Powitajki przy kawie 65

07 czerwca 2021 15:17 / 4 osobom podoba się ten post
Luke

Słowem... postawiłaś babcię na nogi :super: 

Oj chyba nie...to taka  chwilowa poprawa. 
07 czerwca 2021 16:38 / 9 osobom podoba się ten post
Kika67

Nie piszesz wprost ,ale łatwo się domyślić dlaczego jesteś tak bardzo potrzebna córce :przytul aniola:
Dobrze ,že te nasze dzieciaki nas mają .Ja dla swoich też jestem w każdej chwili gotowa rzucić wszystko i dążyć z pomocą .Takie to matczyne serca są :serce:

Tak, jeszcze jakiś czas temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć. Po 13 latach partnerskiego związku, córka rozstała się z partnerem i ojcem swojego synka. Myślałam, że wszystko u nich jest super. Wszyscy tak myśleliśmy, cala rodzina. Ale wszyscy jesteśmy daleko, nikt nie wiedział, że coś jest nie tak. Ja zawsze świetnie dogadywałam się z zięciem-niezięciem (nie mają ślubu),podobnie jak cała rodzina. Potrafił  wszystkich sobie zjednać-miły, zaradny, i wyrozumiały dla charakteru i fochów mojej córki. Tak my to odbieraliśmy. Ale widzieliśmy ich na niektóre święta czy wakacje, a wiadomo, wtedy inna atmosfera, luz-blues.  A córka nigdy się nie skarżyła. Gdyby przecież coś powiedziała, że jest niezadowolona, że tak nie chce, że nie o to jej w życiu chodzi, to wszyscy dookoła  popukaliby się w głowę i powiedzieli, że paniusia ma fanaberie i sama nie wie czego chce. No bo 7 lat temu kupili dom, ma ogród, jacuzzi, egzotyczne urlopy, przyczepy kempingowe, motorówkę, chłop nie pije (nie żeby abstynent ,normalny ),nie bije,dobrą kasę do domu przynosi,2 lata temu urodziła zdrowego synka, no nienormalna jakaś, takie życie jej się nie podoba?!!!
No i okazuje się że nie. Bo za zamkniętymi drzwiami to pan zięć to ktoś inny niż ten, jakiego znamy. 
To P A N ,który decyduje o wszystkim. O tym z kim może się spotykać, rozmawiać, gdzie te urlopy spędzać, wszystko pod kontrolą, jak wychowywać dziecko, bo ON zapewnia jej  wszystko, a ona, to ona z małej litery. Najlepiej żeby nie pracowała ,była miła i posłuszna, gdyby mógł,zabroniłby jej oddychać, bo tego nie może kontrolować. Niestety trafił na niezależną, wiedzącą czego chce, świadomą swojej wartości kobietę, która na dodatek ma satysfakcjonującą pracę, jest doceniana i wróciła do niej, kiedy dziecko skończyło rok. Ustawili sobie pracę na zmiany i na zmianę zajmowali się synkiem. I tak od roku, każdego dnia ,poddawana była krytyce, rozliczana z tego co zdążyła, a właściwie czego nie zdążyła zrobić.
Kiedy powiedziała, że dłużej tak nie może, ciągle żyje w stresie, czuje się osaczona, nie wie już sama kim jest i lepiej żeby się rozstali,to się zaczęło. . Nie będę tutaj pisała książki, ale tak mniej więcej to wygląda. I wtedy PAN zaczął się śmiać, bo jak to, chce odejść?od niego?,od tego dostatku?,przecież zginie bez niego i z niczym sobie nie poradzi. Nie może uwierzyć, że sama, bez niego, ogarnęła temat, znalazła mieszkanie, urządziła je skromnie, ale przytulnie,kupiła sobie auto, pracuje, załatwiła przedszkole i wiele innych spraw. I z tym pan nie może się pogodzić. Teraz pokazał, co naprawdę w nim drzemie. Jak potrafi być chamski, jak wszystko utrudnia, oczernia, obraża. 
Bez prawnika się nie obejdzie przy podziale domu. On sprzedać nie chce, ale dobrowolnie spłacić córki też nie. Dom jest na nich oboje, część jeszcze nie spłacona . Narazie córka chce odetchnąć, za 2-3 tygodnie się  tym zajmie. Gdyby nie to, że synek jest bardzo z ojcem związany, zerwałaby wszelkie kontakty. 
Ktoś może powie, że rzeczywiście z tą moją panną coś nie tak, że chyba jej się w doopie poprzewracało (niektórzy w rodzinie niestety tak myślą ),a ja jestem z Nią w 100%.Po pierwsze dlatego, że to moje dziecko, po drugie dlatego, że ma odwagę żyć po swojemu, że chce być szczęśliwa, a nie uśmiechać się i wbrew sobie żyć zgodnie z oczekiwaniami innych.
Jeśli ktoś się nie zgadza z takim moim podejściem, to polecam zajrzeć do książki "Czuła przewodniczka ".
Ja na pewno będę Ją  wspierała i pomagała tak ,jak potrafię najlepiej. 
07 czerwca 2021 16:49 / 4 osobom podoba się ten post
Gusia29

