Na jak długo zwykle wyjeżdżacie na stelle?

18 sierpnia 2014 17:01 / 6 osobom podoba się ten post
kasia63

No ,nie bardzo sobie wyobrażam siedzieć po kilka m-cy ciurkiem.Nawet na lajtowej szteli.Sa na forum osobe,które nie mają w PL zobowiązań tzw.rodzinnych i tez nie siedzą non stop.Wg mnie to kwestia idywidualna,kto ile siedzi,ile wydaje i dlaczego.Kto ma lekka prace ,super zarobki i nie ma potrzeby ogladac PL to pracuje miesiącami ,inny nie chce lub nie może.Poza praca w D i pensja są inne priorytety.No i nie tylko sztelą człowiek żyje:)Ja osobiście pracuje wyłącznie dla kasy,wydaję b mało -tyle ile konieczne,wioze wszystko do domu bo chcę szybciej kredyt spłacić ,ale nie mysle tu po pół roku siedzieć-zwariowałabym,mimo że uważam sie za osobe bardzo bardzo odporną psychicznie.Moim zdaniem cykliczne zjazdy do domu trzymaja psyche w ryzach i sa zdrowe ,mimo że kasiorki na urlopie ubywa:)

Priorytety ...wlasnie o to chodzi .Majac pelna rodzine ,dzieci w wieku szkolnym to...nie wyobrazam sobie siedziec pare miesiecy "na wygnaniu" .Co sie dzieje z czlonkami rodziny ?????.....oddalamy sie od Siebie ,zaczyna wszystko byc tylko na papierze.Milosc ,tesknota to ..tylko do pewnego czasu ...potem ,kazdy idzie wlasna droga.I niech mi nikt nie "mowi 'ze ,siedzi po pare miesiecy na stelli i ma kochajaca sie rodzine ... tak ,kochajaca ale pieniadze .
18 sierpnia 2014 17:02 / 2 osobom podoba się ten post
Ja pracuję 2 m-ce i 2m-ce jestem w domu.Tak sobie uzgodniłyśmy ze zmienniczką tą samą od 2 lat. Teraz wyjeżdżam na 3 m-ce bo ona w zeszłym roku spędziła święta w DE.
18 sierpnia 2014 17:22 / 5 osobom podoba się ten post
No właśnie, każdy ma inne priorytety. Ja siedzę miesiącami w De i dobrze mi z tym. Nie mam męża ani małych dzieci. Pewnie, że chętnie spędzałabyn więcej czasu w domu bo na brak zajęć nie narzekam ale moja starość spędza mi sen z oczu . ZUS wyliczył mi emeryturę na 1000 PLN brutto. Jeśli ją w ogóle dostanę. Nie chcę być na łasce dzieci i organizcji charytatywnych. Dopóki więc mam siłę to chcę zarobić jak najwięcej. Już teraz powoli zaczynam zwalniać bo po prostu czuję, że muszę. Gdy patrzę na stan konta to jestem spokojniejsza. Już teraz mogłabym sobie pozwolić na to aby półtora roku nie pracować tylko co dalej? Inaczej wszystko wygląda gdy ma się rodzinę, męża i dzieci, a zupełnie inaczej gdy jest się osobą samotną i zdaną na siebie. Jak zawsze wszystko ma swoją cenę.
18 sierpnia 2014 17:25 / 1 osobie podoba się ten post
Magdalena_Sewicka

Fiber39 oraz ORIM. Nie chcę się wtrącać, ale uraziło mnie nieco zdanie ORIMa "mamy dosc ciezka prace poza domem" , ja np. nigdy nie byłam w trudnej sytuacji (czyt.finansowej) ani w Niemczech ani w Polsce. Siedzę po wiele miesięcy pod rząd, bo mam super sztele i LuBIę! Mam koleżanke,która jedżi (o raju!) w systemie 1(DE):2(PL)dorobi do domowego budżetu 1200euro i zjeżdza. Acha, ja akurat w Niemczech wydaje dużo kasy, ale większosć opiekunek w trakcie,powiedzmy, 2miesięcznego pobytu w Niemczech wyda ok.200/300€ a reszte trzyma do powrotu do PL,więc pensj nie dzieli sie przez 2.
Alina, powodzenia w karierze w CH:)

Dziękuję. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 
18 sierpnia 2014 17:25 / 7 osobom podoba się ten post
zosia_samosia

Priorytety ...wlasnie o to chodzi .Majac pelna rodzine ,dzieci w wieku szkolnym to...nie wyobrazam sobie siedziec pare miesiecy "na wygnaniu" .Co sie dzieje z czlonkami rodziny ?????.....oddalamy sie od Siebie ,zaczyna wszystko byc tylko na papierze.Milosc ,tesknota to ..tylko do pewnego czasu ...potem ,kazdy idzie wlasna droga.I niech mi nikt nie "mowi 'ze ,siedzi po pare miesiecy na stelli i ma kochajaca sie rodzine ... tak ,kochajaca ale pieniadze .

