Ja jek przyjechałam to też nie mogłam spac bezprzerwy myslalam jak ja tu wytrzymam 3 miesiące .A jeszcze mam pokoj na poddaszu a na strychu lataja sobie kuny w 1szą noc to myslałam że umre ze strachu bo myślałam że to moj tatuś chodzi (niedawno umarł) az mi włosy stanęły ale na drugi dzien sie dowiedzialam ze tam sobie mieszkają kuny teraz juz sie przyzwyczaiłam ale staram sie przed 24tą zasnac bo to jest niemiło słyszeć jakieś chrobotania a ja z babcia sama a kto mnie obroni nikt
Akt ostatni opowiesci o natchnionych corkach, niecierpliwej opiekunce i szlachetnej Damie.
Wczorajszego niedzielnego popoludnia przybyly na ostatnie spotkanie z boku podpisana opiekunka obie cory, wnuk z malzonka i malenka prawnuczka, kazdy przybyl z usmiechem, nawet i ciasto swiezo upieczone sie znalazlo :) w domu zrobilo sie glosno i gwarno - naprawde milo i rodzinnie.
Wszyscy pieknie przywitali, czule obejmowali i powodzenia zyczyli mej zmienniczce. Piekny gest :)
Ze mna kazdy sie wysciskal, wspanialej przyszlosci i zdrowia zyczyl, obdarowano mnie takze drobnymi upominkami, a takze piekna kartka z podziekowaniami podpisanymi przez obie natchnione. Chyba zrozumieli, ze do nich juz nie wroce.... ale nie martwi mnie to wcale.
Dama ma ciagle oczy pelne lez, prosi bym jej nie opuszczala bo bedzie bardzo tesknila, i setny juz raz odpowiadam jej z usmiechem, ze bedzie dobrze, bo ma kochana rodzine i poradzi sobie.
Grunt, ze wszystko wyszlo ladnie, zgrabnie i powabnie.
Tak wiec zegnaj Singen.
Dziekuje za uwage i Wasza wspaniala pomoc przez caly moj pobyt, nieocenione rady i wsparcie.