Tak, jeszcze jakiś czas temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć. Po 13 latach partnerskiego związku, córka rozstała się z partnerem i ojcem swojego synka. Myślałam, że wszystko u nich jest super. Wszyscy tak myśleliśmy, cala rodzina. Ale wszyscy jesteśmy daleko, nikt nie wiedział, że coś jest nie tak. Ja zawsze świetnie dogadywałam się z zięciem-niezięciem (nie mają ślubu),podobnie jak cała rodzina. Potrafił  wszystkich sobie zjednać-miły, zaradny, i wyrozumiały dla charakteru i fochów mojej córki. Tak my to odbieraliśmy. Ale widzieliśmy ich na niektóre święta czy wakacje, a wiadomo, wtedy inna atmosfera, luz-blues.  A córka nigdy się nie skarżyła. Gdyby przecież coś powiedziała, że jest niezadowolona, że tak nie chce, że nie o to jej w życiu chodzi, to wszyscy dookoła  popukaliby się w głowę i powiedzieli, że paniusia ma fanaberie i sama nie wie czego chce. No bo 7 lat temu kupili dom, ma ogród, jacuzzi, egzotyczne urlopy, przyczepy kempingowe, motorówkę, chłop nie pije (nie żeby abstynent ,normalny :oczko2:),nie bije,dobrą kasę do domu przynosi,2 lata temu urodziła zdrowego synka, no nienormalna jakaś, takie życie jej się nie podoba?!!!:zaskoczenie1:
No i okazuje się że nie. Bo za zamkniętymi drzwiami to pan zięć to ktoś inny niż ten, jakiego znamy. 
To P A N ,który decyduje o wszystkim. O tym z kim może się spotykać, rozmawiać, gdzie te urlopy spędzać, wszystko pod kontrolą, jak wychowywać dziecko, bo ON zapewnia jej  wszystko, a ona, to ona z małej litery. Najlepiej żeby nie pracowała ,była miła i posłuszna, gdyby mógł,zabroniłby jej oddychać, bo tego nie może kontrolować. Niestety trafił na niezależną, wiedzącą czego chce, świadomą swojej wartości kobietę, która na dodatek ma satysfakcjonującą pracę, jest doceniana i wróciła do niej, kiedy dziecko skończyło rok. Ustawili sobie pracę na zmiany i na zmianę zajmowali się synkiem. I tak od roku, każdego dnia ,poddawana była krytyce, rozliczana z tego co zdążyła, a właściwie czego nie zdążyła zrobić.
Kiedy powiedziała, że dłużej tak nie może, ciągle żyje w stresie, czuje się osaczona, nie wie już sama kim jest i lepiej żeby się rozstali,to się zaczęło. . Nie będę tutaj pisała książki, ale tak mniej więcej to wygląda. I wtedy PAN zaczął się śmiać, bo jak to, chce odejść?od niego?,od tego dostatku?,przecież zginie bez niego i z niczym sobie nie poradzi. Nie może uwierzyć, że sama, bez niego, ogarnęła temat, znalazła mieszkanie, urządziła je skromnie, ale przytulnie,kupiła sobie auto, pracuje, załatwiła przedszkole i wiele innych spraw. I z tym pan nie może się pogodzić. Teraz pokazał, co naprawdę w nim drzemie. Jak potrafi być chamski, jak wszystko utrudnia, oczernia, obraża. 
Bez prawnika się nie obejdzie przy podziale domu. On sprzedać nie chce, ale dobrowolnie spłacić córki też nie. Dom jest na nich oboje, część jeszcze nie spłacona . Narazie córka chce odetchnąć, za 2-3 tygodnie się  tym zajmie. Gdyby nie to, że synek jest bardzo z ojcem związany, zerwałaby wszelkie kontakty. 
Ktoś może powie, że rzeczywiście z tą moją panną coś nie tak, że chyba jej się w doopie poprzewracało (niektórzy w rodzinie niestety tak myślą :-(),a ja jestem z Nią w 100%.Po pierwsze dlatego, że to moje dziecko, po drugie dlatego, że ma odwagę żyć po swojemu, że chce być szczęśliwa, a nie uśmiechać się i wbrew sobie żyć zgodnie z oczekiwaniami innych.
Jeśli ktoś się nie zgadza z takim moim podejściem, to polecam zajrzeć do książki "Czuła przewodniczka ".
Ja na pewno będę Ją  wspierała i pomagała tak ,jak potrafię najlepiej. 

