Na jak długo zwykle wyjeżdżacie na stelle?

18 sierpnia 2014 22:41 / 4 osobom podoba się ten post
mleczko47

Na temat Szwajcarii to Kasia udziela teraz rad:)

Ale poleciałaś:)Nie udzielam rad tylko opisuję własne obserwacje i podaję informacje,które moim skromnym zdaniem mogą być przydatne dla kolejnych "zdobywców" tego kraju-a to nie są rady:)Jak bedę tu na 20-tym wyjeżdzie to będę doradzała:)Narazie jestem szwajcarska nówka nie śmigana:)
18 sierpnia 2014 22:44 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

No , nie jesteś w temacie .... Kasia juz jest - zmienila Emilię ..... Na razie to te cholernice kursują , zwiedzają  , żeby tylko se kogoś nie upolowały :))))))))))

Co my miały upolowac to już dawno kruszeje w domowych pieleszach:)Jesli polujemy tutaj na coś, to na widoki,których nam nikt nie odbierze:)
18 sierpnia 2014 22:48
kasia63

Ale poleciałaś:)Nie udzielam rad tylko opisuję własne obserwacje i podaję informacje,które moim skromnym zdaniem mogą być przydatne dla kolejnych "zdobywców" tego kraju-a to nie są rady:)Jak bedę tu na 20-tym wyjeżdzie to będę doradzała:)Narazie jestem szwajcarska nówka nie śmigana:)

Nie co ? nie śmigana ?... rózniste określenia slyszałam , ale takiego jeszcze nie !.....a może Ty o innym śmiganiu myślisz ..... ?..... i jeszcze ,czy " nówka " to to samo co dziewica ?....... pięknie to brzmi " nówka nie śmigana "..... e , nie Ty masz przecież dzieciaczki ..... musi być nie dziewica jesteś :))))))))))))
18 sierpnia 2014 22:50 / 1 osobie podoba się ten post
Ja znam z dodatkowym słowem - nówka funkiel - nie śmigana.
18 sierpnia 2014 22:51 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Nie co ? nie śmigana ?... rózniste określenia slyszałam , ale takiego jeszcze nie !.....a może Ty o innym śmiganiu myślisz ..... ?..... i jeszcze ,czy " nówka " to to samo co dziewica ?....... pięknie to brzmi " nówka nie śmigana "..... e , nie Ty masz przecież dzieciaczki ..... musi być nie dziewica jesteś :))))))))))))

Arabrab-ty dziecko długo już na diecie???Tylko o jednym....Ach.....U nas sie mówi własnie na wszelkie świeże sprawy,rzeczy itp nówka ganz albo nówka nie śmigana:)
18 sierpnia 2014 22:59 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

Arabrab-ty dziecko długo już na diecie???Tylko o jednym....Ach.....U nas sie mówi własnie na wszelkie świeże sprawy,rzeczy itp nówka ganz albo nówka nie śmigana:)

Co Ty mi tu imputujesz ? ... o jakim jednym ?.... a tak " apropopo " ...nówka nie śmigana też by ładnie brzmiało ! :).... o jejku , Ty to Kasia myślisz , że ludzie ( luć to ja ) tylko o tych sprosnościach myślą ....  a fuj !!!!! :)))))))))))))
18 sierpnia 2014 23:01 / 5 osobom podoba się ten post
jowitaliber

Bo w związkach trzeba mieć do siebie wzajemny szacunek i zaufanie wtedy można góry przenosić,ważna jest też rozmowa o tym co nas boli a nie tylko obwinianie się wzajemny bo prawda zawsze leży po środku.Ja powiem wam szczerze że się z mężem nie kłócę jak juz coś to strzelam focha i udaje że sie gniewam i wtedy on mięknie i zawsze pyta ,,zrobić ci może drinka na rozlużnienie,, i wymiękam

 Tak prawda , trzeba mieć zaufanie i szacunek , my to mamy ale rozłąka zrobiła swoje....Mój mąż jezdzi 20 lat i oddaliliśmy się od siebie,nie potrafimy już tak z sobą rozmawiać.On tam jest sam ja byłam z dziećmi i ciągnęłam to sama i ciągle miałam wyrzuty, że on pracuje ja wydaję.Prosiłam skończ jezdzić, jakoś damy radę ale nie zawsze była jakaś potrzeba. Teraz dzieci mają swoje rodziny , a ja znowu zostałam sama i zaczełam wyjezdzać tak jak on. Jesteśmy w Niemczech 400 km od siebie i znowu oddzielnie.Teraz miesiąc spędziliśmy z wnukami razem,ale głównym tematem był wnuki nie my.Z pozoru jest niby dobrze ale jest ale....... a seks ? ja z seksu to by chciała przytulenia.
18 sierpnia 2014 23:02 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Co Ty mi tu imputujesz ? ... o jakim jednym ?.... a tak " apropopo " ...nówka nie śmigana też by ładnie brzmiało ! :).... o jejku , Ty to Kasia myślisz , że ludzie ( luć to ja ) tylko o tych sprosnościach myślą ....  a fuj !!!!! :)))))))))))))

