Hej hej . W Szwajcarii też hot, nawet bardzo - z przerwami jednodniowymi z przynoszącym oddech deszczem. Przy odpowiednim planie dnia da się wytrzymać , wieczorem można skoczyc nad jezioro , a że nie widzę tu niczego co by mogło mnie wpędzić w kompleksy czy napędzić stracha , to robię swoje bez bólu w żadnej częsci ciała . Nie powiem- ogólnie zdarza mi się mieć muchy w nosie, ale nie napadam na nikogo, bo np. intencje nie muszą być złe. To chroni przed nadinterpretacją , która bywa zgubna i nieprawdziwa. W pracy też spotykam się z calym zespołem ludzi , a bez dialogu w tym wypadku wszystko by leżało i kwiczalo . Nie zawsze jest tak, że miejsca jest dosyc mimo obiektywnie dużej ilości. Tak do przemyślenia.
Maluda dziewczyno. Masz rozum tam gdzie trzeba - synalek Tobą nie zakręci, co się niektórym zdarzało a potem był płacz. Widzisz dobrze-tak postępują. Jestes na miejscu, sama uznasz czy musisz coś z tym robic czy nie. Powodzenia dalej i aby seniorka trzymała sie jak najdłużej - mimo pewnych niedogodności - nie jest to złe miejsce.
No i zdymotko -wyrażenie ukradłam , bo mi się spodobało.
Kólko po jeziorze zuryskim, bylismy na większych zakupach i postanowilismy tam zjeśc obiad. Słonko dawało czadu , na statku był przyjemny chłodek.
Spokojności i miłego dnia :)