07 czerwca 2021 17:01 / 6 osobom podoba się ten post
Gustu!!! Nie będę cutowaja bo za długi wpis. Dla Twojej córki należą się wielkie brava i kwiaty  i szampan ode mnie Ot jakbym czytała swoje życie z moim ex mężem. Pan i władca. Do ludzi super sąsiad, kolega w pracy a w dom KAT!!!  Tak KAT!!! Z siekiera przy szyi. Zamienił życie moje i dzieci w piekło. Córka znać go nie chce. Nawet rozważa żeby przejść na moje nazwisko panieńskiej bo teraz ja takiego używam. Nie widziała go z 5 lat a samo wypowiadanie słowa ojciec, tata u niej ma obrzydzenie. Tylko Ty widzę jesteś wsparciem dla córki.  Ja niestety takiego wsparcia w rodzinie nie miałam. Gdy powiedziałam że biorę rozwiązania to matka i rodzeństwo, że u nas w rodzinie rizeidiw nie ma, że tak jest w małżeństwie, że jak sobie poselalam tak mam siać i takie tam. A ja postawiłam na swoim, rozwiodła m się i zmieniłam swoje życie o 200 procent na lepiej. Moze i tym rozwodem uratowałam swoje życie bo nie wiem gdzie bym dzisiaj była. Może i po tamtej stronie. Oczywiście rodzina się ode mnie odwróciła, kontaktów nie utrzymują. Trudno płakać nie będę.  Mam super dzieci, dobrze się uczą, mam fajnego faceta ( już 2 lata po rozwodzie z nim zaczęłam być żeby nie było że zdrada) , super pracę, mieszkanie, auto. Powiem nawet że więcej osiągnęłam po rozwodzie niż przez 15 lat małżeństwa. Jestem szczęśliwa i Twojej córce też życzę szczęścia. 
07 czerwca 2021 18:51 / 4 osobom podoba się ten post
Gusiu 
07 czerwca 2021 18:56 / 4 osobom podoba się ten post
Gusia29

Tak, jeszcze jakiś czas temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć. Po 13 latach partnerskiego związku, córka rozstała się z partnerem i ojcem swojego synka. Myślałam, że wszystko u nich jest super. Wszyscy tak myśleliśmy, cala rodzina. Ale wszyscy jesteśmy daleko, nikt nie wiedział, że coś jest nie tak. Ja zawsze świetnie dogadywałam się z zięciem-niezięciem (nie mają ślubu),podobnie jak cała rodzina. Potrafił  wszystkich sobie zjednać-miły, zaradny, i wyrozumiały dla charakteru i fochów mojej córki. Tak my to odbieraliśmy. Ale widzieliśmy ich na niektóre święta czy wakacje, a wiadomo, wtedy inna atmosfera, luz-blues.  A córka nigdy się nie skarżyła. Gdyby przecież coś powiedziała, że jest niezadowolona, że tak nie chce, że nie o to jej w życiu chodzi, to wszyscy dookoła  popukaliby się w głowę i powiedzieli, że paniusia ma fanaberie i sama nie wie czego chce. No bo 7 lat temu kupili dom, ma ogród, jacuzzi, egzotyczne urlopy, przyczepy kempingowe, motorówkę, chłop nie pije (nie żeby abstynent ,normalny :oczko2:),nie bije,dobrą kasę do domu przynosi,2 lata temu urodziła zdrowego synka, no nienormalna jakaś, takie życie jej się nie podoba?!!!:zaskoczenie1:
No i okazuje się że nie. Bo za zamkniętymi drzwiami to pan zięć to ktoś inny niż ten, jakiego znamy. 
To P A N ,który decyduje o wszystkim. O tym z kim może się spotykać, rozmawiać, gdzie te urlopy spędzać, wszystko pod kontrolą, jak wychowywać dziecko, bo ON zapewnia jej  wszystko, a ona, to ona z małej litery. Najlepiej żeby nie pracowała ,była miła i posłuszna, gdyby mógł,zabroniłby jej oddychać, bo tego nie może kontrolować. Niestety trafił na niezależną, wiedzącą czego chce, świadomą swojej wartości kobietę, która na dodatek ma satysfakcjonującą pracę, jest doceniana i wróciła do niej, kiedy dziecko skończyło rok. Ustawili sobie pracę na zmiany i na zmianę zajmowali się synkiem. I tak od roku, każdego dnia ,poddawana była krytyce, rozliczana z tego co zdążyła, a właściwie czego nie zdążyła zrobić.
Kiedy powiedziała, że dłużej tak nie może, ciągle żyje w stresie, czuje się osaczona, nie wie już sama kim jest i lepiej żeby się rozstali,to się zaczęło. . Nie będę tutaj pisała książki, ale tak mniej więcej to wygląda. I wtedy PAN zaczął się śmiać, bo jak to, chce odejść?od niego?,od tego dostatku?,przecież zginie bez niego i z niczym sobie nie poradzi. Nie może uwierzyć, że sama, bez niego, ogarnęła temat, znalazła mieszkanie, urządziła je skromnie, ale przytulnie,kupiła sobie auto, pracuje, załatwiła przedszkole i wiele innych spraw. I z tym pan nie może się pogodzić. Teraz pokazał, co naprawdę w nim drzemie. Jak potrafi być chamski, jak wszystko utrudnia, oczernia, obraża. 
Bez prawnika się nie obejdzie przy podziale domu. On sprzedać nie chce, ale dobrowolnie spłacić córki też nie. Dom jest na nich oboje, część jeszcze nie spłacona . Narazie córka chce odetchnąć, za 2-3 tygodnie się  tym zajmie. Gdyby nie to, że synek jest bardzo z ojcem związany, zerwałaby wszelkie kontakty. 
Ktoś może powie, że rzeczywiście z tą moją panną coś nie tak, że chyba jej się w doopie poprzewracało (niektórzy w rodzinie niestety tak myślą :-(),a ja jestem z Nią w 100%.Po pierwsze dlatego, że to moje dziecko, po drugie dlatego, że ma odwagę żyć po swojemu, że chce być szczęśliwa, a nie uśmiechać się i wbrew sobie żyć zgodnie z oczekiwaniami innych.
Jeśli ktoś się nie zgadza z takim moim podejściem, to polecam zajrzeć do książki "Czuła przewodniczka ".
Ja na pewno będę Ją  wspierała i pomagała tak ,jak potrafię najlepiej. 

