Na temat Szwajcarii to Kasia udziela teraz rad:)
Na temat Szwajcarii to Kasia udziela teraz rad:)
No , nie jesteś w temacie .... Kasia juz jest - zmienila Emilię ..... Na razie to te cholernice kursują , zwiedzają , żeby tylko se kogoś nie upolowały :))))))))))
Ale poleciałaś:)Nie udzielam rad tylko opisuję własne obserwacje i podaję informacje,które moim skromnym zdaniem mogą być przydatne dla kolejnych "zdobywców" tego kraju-a to nie są rady:)Jak bedę tu na 20-tym wyjeżdzie to będę doradzała:)Narazie jestem szwajcarska nówka nie śmigana:)
Nie co ? nie śmigana ?... rózniste określenia slyszałam , ale takiego jeszcze nie !.....a może Ty o innym śmiganiu myślisz ..... ?..... i jeszcze ,czy " nówka " to to samo co dziewica ?....... pięknie to brzmi " nówka nie śmigana "..... e , nie Ty masz przecież dzieciaczki ..... musi być nie dziewica jesteś :))))))))))))
Arabrab-ty dziecko długo już na diecie???Tylko o jednym....Ach.....U nas sie mówi własnie na wszelkie świeże sprawy,rzeczy itp nówka ganz albo nówka nie śmigana:)
Bo w związkach trzeba mieć do siebie wzajemny szacunek i zaufanie wtedy można góry przenosić,ważna jest też rozmowa o tym co nas boli a nie tylko obwinianie się wzajemny bo prawda zawsze leży po środku.Ja powiem wam szczerze że się z mężem nie kłócę jak juz coś to strzelam focha i udaje że sie gniewam i wtedy on mięknie i zawsze pyta ,,zrobić ci może drinka na rozlużnienie,, i wymiękam
Co Ty mi tu imputujesz ? ... o jakim jednym ?.... a tak " apropopo " ...nówka nie śmigana też by ładnie brzmiało ! :).... o jejku , Ty to Kasia myślisz , że ludzie ( luć to ja ) tylko o tych sprosnościach myślą .... a fuj !!!!! :)))))))))))))
Ależ ja nic nie myślę ,ja tylko uważnie czytam Twoje ziejące wilczym głodem posty:):):):):)
Obraziłam się na Ciebie i już ....Do jutra , do przynajmniej 5-ej rano nie odezwę się do Ciebie ...... idę spać , chociaż przytulę się do mojego mana ....." co nam zostalo z tych lat '? .....zaśpiewał by M. Fogg....:))))))....Pa , do jutra , bo mi w końcu prąd man odłączy - już narzeka na skomputeryzowaną babę :))))))
A ja się zgadzam z Romaną, uważam , że takie wyjazdy nie służą związkom bo związek to nie jest coś co ewoluuje na odległość, natomiast odległość sprzyja zdradom i tego typu rzeczom. Sama swojego czasu jeździłam do Hamburga na zbiory sałaty lodowej i innych warzyw, Niemiec zatrudniał ok 3 tys Polaków i naprawdę to czego się tam naoglądałam w temacie zdrad małżeńskich to moge śmiało książkę napisać. Widziałam wiele kobiet i mężczyzn którzy nawet nie kryli się ze zdradą przed innymi a 2 razy w tygodniu maszerowali grzecznie do budki telefonicznej (nie było wtedy dostępnych komórek ani internetu)żeby powiedzieć mężowi czy żonie jak bardzo usychają z tęsknoty, i co? Ta druga połowa żyła sobie w nieświadomości jak to jej partner (ka) ciężko pracują i też pewnie mieli zaufanie :-)
Sowka, o tym, czego ja sie naogladalam pracujac w Pl w sanatorium, tez bym mogla ksiazke napisac. Niektorym wystarczyla odleglosc 30 km od domu i pobyt 3-tygodniowy poza nim, a nie 3-miesieczny i 1000 km lub wiecej od rodziny. Dlatego nie zgadzam sie ani z Romana ani z Toba, bo jezeli zechce zdradzic meza, to nie musze wyjezdzac do De, a on rownie dobrze moze mnie zdradzic, kiedy bede w domu. Wyjezdzam juz prawie 10 lat i nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby tu zorganizowac sobie cos na boku i mezowi ufam w 100%. Tesknimy, rozmawiamy codziennie ze soba tak, jak nie rozmawialismy nigdy, kiedy oboje pracowalismy w Polsce. I nie sa to rozmowy o szkole, dzieciach, bo ich nie mamy, wiec nawet zdradzajac siebie nawzajem, ucierpielibysmy tylko my. Jednak po jaka cholere mamy szukac kogos, jak oboje od drugiego wejrzenia kochamy sie do dzis i zadna odleglosc ani stereotypy tego nie zmienia. I zeby nie bylo- wszystko z nami w porzadku;-))).
To mnie sprowokowalas dopiero-ha ha! Takiego dlugiego posta to ja tu na forum chyba nigdy nie napisalam:-).
Ale poleciałaś:)Nie udzielam rad tylko opisuję własne obserwacje i podaję informacje,które moim skromnym zdaniem mogą być przydatne dla kolejnych "zdobywców" tego kraju-a to nie są rady:)Jak bedę tu na 20-tym wyjeżdzie to będę doradzała:)Narazie jestem szwajcarska nówka nie śmigana:)
Sowka, o tym, czego ja sie naogladalam pracujac w Pl w sanatorium, tez bym mogla ksiazke napisac. Niektorym wystarczyla odleglosc 30 km od domu i pobyt 3-tygodniowy poza nim, a nie 3-miesieczny i 1000 km lub wiecej od rodziny. Dlatego nie zgadzam sie ani z Romana ani z Toba, bo jezeli zechce zdradzic meza, to nie musze wyjezdzac do De, a on rownie dobrze moze mnie zdradzic, kiedy bede w domu. Wyjezdzam juz prawie 10 lat i nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby tu zorganizowac sobie cos na boku i mezowi ufam w 100%. Tesknimy, rozmawiamy codziennie ze soba tak, jak nie rozmawialismy nigdy, kiedy oboje pracowalismy w Polsce. I nie sa to rozmowy o szkole, dzieciach, bo ich nie mamy, wiec nawet zdradzajac siebie nawzajem, ucierpielibysmy tylko my. Jednak po jaka cholere mamy szukac kogos, jak oboje od drugiego wejrzenia kochamy sie do dzis i zadna odleglosc ani stereotypy tego nie zmienia. I zeby nie bylo- wszystko z nami w porzadku;-))).
To mnie sprowokowalas dopiero-ha ha! Takiego dlugiego posta to ja tu na forum chyba nigdy nie napisalam:-).