No i zrobiłam,jak mi radzono.Seniorka chciała mięso z obiadu na kolację,a sobie ugotowałam jajko na kanapki.No i przyszła po kilku minutach do kuchni i...rozpętała się III wojna światowa o...jajko.Dlac,ego dla Niej nie ma,Ona płaci tyle euro za mnie,tutaj wszystko jest Jej,mam Ją pytać o wszystko itp.Nawet nie pr,estała krzyczeć,gdy próbowałam Jej powiedzieć ,że nie ma na mnie krzyczeć.Dobry nastrój odszedł w siną dal.No i jeszcze dodała,że jak mi się nie podoba mogę wyjechać.Oj,będzie się grzała linia telefoniczna po kolacji.