Nie nam jest oceniać i uważam ,że Ty też powinnaś się nieco zdystansować do  danej sytuacji .Córka jest dorosłą osobą i podjęła już decyzję .To jest jej wybór ,jej droga žyciowa i nikt inny tylko ona poniesie konsekwencje tego wyboru .Teraz najważniejsze jest ,żeby córka z zięciem zakopali topór wojenny i się dogadali ,szczególnie dla dobra ich dziecka .Twoim zadaniem jak i każdego rodzica jest wspieranie a nie ocena .Jesteś zaskoczona tym co się stało ?,na pewno ale pomyšl czy my kobiety nie mamy tego w sobie ,że nie chcemy czasami ,niejako pogodzić się z ,poražką "w sprawach damsko -męskich ?.
Głowa do góry ?
07 czerwca 2021 19:31 / 7 osobom podoba się ten post
Gusia29

Tak, jeszcze jakiś czas temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć. Po 13 latach partnerskiego związku, córka rozstała się z partnerem i ojcem swojego synka. Myślałam, że wszystko u nich jest super. Wszyscy tak myśleliśmy, cala rodzina. Ale wszyscy jesteśmy daleko, nikt nie wiedział, że coś jest nie tak. Ja zawsze świetnie dogadywałam się z zięciem-niezięciem (nie mają ślubu),podobnie jak cała rodzina. Potrafił  wszystkich sobie zjednać-miły, zaradny, i wyrozumiały dla charakteru i fochów mojej córki. Tak my to odbieraliśmy. Ale widzieliśmy ich na niektóre święta czy wakacje, a wiadomo, wtedy inna atmosfera, luz-blues.  A córka nigdy się nie skarżyła. Gdyby przecież coś powiedziała, że jest niezadowolona, że tak nie chce, że nie o to jej w życiu chodzi, to wszyscy dookoła  popukaliby się w głowę i powiedzieli, że paniusia ma fanaberie i sama nie wie czego chce. No bo 7 lat temu kupili dom, ma ogród, jacuzzi, egzotyczne urlopy, przyczepy kempingowe, motorówkę, chłop nie pije (nie żeby abstynent ,normalny :oczko2:),nie bije,dobrą kasę do domu przynosi,2 lata temu urodziła zdrowego synka, no nienormalna jakaś, takie życie jej się nie podoba?!!!:zaskoczenie1:
No i okazuje się że nie. Bo za zamkniętymi drzwiami to pan zięć to ktoś inny niż ten, jakiego znamy. 
To P A N ,który decyduje o wszystkim. O tym z kim może się spotykać, rozmawiać, gdzie te urlopy spędzać, wszystko pod kontrolą, jak wychowywać dziecko, bo ON zapewnia jej  wszystko, a ona, to ona z małej litery. Najlepiej żeby nie pracowała ,była miła i posłuszna, gdyby mógł,zabroniłby jej oddychać, bo tego nie może kontrolować. Niestety trafił na niezależną, wiedzącą czego chce, świadomą swojej wartości kobietę, która na dodatek ma satysfakcjonującą pracę, jest doceniana i wróciła do niej, kiedy dziecko skończyło rok. Ustawili sobie pracę na zmiany i na zmianę zajmowali się synkiem. I tak od roku, każdego dnia ,poddawana była krytyce, rozliczana z tego co zdążyła, a właściwie czego nie zdążyła zrobić.
Kiedy powiedziała, że dłużej tak nie może, ciągle żyje w stresie, czuje się osaczona, nie wie już sama kim jest i lepiej żeby się rozstali,to się zaczęło. . Nie będę tutaj pisała książki, ale tak mniej więcej to wygląda. I wtedy PAN zaczął się śmiać, bo jak to, chce odejść?od niego?,od tego dostatku?,przecież zginie bez niego i z niczym sobie nie poradzi. Nie może uwierzyć, że sama, bez niego, ogarnęła temat, znalazła mieszkanie, urządziła je skromnie, ale przytulnie,kupiła sobie auto, pracuje, załatwiła przedszkole i wiele innych spraw. I z tym pan nie może się pogodzić. Teraz pokazał, co naprawdę w nim drzemie. Jak potrafi być chamski, jak wszystko utrudnia, oczernia, obraża. 
Bez prawnika się nie obejdzie przy podziale domu. On sprzedać nie chce, ale dobrowolnie spłacić córki też nie. Dom jest na nich oboje, część jeszcze nie spłacona . Narazie córka chce odetchnąć, za 2-3 tygodnie się  tym zajmie. Gdyby nie to, że synek jest bardzo z ojcem związany, zerwałaby wszelkie kontakty. 
Ktoś może powie, że rzeczywiście z tą moją panną coś nie tak, że chyba jej się w doopie poprzewracało (niektórzy w rodzinie niestety tak myślą :-(),a ja jestem z Nią w 100%.Po pierwsze dlatego, że to moje dziecko, po drugie dlatego, że ma odwagę żyć po swojemu, że chce być szczęśliwa, a nie uśmiechać się i wbrew sobie żyć zgodnie z oczekiwaniami innych.
Jeśli ktoś się nie zgadza z takim moim podejściem, to polecam zajrzeć do książki "Czuła przewodniczka ".
Ja na pewno będę Ją  wspierała i pomagała tak ,jak potrafię najlepiej. 