Nie ,nie -nie masz do konca racji.Wszystko zależy od wcześniejszych relacji w rodzinie czy w małżeństwie i od tego ,a zwłaszcza od tego, czego pracując poza domem nauczyłyśmy bliskich.Jesli nasze cięzko zarobione pieniądze i niemałym kosztem "lekką" reka pakujemy wyłącznie w rodzine ,wszystkiego sobie odmawiając to z biegiem czasu oni się przyzwyczajają,że jesteśmy tylko dostawca kasy.Jesli przed wyjazdami nasze relacje z mężem były chłodne to przeciez nie ociepla się z dnia na dzień.To my mamy sobie wyznaczać priorytety,to my mamy uczyć rodziny ile te wyjazdy nas kosztuja i tylko my decydujemy o tym co i kogo bliscy beda kochali -nas czy naszą kasę.
Ja może nie bardzo sie wypowiadac powinnam bo dzieci na swoim i pomagać nie muszę,rodzice też jeszcze sobie w miare radzą i zastrzyków gotówki nie chcą przyjmować,relacje ze swiezym jeszcze mężem mam rewelacyjne i wyjazdy tylko to utwierdzają:), więc trudno mi sie porównywać z kims innym kto być może ma jakąs trudna czy skomplikowana sytuację .Ale wiem jedno- w pierwszej kolejnosci mamy wręcz obowiązek pomyslec o sobie i ma to być tak zrobione ,zeby bliscy byli przekonani i nie mieli watpliwosci ,ze tak ma być.Tymczasem wiele z nas/zwłaszcza kobiety/wszystko ładuje w dzieci ,wnuki,dla siebie nie zostawiając nic ."bo ja nie potrzebuje" to co sie potem dziwić ,ze są traktowane jak bankomat.Przykładem jest moja dawna zmienniczka,kiedy się zdrowotnie rozłozuyła i juz nie mogła jeździć rodzina była oburzona-no bo jak to?Nie jedziesz,nie zarobisz? to z czego my bedziemy żyli?Nigdy dla siebie nic nie kupowała ,ale wiozła torbiszcza różnych dóbr dla całej familii.......Nie wolno tak!!!Trzeba sie szanowac nie tylko w pracy ale i w rodzinie,inaczej rodzina nas szanowac nie bedzie.
18 sierpnia 2014 17:42 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Nie ,nie -nie masz do konca racji.Wszystko zależy od wcześniejszych relacji w rodzinie czy w małżeństwie i od tego ,a zwłaszcza od tego, czego pracując poza domem nauczyłyśmy bliskich.Jesli nasze cięzko zarobione pieniądze i niemałym kosztem "lekką" reka pakujemy wyłącznie w rodzine ,wszystkiego sobie odmawiając to z biegiem czasu oni się przyzwyczajają,że jesteśmy tylko dostawca kasy.Jesli przed wyjazdami nasze relacje z mężem były chłodne to przeciez nie ociepla się z dnia na dzień.To my mamy sobie wyznaczać priorytety,to my mamy uczyć rodziny ile te wyjazdy nas kosztuja i tylko my decydujemy o tym co i kogo bliscy beda kochali -nas czy naszą kasę.
Ja może nie bardzo sie wypowiadac powinnam bo dzieci na swoim i pomagać nie muszę,rodzice też jeszcze sobie w miare radzą i zastrzyków gotówki nie chcą przyjmować,relacje ze swiezym jeszcze mężem mam rewelacyjne i wyjazdy tylko to utwierdzają:), więc trudno mi sie porównywać z kims innym kto być może ma jakąs trudna czy skomplikowana sytuację .Ale wiem jedno- w pierwszej kolejnosci mamy wręcz obowiązek pomyslec o sobie i ma to być tak zrobione ,zeby bliscy byli przekonani i nie mieli watpliwosci ,ze tak ma być.Tymczasem wiele z nas/zwłaszcza kobiety/wszystko ładuje w dzieci ,wnuki,dla siebie nie zostawiając nic ."bo ja nie potrzebuje" to co sie potem dziwić ,ze są traktowane jak bankomat.Przykładem jest moja dawna zmienniczka,kiedy się zdrowotnie rozłozuyła i juz nie mogła jeździć rodzina była oburzona-no bo jak to?Nie jedziesz,nie zarobisz? to z czego my bedziemy żyli?Nigdy dla siebie nic nie kupowała ,ale wiozła torbiszcza różnych dóbr dla całej familii.......Nie wolno tak!!!Trzeba sie szanowac nie tylko w pracy ale i w rodzinie,inaczej rodzina nas szanowac nie bedzie.

