Dziewczyny kochane, mam pytanie... zadam je tutaj, żeby nie rozpoczynać kolejnego tematu..
Czy to jest standardowa sytuacja, że po weryfikacji językowej w agencji, do wybranej kandydatki dzwoni rodzina podopiecznego, w celu zweryfikowania znajomości języka, i przełamania pierwszych lodów?
Jestem po kilku weryfikacjach, w różnych agencjach - egzamin językowy zaliczam dość dobrze... W każdej z tych agencji powiedziano mi, że mam oczekiwać telefonu od rodziny, bo zawsze przed podjęciem decyzji, rodzina dzwoni do kandydata...
Nie ukrywam, że załamało mnie to ciut, bo co innego rozmowa z wyrozumiałą germanistką, a co innego z Niemcem, z krwi i kości..
Obawiam się, że taka rozmowa tylko mnie pogrąży, zważywszy, że mój niemiecki, wciąż kuleje.. i zniweczy moje szanse na wyjazd :(
Czy to standard, te rozmowy z rodziną? Czy może ja trafiam na agencje, w których tak wygląda proces rekrutacji?
Buziaki