Dzielna dziewczyna z Twojej córci, a Ty super mama, że ją wspierasz. Nie, nie przewróciło się jej w głowie. Lepiej teraz niż jakby miała skonczyć jako sfrustrowana kobieta w mocno srednim wieku bez zawodu, własnych srodków i kompletnie zależna facecika. To by była bardzo niezdrowa sytuacja. Mamy postęp, średniowiecza już dawno nie ma i wszem i wobec wiadomo, że kobieta jest taką samą wartościową istotą jak mężczyzna. I tylko męzczyzna świadomy, inteligentny , niezakompleksiony i kochający będzie kobietę wspierał w jej działaniach a nie tłamsił , ponieważ uroi sobie że jest ona dla niego zagrożeniem. Swoimi umiejętnościami ujmie mu męskości, upokorzy czy inne z dooopy wzięte bzdety.Partnerstwo jest jednak tylko możliwe, gdy mężczyzna potrafi zapanować nad tym kudłatym potworem jakim jest ego. Myślę jednak, że facet z kompleksami nie ma na to szans ani predyspozycji. Dla takiego kogoś to albo kobieta z osobowością zależną , albo potrzebująca uwagi, której jest łatwo zaimponowac dobrami materialnymi. Facet nie musi się wysilac, a kobieta tego pokroju będzie tak nieskomplikowanie szczęśliwa i będzie go wspierac niezależnie od tego czy ta "męcizna" postępuje dobrze czy źle -pokrewieństwo dusz czy jakoś tak :). Tylko w takim wypadku taki układ mógłby funkcjonować.
Żyjąca, świadoma swej wartości i rozwijająca swe talenty kobieta albo od razu zwieje, gdy zobaczy takie skłonności u faceta, albo długo nie wytrzyma w takim układzie.
Przerabiałam juz coś podobnego z pierwszym mężem. Też uważali, że mi się w głowie przewróciło, że nie chciałam na amen zrezygnować z pracy. A przecież gdy męzczyzna jest godny zaufania, to i taki kompromis byłby możliwy, o ile w ogóle bo nie sądzę, żeby PARTNER NIE BOSS kobietę do czegokolwiek nakłaniał. Bo własnie na zawieraniu nieuwłaczających kompromisów polega partnerstwo a między naprawdę kochającymi się ludźmi nie ma z tym większych problemów. Kobieta nie ma poczucia, że jest tłamszona, a męzczyzna , ze jest niemięski. Tak, własnie-idiotyczne stereoptypy pełniące klapki na oczach. Dopiero odsunięcie ich zapewnia pelne porozumienie.
A mam skalę porównawczą, bo mój obecny mąż własnie mnie wspiera-portfelem, ramieniem i pomyślunkiem. Oddycham. Amen.
 