Kasia ,nie "mowie"o wyjazdach 1-2miesiecznych , jestem sklonna uwierzyc ,ze to nawet dobrze robi ...lekkie przewietrzenie (dystans do niektorych przemyslen ).Myslalam o "dlugodystansowcach ".
18 sierpnia 2014 18:17 / 1 osobie podoba się ten post
zosia_samosia

Priorytety ...wlasnie o to chodzi .Majac pelna rodzine ,dzieci w wieku szkolnym to...nie wyobrazam sobie siedziec pare miesiecy "na wygnaniu" .Co sie dzieje z czlonkami rodziny ?????.....oddalamy sie od Siebie ,zaczyna wszystko byc tylko na papierze.Milosc ,tesknota to ..tylko do pewnego czasu ...potem ,kazdy idzie wlasna droga.I niech mi nikt nie "mowi 'ze ,siedzi po pare miesiecy na stelli i ma kochajaca sie rodzine ... tak ,kochajaca ale pieniadze .

U mnie jest odwrotnie - im dlużej nie ma mnie w domu tym lepsze stosunki mam z moją rodziną:) Kasia63 pozdrawiam z Bawarii:)
18 sierpnia 2014 20:26 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

No ,nie bardzo sobie wyobrażam siedzieć po kilka m-cy ciurkiem.Nawet na lajtowej szteli.Sa na forum osobe,które nie mają w PL zobowiązań tzw.rodzinnych i tez nie siedzą non stop.Wg mnie to kwestia idywidualna,kto ile siedzi,ile wydaje i dlaczego.Kto ma lekka prace ,super zarobki i nie ma potrzeby ogladac PL to pracuje miesiącami ,inny nie chce lub nie może.Poza praca w D i pensja są inne priorytety.No i nie tylko sztelą człowiek żyje:)Ja osobiście pracuje wyłącznie dla kasy,wydaję b mało -tyle ile konieczne,wioze wszystko do domu bo chcę szybciej kredyt spłacić ,ale nie mysle tu po pół roku siedzieć-zwariowałabym,mimo że uważam sie za osobe bardzo bardzo odporną psychicznie.Moim zdaniem cykliczne zjazdy do domu trzymaja psyche w ryzach i sa zdrowe ,mimo że kasiorki na urlopie ubywa:)

Jeśli ktoś siedzi regularnie po kilka miesięcy w D, musi liczyć się z tym, że mu się życie emocjonalne z mężem czy żoną rozsypie. Nie musi, ale istnieje duże zagrożenie. Nie jest to temat poruszany raczej na forum, lecz sądzę, że osoby takie zgadzają się świadomie lub nie, by w czasie ich długich nieobecności ich partner miał kogoś na boku, dorywczo lub na stałe. Może też sobie dają takie przyzwolenie będąc w D. Oczywiście ludzie różnie znoszą abstynencję seksualną, lecz większości osób paromiesięczny, stale powtarzany celibat raczej nie służy.
18 sierpnia 2014 20:36 / 5 osobom podoba się ten post
romana

Jeśli ktoś siedzi regularnie po kilka miesięcy w D, musi liczyć się z tym, że mu się życie emocjonalne z mężem czy żoną rozsypie. Nie musi, ale istnieje duże zagrożenie. Nie jest to temat poruszany raczej na forum, lecz sądzę, że osoby takie zgadzają się świadomie lub nie, by w czasie ich długich nieobecności ich partner miał kogoś na boku, dorywczo lub na stałe. Może też sobie dają takie przyzwolenie będąc w D. Oczywiście ludzie różnie znoszą abstynencję seksualną, lecz większości osób paromiesięczny, stale powtarzany celibat raczej nie służy.

Szczeście,że ja do tej wiekszości nie należę.Pisze tylko we własnym imieniu.Nie trzeba jechac do pracy na parę m-cy żeby uskuteczniac skoki na boki.Znam mlodych i starych malzonków i jakos im wyjazd,życia rodzinnego nie sknocił.Trzeba byc rozbuchanym osobnikiem (róznej płci)żeby posądzać kogoś o takie niecne czyny jak swiadome zezwolenie na skok na boku.To juz nie jest małzeństwo i w takim przypadku wyjazd nie zaszkodzi ani nie pomozę.Czyz te, ktore wyjeżdżaja na krotko biora taka możliwosc po uwagę,że nie dochowaja wiernosci:)
18 sierpnia 2014 20:46 / 7 osobom podoba się ten post
każdy robi jak uważa,ja wiem tyle że ja na długie wyjazdy nie mogłabym sobie pozwolić 1/ mam stosunkowo małe dzieci i one nie dokońca wiedzą dlaczego tak jest chociaż im tłumaczymy 2/ mam kochającego męża który tez pracuje w DE i planuje zjazdy do domu tak abyśmy jak najwięcej czasu spędzali razem 3/ każdy z nas ma swoje potrzeby/nawet biorąc pod uwagę sferę seksualną / po 3 nie bardzo bym chciała żeby przez moją lub męża pracę rozpadło się nasze małżeństwo i jeszcze jedna ważna sprawa że podczas naszej nieobecności ktoś nam musi dzieci pilnować -dzięki mamuś!!! za twoje poświęcenie a co do skoków w bok mamy do siebie pełne zaufanie ale jak to mówił mój śp. tato dupa nie traktor i też ciągnie
18 sierpnia 2014 20:52 / 4 osobom podoba się ten post
Magdalena_Sewicka

