MleczkoNie wierzę !!!! Sama robiłaś.? Bo te gotowe są nie do zjedzenia :-( Próbowałam .
Sama robiłam ! Klopsiki robiłam wczoraj,smażyłam je krótko na oleju,tak na trochę głębszym a nie tylko patelnia lekko skropiona. Zawsze wychodzi mi jakoś więcej niż chcę ?. Wczoraj jedliśmy takie smażone kulki a dzisiaj wrzuciłam je do sosu . Sos taki bardziej ekspresowy,bo nie gotowałam bulionu,nie gotowałam w nim klopsików. W garnku rozpuściłam masło,tak coś ok 3 łyżek,wsypałam kopiastą łychę mąki i mieszałem na gładko drewnianą łyżką. Dolewałam gorącą wodę z czajnika
! ?ciągle mieszałam. Najpierw robił się klajster

,znaczy mąki za dużo sypnęłam ,no to jeszcze ,po trochu,woda,tak coś 3 łyżeczki bulionu warzywnego ze słoiczka ,zrobił się sosik aksamitny,ale jeszcze trochę gęsty. Wrzuciłam mały słoiczek kaparów (odsączonych),łyżeczkę soku z cytryny(nie ma musu,i tak był kwaśny,ale smaczku dodaje ),sporą szczyptę gałki,trochę pieprzu. Już był taki,jak lubię ale dolałam jeszcze pół kubka śmietanki 30%,bo taką miałam. Wrzuciłam moje ,wczorajsze klopsiki do sosu,przykryłam,odkryłam

,próbować trzeba przecież ,dosmaczyłam. Uwierz,ten dzisiejszy sos "na wodzie" okazał się jednym z najsmaczniejszych jakie dotąd robiłam,trzymając się przepisów na Königsberger klopse

. Nie dało się równo podzielić na trzy,to obdzieliłam wg wzrostu -Gisela 6 ,ja 5, Pedepcia 4 szt?Nie były wielkie,ale tez nie jakieś mini. No i sosu pod dostatkiem,żeby każda mogła sobie w nim solidnie kartofelki pociapać. Aż przyjemnie było patrzeć jak dziewczyny wcinają i tylko pomruki zadowolenia było słychać