Oraz dobry wieczór z krzaków -balangi cdn. Jeszcze 2 dni :)
07 czerwca 2021 22:55 / 4 osobom podoba się ten post
Kika67

Nie nam jest oceniać i uważam ,że Ty też powinnaś się nieco zdystansować do  danej sytuacji .Córka jest dorosłą osobą i podjęła już decyzję .To jest jej wybór ,jej droga žyciowa i nikt inny tylko ona poniesie konsekwencje tego wyboru .Teraz najważniejsze jest ,żeby córka z zięciem zakopali topór wojenny i się dogadali ,szczególnie dla dobra ich dziecka .Twoim zadaniem jak i każdego rodzica jest wspieranie a nie ocena .Jesteś zaskoczona tym co się stało ?,na pewno ale pomyšl czy my kobiety nie mamy tego w sobie ,że nie chcemy czasami ,niejako pogodzić się z ,poražką "w sprawach damsko -męskich ?.
Głowa do góry ?

Kika, sorry, ale chyba nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło, wyrzucając w końcu na forum publicznym, to co we mnie siedziało 
Zawsze chodzę z podniesioną głową. Głowa w górze i proste plecy ,moi znajomi z daleka poznają, że to ja idę .
Hmm, dystans.... Jak mam się zdystansować do tego, co dotyczy mojego dziecka? Nie potrafię. Nie znaczy to,że oceniam. Tak, córka jest dorosła, to nie 18 czy 20 latka, której "przytrafiła się "się ciąża i musi pogodzić się z tym, w jakiej sytuacji się znalazła. To 36 letnia kobieta, świadoma matka, która wie, że da sobie radę. Tak, świadoma jest też konsekwencji swojej decyzji i zdaje sobie sprawę z tego ,że nie będzie łatwo. Wiedziała też o tym, że ją uszanuję każdą Jej decyzję. 
Nie oceniałam też zięcia. 2 tygodnie mieszkaliśmy pod jednym dachem, nigdy nie mieszałam się, nie głosiłam kazań ,nie byłam niegrzeczna. Zajmowałam się wnukiem, kuchnią, na jego pytania czy może z nami jeść, powiedziałam, że  dla mnie to nie problem. Trzymał fason, bo nie wierzył, że córka nie odpuści, że zawalczy o siebie, że da radę wszystko szybko sobie zorganizować  Nie, nie godzę się na porażki w sprawach damsko-męskich i chociaż jestem 60+,to nie myślę, że "dla dobra dziecka " należy godzić się na wszystko, rezygnować z siebie. Bo jakie to "dobro "mieć nieszczęśliwą mamę?  A zaskoczona jestem tym, jak ludzie (tutaj mój zięć),potrafią być tak dwulicowi. Zaskoczona jestem tym, jak miły, kulturalny(wydawałoby się) 40 letni facet, z dnia na dzień może stać się wulgarny, ordynarny, złośliwy i mściwy. Nie będę opisywała, ale uwierz, robi i mówi rzeczy, które nie mieszczą się w głowie. Aaa,szkoda słów, nie zasługuje na mój czas ,żeby o nim pisać...
Zgadzam się, że dziecka szkoda. Ale, moim zdaniem, to chyba dobrze, że jest jeszcze malutki i nie rozumie tej sytuacji. W piątek po pracy zabiera go tata i odwozi w niedzielę rano. Córka poniedzialki ma wolne, soboty pracuje. 
Narazie tak się umówili, dopóki nie uregulują prawnie wszystkich spraw .
 
