Zakręcona MamuelaUff dawno takiego posta długiego nie pisałam,tylko nie przygryzam mi z bledami:modlmy sie:
No i fajnie,jest co poczytać

. A jak długie posty to i błędy się pojawiają . Ale to nie dyktando przecież i nikt poprawiał nie będzie

. U mnie jak zawsze. Urozmaiceniem wizyta z seniorem u kardiologa. Cieszę się że poszłam,wiem czym się przejmować,a właściwie czym nie przejmować,bo serce z nową ,chociaż już czteriletnią zastawką, pracuje tak a nie inaczej. Senior zmienił lekarza,dzisiaj była pierwsza wizyta u nowego. Bardzo nam się spodobał ( mnie to i z urody,bo młody i przystojny

),przygotował się do pierwszego spotkania z pacjentem,znał całą historię chorób,przyjmowane przez niego leki i zdziwił się mocno,bo myślał że przyjdzie zniedołężniały staruszek,a tu nie,senior na kozetkę hop,nóżki do góry hop i siup,popisać się chyba chciał

. I bardzo dobrze że weszłam razem z seniorem do gabinetu,chociaż najchętniej to "ja siam,ja siam". Nie ma łatwo ze mną ,zdarza mu się nawet mnie "policistin" przezywać

. Oczywiście żartobliwie . Widzę przecież że zadowolony z mojego zainteresowania

. Pan doktor gada jak nakręcony,aż musiałam go trochę przystopować,bo nie nadążałam . Zwolnił,dokładnie wyjaśnił dlaczego tak a nie inaczej serduszko pracuje,skąd skoki ciśnienia ,od bardzo niskiego do,na szczęście bardzo rzadko, wysokiego,co wtedy robić itd,itp. Wyszliśmy z gabinetu mądrzejsi,zadowoleni i spokojni. Od razu dostałam zakaz informowania synów o szczegółach wizyty. Wszystko w normie i dobrze . Oni się nie znają ,nie muszą wiedzieć wszystkiego bo po co?

. Dobra,jak sobie chce. Nawet za bardzo kłamać nie będę,bo tak naprawdę nie pogorszyło się od ostatniej wizyty,na której był z synem

. Poszliśmy jeszcze na cappuccino,senior dołożył sobie jeszcze espresso,bo ciśnienie dzisiaj słabiutkie i pan doktor pozwolił,a nawet zalecił!Po powrocie pdp na krótką drzemkę zasiadł w fotelu z masażem ,a ja szybciutko za obiad. Mieliśmy tylko pół godzinne opóźnienie co do stałej pory posiłków. Taka spryciara ze mnie. Później wyjazd do apteki,deszcz padał,więc pdp koniecznie chciał mnie zawieźć ,żebym nie zmokła no i przy okazji zakupy mogła zrobić. Apteka załatwiona a supermarkety zamknięte

. Weiberfastnacht!!!. Ludzie karnawałują,o 13-tej pozamykali sklepy. Moi seniorzy nie są (już ,bo wcześniej byli ) fanami karnawałowych szaleństw .Nie to co moja ostatnia podopieczna,dwa karnawały musiałam zaliczyć,każdego roku odWeiberfastnacht do Rosenmontag

. Też było fajnie,ale w deszczu,tak jak dzisiaj,to raczej by mi się nie chciało . Jutro z rana pójdę na zakupy,muszę się zorientować w godzinach otwarcia sklepów w najbliższych dniach,kto wie,od której panie ekspedientki zaczynają karnawałowe balety

. A w najbliższą niedzielę obiad musimy zjeść w domu,w "naszych" restoranach karnawalisty będą balować ,a ja będę musiała gotować. Nieszkodzi,już wiem nawet co ugotuję .
Hej,Zakręcona Mamuelo,masz może mikrofalówkę na stanie? Ja podgrzewam w niej talerze,przez 2,5-3 minuty,jedzenie nie stygnie tak szybko nawet przy powolnym jedzeniu . Tyle że "moi" już do tego przyzwyczajeni,Twoja dama mogłaby sobie paluszki poparzyć od gorących miseczek
