:-):-).....ludzie to się bawią:smiech3:
Bo ja wśród czarodziejek i "nawiedzonych ", zdaniem moich dzieci ? ,się obracam. Już tańczyłam na plaży o wschodzie słońca i kilka razy siedziałam w kręgu ,wsłuchując się w dźwięk gongów
:-):-).....ludzie to się bawią:smiech3:
Dzień dobry, oj jak mi się nie chciało wstawać. Obudziłam się już o 5-tej, chyba wyspana, ale zamknęłam okno żeby nie słyszeć budzącego się do życia osiedla i pospałam do 7-ej. Poprzeciągałam się, pomruczałam, ciężko rozstawać się z własnym łóżkiem aż na 5 tygodni. Pościel już w pralce a za oknem chmury i burzowo jakoś. Qrcze, nie wiem czy pranie wyschnie na balkonie. Najwyżej skorzystam z suszarki siostrzeńca, mieszkającego dwa kroki ode mnie. Nie lubię zostawiać rozłożonej suszarki w pokoju, nierozpakowanej zmywarki itp. Jak wracam, wszystko lubię mieć uporządkowane. Jeszcze bety muszę przygotować, bo syn z rodziną przyjedzie 10 dni wcześniej ode mnie. Mają klucze, instrukcje obsługi mieszkania znają, to będą się rządzić w przerwach między wyjazdami. Fajnie, że nie tylko my, rodzeństwo, trzymamy się razem i lubimy swoje towarzystwo, ale nasze dzieci i wnuki też. Jakoś na początku lipca jadą razem na biwak, gdzieś nad morze, pod namioty. Olek(2) i Kalina (3),przeżyją swój pierwszy raz?.Leon i Marcysia,oboje prawie po 7 lat,to już starzy biwakowicze:lol1:.Później na kilka wspolnie jadą do Warszawy, niech maluchy poznają stolnicę. Też chciałam do stolicy z nimi,ale znaleźli fajny,tani hotel,kilka dni przed moim powrotem. Powiedzmy, że tak jest. Pomyśleli sobie pewnie, że z czwórką przedszkolaków to i tak Gusia sama nie zostanie i sami,bez dzieci, nigdzie wieczorem nie wyjdą,to po co mam z nimi jechać :smiech3:. No i bardzo dobrze, sama sobie pojadę kiedy będę chciała. Przynajmniej będę miała kilka dni na złapanie oddechu po powrocie, zanim cała ferajna się zjedzie ?
To byłoby na tyle, bo muszę "być gotowa dziś do drogi ",a mam jeszcze trochę do czynienia.
Dobrego dnia Wam życzę :angel3:
Gosia,o której wyjeżdżasz i z kim?Ja jutro bladym świtem około piątej.
:-):-).....ludzie to się bawią:smiech3:
Wczoraj seniorka przeciągnęła pójście do łóżka do 22:30 i dziś mi się nie chciało dobudzić...:pobudka:
Trzy razy drzemkę ustawiałam :nie wstaje:
A teraz jeszcze głowa mnie zaczyna boleć...:wiking:
:smiech2: :smiech2: I turlanko :smiech3:
Ale gong to mają co? :lol2::smiech2:
Wiem, że nie ten topik, ale nie mam czasu szukać.
Ratujcie, SOS,wczoraj zapomniałam się Was poradzić. Kiedy otworzyłam te części drzwi balkonowych, podczas mycia, to wpadłam w panikę. Pełno małych, jak kropeczki, bardzo ruchliwych, czerwonych żyjątek. Co to może być? Czerwone mrówki? Nigdy nie widziałam. Prawie miesiąc okna będą zamknięte, ale boję się, ze moze sie ich nagromadzić i kiedy dzieci otworzą okna,to ta cala hałastra wtargnie do domu. Chociaż wydaje mi się, że one i z zamkniętymi oknami sobie poradzą.
Ktoś-coś może doradzić?
Wiem, że nie ten topik, ale nie mam czasu szukać.
Ratujcie, SOS,wczoraj zapomniałam się Was poradzić. Kiedy otworzyłam te części drzwi balkonowych, podczas mycia, to wpadłam w panikę. Pełno małych, jak kropeczki, bardzo ruchliwych, czerwonych żyjątek. Co to może być? Czerwone mrówki? Nigdy nie widziałam. Prawie miesiąc okna będą zamknięte, ale boję się, ze moze sie ich nagromadzić i kiedy dzieci otworzą okna,to ta cala hałastra wtargnie do domu. Chociaż wydaje mi się, że one i z zamkniętymi oknami sobie poradzą.
Ktoś-coś może doradzić?
Mówią, że robaki najsłodsze owoce wybierają, ale nie sposób się do tego przyzwyczaić , bo i nie trzeba. Niestety tu nie doradzę, bo nigdy nie było u nas takiego towarzystwa :) Nie to, zebyśmy jacyś uchynięci byli :pije i pali: Co to to nie :-)
Już ,dzięki magmab,rozszyfrowałam towarzystwo ?. To lądzień czerwonatka zaszczycił mnie swoją obecnością. Zrobił sobie zbiórkę w rzadko otwieranej do tej pory części drzwi balkonowych. Posiadam dwoje takich drzwi-w salonie i w sypialni. Moje nazwisko rodowe, to nazwa owocu, widocznie słodki bardzo, że tak się do mnie te mikro pajączki garnęły :smiech3:
Na pewno nie lubią płynu do mycia szyb, bo się wyniosły. Dzisiaj okna na całą szerokość otwarte bo parno i duszno, a po robaczkach ani śladu. I oby tak zostało