07 czerwca 2021 23:48 / 2 osobom podoba się ten post
Gusia29

Kika, sorry, ale chyba nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło, wyrzucając w końcu na forum publicznym, to co we mnie siedziało :-(. 
Zawsze chodzę z podniesioną głową. Głowa w górze i proste plecy ,moi znajomi z daleka poznają, że to ja idę :-).
Hmm, dystans.... Jak mam się zdystansować do tego, co dotyczy mojego dziecka? Nie potrafię. Nie znaczy to,że oceniam. Tak, córka jest dorosła, to nie 18 czy 20 latka, której "przytrafiła się "się ciąża i musi pogodzić się z tym, w jakiej sytuacji się znalazła. To 36 letnia kobieta, świadoma matka, która wie, że da sobie radę. Tak, świadoma jest też konsekwencji swojej decyzji i zdaje sobie sprawę z tego ,że nie będzie łatwo. Wiedziała też o tym, że ją uszanuję każdą Jej decyzję. 
Nie oceniałam też zięcia. 2 tygodnie mieszkaliśmy pod jednym dachem, nigdy nie mieszałam się, nie głosiłam kazań ,nie byłam niegrzeczna. Zajmowałam się wnukiem, kuchnią, na jego pytania czy może z nami jeść, powiedziałam, że  dla mnie to nie problem. Trzymał fason, bo nie wierzył, że córka nie odpuści, że zawalczy o siebie, że da radę wszystko szybko sobie zorganizować  Nie, nie godzę się na porażki w sprawach damsko-męskich i chociaż jestem 60+,to nie myślę, że "dla dobra dziecka " należy godzić się na wszystko, rezygnować z siebie. Bo jakie to "dobro "mieć nieszczęśliwą mamę?  A zaskoczona jestem tym, jak ludzie (tutaj mój zięć),potrafią być tak dwulicowi. Zaskoczona jestem tym, jak miły, kulturalny(wydawałoby się) 40 letni facet, z dnia na dzień może stać się wulgarny, ordynarny, złośliwy i mściwy. Nie będę opisywała, ale uwierz, robi i mówi rzeczy, które nie mieszczą się w głowie. Aaa,szkoda słów, nie zasługuje na mój czas ,żeby o nim pisać...
Zgadzam się, że dziecka szkoda. Ale, moim zdaniem, to chyba dobrze, że jest jeszcze malutki i nie rozumie tej sytuacji. W piątek po pracy zabiera go tata i odwozi w niedzielę rano. Córka poniedzialki ma wolne, soboty pracuje. 
Narazie tak się umówili, dopóki nie uregulują prawnie wszystkich spraw .
 

Skoro napisałaš o tym na forum publicznym to ja miałam prawo to skomentować i zrozumieć po swojemu .
,Głowa do góry to była taka przenošnia dla określenia  typu nic nie poradzisz ,życie toczy się dalej .Chyba zbyt emocjonalnie reagujesz i zwyczajnie mnie dostało się po głowie ,bo jak kłopoty to trzeba na kimś odreagowač .
Nie będę komentowała Twoich postów bo zwyczajnie się czepiasz o byle co .
08 czerwca 2021 00:57 / 5 osobom podoba się ten post
Kika67

Skoro napisałaš o tym na forum publicznym to ja miałam prawo to skomentować i zrozumieć po swojemu .
,Głowa do góry to była taka przenošnia dla określenia  typu nic nie poradzisz ,życie toczy się dalej .Chyba zbyt emocjonalnie reagujesz i zwyczajnie mnie dostało się po głowie ,bo jak kłopoty to trzeba na kimś odreagowač .
Nie będę komentowała Twoich postów bo zwyczajnie się czepiasz o byle co .

Kikuś, jestem tutaj z Wami już od dłuższego czasu i myślę, że zauważyliście, że ostatnią rzeczą, jaką kiedykolwiek chciałam zrobić, to komuś dowalić, na kimś odreagować?
Przepraszam, jeśli poczułaś się w jakiś sposób dotknięta, bo na pewno nie było to moją intencją . Ja nie poczułam się dotknięta Twoim komentarzem. A że  podchodzę emocjonalnie , to chyba zrozumiałe, tyle że do sytuacji a nie do tego, co napisałaś. Pisaliśmy tutaj wiele razy, że Forum jest po to, między innymi, żeby się wygadać. Komentuj, proszę, wyrażaj swoje zdanie, także na temat moich postów. 
Nie rób tak, jak niektórym już się zdarzało, że się obrażali i zabierali swoje zabawki. Gdybym ja obrażała się  na czyjąś krytykę, to dawno by mnie tutaj nie było. 
Czasem ktoś mi napyskuje,czasem odpysknę albo i nie, ale nie gniewam się na śmierć i życie 
Chyba wyczulaś z moich lajków, komentarzy, że Ciebie lubię?
I nic się nie zmieniło 
A teraz dobrej nocy, śpij spokojnie i śnij pięknie 
 