Ależ ja nic nie myślę ,ja tylko uważnie czytam Twoje ziejące wilczym głodem posty:):):):):)
18 sierpnia 2014 23:10 / 5 osobom podoba się ten post
kasia63

Ależ ja nic nie myślę ,ja tylko uważnie czytam Twoje ziejące wilczym głodem posty:):):):):)

Obraziłam się na Ciebie i już ....Do jutra , do przynajmniej 5-ej rano nie odezwę się do Ciebie ...... idę spać , chociaż przytulę się do mojego mana ....." co nam zostalo z tych lat '? .....zaśpiewał by M. Fogg....:))))))....Pa , do jutra , bo mi w końcu prąd man odłączy - już narzeka na skomputeryzowaną babę :))))))
18 sierpnia 2014 23:13 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Obraziłam się na Ciebie i już ....Do jutra , do przynajmniej 5-ej rano nie odezwę się do Ciebie ...... idę spać , chociaż przytulę się do mojego mana ....." co nam zostalo z tych lat '? .....zaśpiewał by M. Fogg....:))))))....Pa , do jutra , bo mi w końcu prąd man odłączy - już narzeka na skomputeryzowaną babę :))))))

Nie dosyć ,że głodomór, to jeszcze  z fochami-obrażać sie tu będzie za najszczerszą prawdę:)
18 sierpnia 2014 23:25 / 17 osobom podoba się ten post
Sówka

A ja się zgadzam z Romaną, uważam , że takie wyjazdy nie służą związkom bo związek to nie jest coś co ewoluuje na odległość, natomiast odległość sprzyja zdradom i tego typu rzeczom. Sama swojego czasu jeździłam do Hamburga na zbiory sałaty lodowej i innych warzyw, Niemiec zatrudniał ok 3 tys Polaków i naprawdę to czego się tam naoglądałam w temacie zdrad małżeńskich to moge śmiało książkę napisać. Widziałam wiele kobiet i mężczyzn którzy nawet nie kryli się ze zdradą przed innymi a 2 razy w tygodniu maszerowali grzecznie do budki telefonicznej (nie było wtedy dostępnych komórek ani internetu)żeby powiedzieć mężowi czy żonie jak bardzo usychają z tęsknoty, i co? Ta druga połowa żyła sobie w nieświadomości jak to jej partner (ka) ciężko pracują i też pewnie mieli zaufanie :-)

Sowka, o tym, czego ja sie naogladalam pracujac w Pl w sanatorium, tez bym mogla ksiazke napisac. Niektorym wystarczyla odleglosc 30 km od domu i pobyt 3-tygodniowy poza nim, a nie 3-miesieczny i 1000 km lub wiecej od rodziny. Dlatego nie zgadzam sie ani z Romana ani z Toba, bo jezeli zechce zdradzic meza, to nie musze wyjezdzac do De, a on rownie dobrze moze mnie zdradzic, kiedy bede w domu. Wyjezdzam juz prawie 10 lat i nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby tu zorganizowac sobie cos na boku i mezowi ufam w 100%. Tesknimy, rozmawiamy codziennie ze soba tak, jak nie rozmawialismy nigdy, kiedy oboje pracowalismy w Polsce. I nie sa to rozmowy o szkole, dzieciach, bo ich nie mamy, wiec nawet zdradzajac siebie nawzajem, ucierpielibysmy tylko my. Jednak po jaka cholere mamy szukac kogos, jak oboje od drugiego wejrzenia kochamy sie do dzis i zadna odleglosc ani stereotypy tego nie zmienia. I zeby nie bylo- wszystko z nami w porzadku;-))).
 
To mnie sprowokowalas dopiero-ha ha! Takiego dlugiego posta to ja tu na forum chyba nigdy nie napisalam.
 
18 sierpnia 2014 23:52 / 2 osobom podoba się ten post
Ale trudny temat... aż nie wiem co napisać....
19 sierpnia 2014 06:58 / 8 osobom podoba się ten post
Binor

Sowka, o tym, czego ja sie naogladalam pracujac w Pl w sanatorium, tez bym mogla ksiazke napisac. Niektorym wystarczyla odleglosc 30 km od domu i pobyt 3-tygodniowy poza nim, a nie 3-miesieczny i 1000 km lub wiecej od rodziny. Dlatego nie zgadzam sie ani z Romana ani z Toba, bo jezeli zechce zdradzic meza, to nie musze wyjezdzac do De, a on rownie dobrze moze mnie zdradzic, kiedy bede w domu. Wyjezdzam juz prawie 10 lat i nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby tu zorganizowac sobie cos na boku i mezowi ufam w 100%. Tesknimy, rozmawiamy codziennie ze soba tak, jak nie rozmawialismy nigdy, kiedy oboje pracowalismy w Polsce. I nie sa to rozmowy o szkole, dzieciach, bo ich nie mamy, wiec nawet zdradzajac siebie nawzajem, ucierpielibysmy tylko my. Jednak po jaka cholere mamy szukac kogos, jak oboje od drugiego wejrzenia kochamy sie do dzis i zadna odleglosc ani stereotypy tego nie zmienia. I zeby nie bylo- wszystko z nami w porzadku;-))).
 
