dwa razy sie pokrzaczyłam, kiedy wnusio ucinał sobie południową drzemkę :-). Przy okazji, kiedy dołączysz do babciowego klubu?
Nie czytałam wszystkiego, ale trochę się zorientowałam, kto w domu, kto w pracy :oczko2:
A my, czyli ja i Ty, to nawet urlopując nie wychodzimy z roli opiekunek-Ty niańczysz swojego piesełka a ja dwuletniego chłopczyka :-).
Cieszę się, że syn mojej pedepci ,kiedy 3 tygodnie przed planowanym powrotem poinformowałam go że nie mogę przyjechać ,podszedł do tematu ze zrozumieniem i ze spokojem przyjął do wiadomości ,że nie wiem kiedy będę mogła wrócić. Rozumie, że priorytetem dla mnie jest w tej chwili moje dziecko, a nie jego matka. Podobnie jak siostry podopiecznej. Jesteśmy w kontakcie, dzwonią czasem do mnie, pytają co u mnie i opowiadają jak się miewa seniorka. A tam zmiany, największa to ta, że "dowodząca "opiekunka już nie wróci. Nawet ich nie poinformowała wyjeżdżając, że ma taki zamiar. Dowiedzieli się o tym od nowej opiekunki . Nie odbierała telefonów od syna babci i dopiero za jakiś czas poinformowała agencję. Jestem w szoku :zaskoczenie1:, jak mogła tak postąpić, ona, która babci miała nie opuścić do końca, która nie mogła sobie wyobrazić, że ktoś inny przejmie tę cud-miód sztelę :lol1:.i jakaś obca, na pewno niekompetentna baba,miałaby zajmować się "jej"babcią:lol1: A tu proszę, nową panią poinformowała, że może sobie robić co i jak chce, bo ona na pewno nie wróci. Cieszę się, że nowa opiekunka jest miłą osobą i dogaduje się z pdp. Wiem to od rodziny. Zostaje do końca lipca, a później ktoś nowy ją zmieni. Ja mam tam cały czas drzwi otwarte, zawsze mogę wrócić. Niestety stan babci bardzo się pogorszył, demencja zaawansowana, niechętnie współpracuje z opiekunką,mowy nie ma żeby usiadła na wózek, więc żadnych spacerów, tylko dom i taras :-(. No i wymaga dużo wiecej uwagi niż dwa miesiące temu. Przypuszczam że to był powód rezygnacji B.z powrotu-absorbujaca podopieczna, więc mniej swobody. Ja planuję powrót do pracy dopiero koniec sierpnia, początek września. A jak będzie to zobaczymy.
Piesio juz jest naprawiony, kryzys minął , tylko trzeba diety pilnowac i własciwych supli, co przy żebractwie głodowym goldenów może byc problematyczne-bo zawsze spojrzeniem coś próbuje wydębić :)
Dziś wieczorem wyjeżdzamy się "wykrzaczać "
Twoja juz była zmienniczka chciała porządzic w nieswoim domu -takie odniosłam wrażenie po twoich wpisach. Przy okazji wyszły jej intencje. Pewnie, nie każdy chce pracować przy dość mocno schorowanej osobie, ale to mozna jasno zakomunikowac nie stosując jakichś dziwnych wybiegów a na koncu strzelając focha. Może na przeprosiny czekać i jeszcze po to wróci
Szkoda twojej pedepci, ale cóż zrobić? Może miec jeszcze stany zwiększonej aktywności. Kto wie, czy by przy Tobie się nie ożywiła. Demencja nie atakuje tak od razu , że ucina pamiec i koniec. Przebiega różnie, są okresy całkiem dobre. Chorzy czesto pamiętają osoby, które się o nie troszczyły. Może nie z imienia i nazwiska, ale mogą skojarzyć z siostrą, czy przyjaciólką z przeszłości. Z kims z kim są powiązane przyjemne chwile.Jak wrócisz , może się ożywić.


Moja PDP ""wróciła"!!!??? Poranny spacer.....