 
08 czerwca 2021 05:36 / 2 osobom podoba się ten post
Gusia29

Kika, sorry, ale chyba nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło, wyrzucając w końcu na forum publicznym, to co we mnie siedziało :-(. 
Zawsze chodzę z podniesioną głową. Głowa w górze i proste plecy ,moi znajomi z daleka poznają, że to ja idę :-).
Hmm, dystans.... Jak mam się zdystansować do tego, co dotyczy mojego dziecka? Nie potrafię. Nie znaczy to,że oceniam. Tak, córka jest dorosła, to nie 18 czy 20 latka, której "przytrafiła się "się ciąża i musi pogodzić się z tym, w jakiej sytuacji się znalazła. To 36 letnia kobieta, świadoma matka, która wie, że da sobie radę. Tak, świadoma jest też konsekwencji swojej decyzji i zdaje sobie sprawę z tego ,że nie będzie łatwo. Wiedziała też o tym, że ją uszanuję każdą Jej decyzję. 
Nie oceniałam też zięcia. 2 tygodnie mieszkaliśmy pod jednym dachem, nigdy nie mieszałam się, nie głosiłam kazań ,nie byłam niegrzeczna. Zajmowałam się wnukiem, kuchnią, na jego pytania czy może z nami jeść, powiedziałam, że  dla mnie to nie problem. Trzymał fason, bo nie wierzył, że córka nie odpuści, że zawalczy o siebie, że da radę wszystko szybko sobie zorganizować  Nie, nie godzę się na porażki w sprawach damsko-męskich i chociaż jestem 60+,to nie myślę, że "dla dobra dziecka " należy godzić się na wszystko, rezygnować z siebie. Bo jakie to "dobro "mieć nieszczęśliwą mamę?  A zaskoczona jestem tym, jak ludzie (tutaj mój zięć),potrafią być tak dwulicowi. Zaskoczona jestem tym, jak miły, kulturalny(wydawałoby się) 40 letni facet, z dnia na dzień może stać się wulgarny, ordynarny, złośliwy i mściwy. Nie będę opisywała, ale uwierz, robi i mówi rzeczy, które nie mieszczą się w głowie. Aaa,szkoda słów, nie zasługuje na mój czas ,żeby o nim pisać...
Zgadzam się, że dziecka szkoda. Ale, moim zdaniem, to chyba dobrze, że jest jeszcze malutki i nie rozumie tej sytuacji. W piątek po pracy zabiera go tata i odwozi w niedzielę rano. Córka poniedzialki ma wolne, soboty pracuje. 
Narazie tak się umówili, dopóki nie uregulują prawnie wszystkich spraw .
 

No jak mógł się stać chamski. Pan i władca nagle dostał po dupie. Córka mu pokazała, że ma go gdzieś i da sobie radę i to go zabolało. No i dobrze. Nie żal mi dupka. Zresztą najwięcej w chwilach rozwodowych ludzie pokazują swoją druga twarz. Nie żałuj go bo to dupek jakiś do kwadratu. Jeszcze kilka lat u syn też się na nim pozna. 
08 czerwca 2021 05:48 / 5 osobom podoba się ten post
Doberek wtorkowo, nadal parówa za oknem.Dzisiaj postaram się już trochę rzeczy spakować,bo potem trzeba będzie trochę chałupę ogarnąć.Wczoraj odezwała się do mnie stała zmienniczka i prawdę mówiąc-nie przypadła mi do gustu.Ale to już mnie nie obchodzi,tutaj nie wracam, choć miejsce spoko i kasa też.Widze jednak, że seniorka powoli zapada się w sobie.Do zeszłego roku ta prawie stuletnia osoba była aktywna,teraz jedyna rozrywka to wizyty fizjoterapeuty,kolejne posiłki...A tak to patrzy tylko z łóżka w lustro naprzeciwko, ożywia się tylko gdy przyjeżdża wnuk,widać, że oboje bardzo się kochają.I to widać naprawdę.Moze i dobrze,że juz tu nie wracam, żal mi Bruni,ale niewiele mogę tutaj pomóc...E,koniec tych porannych wynurzeń, lecę na kawę.Spokojnego wtorku Opiekunowo ☀️?☘️?☘️
08 czerwca 2021 05:59 / 5 osobom podoba się ten post
Witam we wtorek.  I kolejny dzień niepewności kiedy stąd wyjadę. Wczoraj spięcie z agencja o to, że na ostatnią chwilę szukają . Nic nowego...  Wszystkim życzę spokojnego dnia bo u mnie nerwówki ciąg dalszy. 
08 czerwca 2021 06:02 / 3 osobom podoba się ten post
Dusia1978

Witam we wtorek. :chaplin: I kolejny dzień niepewności kiedy stąd wyjadę. Wczoraj spięcie z agencja o to, że na ostatnią chwilę szukają . Nic nowego...  Wszystkim życzę spokojnego dnia bo u mnie nerwówki ciąg dalszy. :nerwowy2:

Dusia, życzę Ci spokojnego dnia, wiem jak firmy potrafią podnieść ciśnienie na ostatnią chwilę. Będzie dobrze, trzymaj się ??☕
08 czerwca 2021 06:17 / 4 osobom podoba się ten post
Maluda

Dusia, życzę Ci spokojnego dnia, wiem jak firmy potrafią podnieść ciśnienie na ostatnią chwilę. Będzie dobrze, trzymaj się ??☕

Nawet mi nie mów. U parły się na opiekuna, który w poniedziałek będzie miał druga dawkę szczepionki. Jak można taka osobę póki co brać do pracy. A wiadomo jak on się będzie czuł. To, że było ok po 1 dawce to nie wiadomo jak będzie teraz. Ale dziś ja to załatwie inaczej. Poprostu zadzwonie do opiekuna prawnego dziadka i zapytam kiedy pojadę do domu i on weźmie sprawy w swoje ręceręce bo z agencja to nie ma co dyskutowaćdyskutować bo one majtkami trzęsą żeby nie stracić zlecenia.