U mnie jest odwrotnie - im dlużej nie ma mnie w domu tym lepsze stosunki mam z moją rodziną:) Kasia63 pozdrawiam z Bawarii:)

Relacje z moimi dziećmi też się poprawiły.... bo jak im znikłam z oczu dopiero mnie dostrzegły.. Zaczęły widzieć pracę jaka wykonywałam w domu bo na nich spadła. Stałam się osobą niezależną (samofinansującą), a to jest inny poziom autorytetu. Rodzeństwo, ale także znajomi też inaczej mnie postrzegają i traktują właśnie z powodu niezależności...  Ale jedno wiem,  że jak chce się  coś definitywnie skończyć to najlepiej zacząć jeżdzić do Niemiec... czas i odległość robi swoje...  ))))
18 sierpnia 2014 21:41 / 10 osobom podoba się ten post
romana

Jeśli ktoś siedzi regularnie po kilka miesięcy w D, musi liczyć się z tym, że mu się życie emocjonalne z mężem czy żoną rozsypie. Nie musi, ale istnieje duże zagrożenie. Nie jest to temat poruszany raczej na forum, lecz sądzę, że osoby takie zgadzają się świadomie lub nie, by w czasie ich długich nieobecności ich partner miał kogoś na boku, dorywczo lub na stałe. Może też sobie dają takie przyzwolenie będąc w D. Oczywiście ludzie różnie znoszą abstynencję seksualną, lecz większości osób paromiesięczny, stale powtarzany celibat raczej nie służy.

No zatrzęsło mną Romana!!!Sama siedzisz niemal bez przerw-i co?zgadzasz się świadomie lub nie!!!!????Strasznie generalizujesz.Oczywiście to się zdarza,ale przecież teraz całe rzesze Polaków jeżdżą do pracy za granice i uważasz ,że niemal wszyscy nic innego nie robią, tylko patrzą jak by tu zdradzić męża czy żonę?Nie wydaje mi się.Nie wiem skąd masz takie spostrzeżenia negatywne ,ale choć moze na forum głosno sie tych tematów nie porusza ,porusza sie inne z któych wynika ,że radzimy sobie lepiej lub gorzej emocjonalnie z odddaleniem od ukochanych osób,nie puszczamy sie na wszystkie strony i nasze połówki tez sie nie łajdaczą.Z czysto fizycznym aspektem abstynencji seksualnej jak się chce , też można sobie świetnie poradzić .Wiekszośc z nas nie ma 20lat i wścik macicy czy dłuższego organu od dawna umiemy cywilizowanie opanować:)A czy słuzy czy tez nie słuzy cykliczny brak seksu?Cóż -na to pytanie każdy sam zna odpowiedź .Dla mnie zabrzmialo to tak jakbyśmy bedąc na urlopie z łóźka nie wychodzili.....A czy w domu co noc 4x po 2x????No,właśnie:)
18 sierpnia 2014 21:52 / 4 osobom podoba się ten post
Na pewno racją jest to, że więź emocjonalna się rozluźnia. Obserwuję to w swoim związku. I co się da na nowo ją odbudować, to wyjeżdżać trzeba.
18 sierpnia 2014 21:58 / 2 osobom podoba się ten post
wichurra

Na pewno racją jest to, że więź emocjonalna się rozluźnia. Obserwuję to w swoim związku. I co się da na nowo ją odbudować, to wyjeżdżać trzeba.

Wichurka,przecież Ty dopiero co za mąż wyszłaś!?Nie gadaj takich rzeczy-raczej przewałkujcie z mężem ,może on nir do końca akceptuje te wyjazdy,moze mówi jedź a myśli inaczej,Wy dopiero zaczynacie,wszystko można wypracować pozytywnie ,byle nie milczeć:)Powodzenia:):):):)
18 sierpnia 2014 22:05 / 1 osobie podoba się ten post
No to co, że dopiero za mąż wyszłam. Jeżeli przez rok małżeństwa tylko 4 miesiące byłam w domu to nie ma bata - więź się rozluźnia. On mi nie mówi "jedź" - on mówi "nie jedź i rozkręcaj ze mną firmę". Ale ja nie chcę tak.