To mnie sprowokowalas dopiero-ha ha! Takiego dlugiego posta to ja tu na forum chyba nigdy nie napisalam:-).
 

Binor - myślę dokładnie tak samo. Jeżdżę do pracy za granicą już 7 lat. Teraz niestety nie mam kontaktów z innymi opiekunkami , ale w DE dużo ich spotykałam  . I choć wiele z nich wybierało długie - minimum 3 miesięczne sztele , nie chwaliły się jakoś zaspokajaniem swoich  erotycznych  potrzeb na obczyźnie . Ich rozmowy koncentrowały się wokół   meżów , dzieci , domów .Czasem były to żarciki  o potrzebach z tej sfery życia - coś w stylu forumowego  ,,oglądania sufitu '' - i o zaspokajaniu ich z życiowym partnerem  po powrocie do domu.
Do zdrad trzeba mieć odpowiedni charakter . A ktoś taki znajdzie sposobnosć zawsze - nawet za plecami współmałżonka.I zawsze znajdzie też piękne wytłumaczenie - dlaczego to zrobił .I zazwyczaj nie odchodzi do ,, nowej miłości '' - tkwi u boku pogardzanego współmałżonka nadal.
Czy wyjazd niszczy związek ? Myślę że to zależy od związku , od ludzi , od tego , co tak naprawdę ich łączy.Na pewno stabilnego związku nie zniszczy ale może być katalizatorem do rozpadu związku będącego tylko formalnoscią .Albo może taki chwiejny związek ustabilizować - tak tez bywa.
My jesteśmy małżeństwem ponad 30 lat.Mieszkamy sami , syn mieszka gdzie indziej.Rozłąka nie osłabiła naszego związku za to ta praca pozwoliła na załatwienie wielu istotnych spraw a teraz zarobione i odłożone pieniądze dają pewien komfort psychiczny . I umożliwiają realizowanie celów , które wcześniej były nieosiągalne . Ale realizujemy je wspólnie i mamy z tego wiele radości i satysfakcji.
 
 
 
19 sierpnia 2014 09:18 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

Ale poleciałaś:)Nie udzielam rad tylko opisuję własne obserwacje i podaję informacje,które moim skromnym zdaniem mogą być przydatne dla kolejnych "zdobywców" tego kraju-a to nie są rady:)Jak bedę tu na 20-tym wyjeżdzie to będę doradzała:)Narazie jestem szwajcarska nówka nie śmigana:)

Kasia - jeszcze mnie nie poznałas?przeciez w moich postach to sama życzliwosc ja mam juz taki styl w zyciu tez i sie nie zawiodłam jak na razie.To zawsze troche z przymruzeniem oka - serio.
 
Ale nowka widzi lepiej jak starowka:))
19 sierpnia 2014 09:39 / 3 osobom podoba się ten post
Binor

Sowka, o tym, czego ja sie naogladalam pracujac w Pl w sanatorium, tez bym mogla ksiazke napisac. Niektorym wystarczyla odleglosc 30 km od domu i pobyt 3-tygodniowy poza nim, a nie 3-miesieczny i 1000 km lub wiecej od rodziny. Dlatego nie zgadzam sie ani z Romana ani z Toba, bo jezeli zechce zdradzic meza, to nie musze wyjezdzac do De, a on rownie dobrze moze mnie zdradzic, kiedy bede w domu. Wyjezdzam juz prawie 10 lat i nawet do glowy mi nie przyszlo, zeby tu zorganizowac sobie cos na boku i mezowi ufam w 100%. Tesknimy, rozmawiamy codziennie ze soba tak, jak nie rozmawialismy nigdy, kiedy oboje pracowalismy w Polsce. I nie sa to rozmowy o szkole, dzieciach, bo ich nie mamy, wiec nawet zdradzajac siebie nawzajem, ucierpielibysmy tylko my. Jednak po jaka cholere mamy szukac kogos, jak oboje od drugiego wejrzenia kochamy sie do dzis i zadna odleglosc ani stereotypy tego nie zmienia. I zeby nie bylo- wszystko z nami w porzadku;-))).
 
To mnie sprowokowalas dopiero-ha ha! Takiego dlugiego posta to ja tu na forum chyba nigdy nie napisalam:-).
 

Ale ja nigdzie nie napisałam że 2 metry od domu nie dzieje sie to samo i , że trzeba wyjeżdżać , żeby kogoś zdradzić, nie! Ja tylko napisałam , że im dalej od domu tym warunki są bardziej sprzyjające ku temu i napisałam jeszcze to, że z tym wzajemnym zaufaniem to bym przymkneła oko bo nie zawsze wszystko jest takie jak nam się wydaje. Reasumując jak ktoś ma w sobie jakieś wartości i uczucie dla partnera to nawet inny kontynent nie będzie pretekstem do zdrady