Bezsenność

29 kwietnia 2013 17:11 / 1 osobie podoba się ten post
Akt ostatni opowiesci o natchnionych corkach, niecierpliwej opiekunce i szlachetnej Damie.
Wczorajszego niedzielnego popoludnia przybyly na ostatnie spotkanie z boku podpisana opiekunka obie cory, wnuk z malzonka i malenka prawnuczka, kazdy przybyl z usmiechem, nawet i ciasto swiezo upieczone sie znalazlo :) w domu zrobilo sie glosno i gwarno - naprawde milo i rodzinnie.
Wszyscy pieknie przywitali, czule obejmowali i powodzenia zyczyli mej zmienniczce. Piekny gest :)
Ze mna kazdy sie wysciskal, wspanialej przyszlosci i zdrowia zyczyl, obdarowano mnie takze drobnymi upominkami, a takze piekna kartka z podziekowaniami podpisanymi przez obie natchnione. Chyba zrozumieli, ze do nich juz nie wroce.... ale nie martwi mnie to wcale.
Dama ma ciagle oczy pelne lez, prosi bym jej nie opuszczala bo bedzie bardzo tesknila, i setny juz raz odpowiadam jej z usmiechem, ze bedzie dobrze, bo ma kochana rodzine i poradzi sobie.
Grunt, ze wszystko wyszlo ladnie, zgrabnie i powabnie.
Tak wiec zegnaj Singen.
 
Dziekuje za uwage i Wasza wspaniala pomoc przez caly moj pobyt, nieocenione rady i wsparcie.
27 maja 2013 19:24
Jako niepoprawna osóbka zadzwoniłam do mej zmienniczki z zapytaniem o zdrowie mojej " byłej" Damy.
Biedactwo coraz słabsze, odmawia już niektórych czynności, np. mycia, spacerowania po mieszkaniu.
Ale pozytyw taki, iż natchnione odpuściły trochę....
Poprosiłam o przekazanie pozdrowień i tyle....
11 września 2013 00:49
Ja też coś usnąć nie mogę.
11 września 2013 00:53 / 1 osobie podoba się ten post
Wejdź na iPtaka - codziennie o tej porze "oglądam"...najczęściej usypiam hihi. Dziś już nie usnę - o 5:30 ma busa do domku! Pozdrawiam Cię cieplutko w tę ciemna noc :)
Oj, widzę, że jest nas więcej - tych "nieśpiących"...  Buziki przytulaki!
11 września 2013 01:56
Tia...
11 września 2013 08:01
No co wy kobietki pełnia sie chyba skonczyła przez te zachmurzone niebo nie widac pozdrawim i dzis spac z kurami prosze hehehe:)))))))))))))))))))))
11 września 2013 09:22
Oślico jedna -zabić go mogłaś!!!!
Na chrapanie są plastry co sie na nasadę nosa przykleja.Jeśli "chrapacz" nie ma skrzywionej przegrody nosowej to działają:).A najlepiej to zasnąc zanim" chrapacz" zaśnie i problem z głowy:)
11 września 2013 09:27 / 1 osobie podoba się ten post
Buahahahahahahahahahah.D:D:D:D:D:DD:D:D:D
"Obudzil sie,nawrzeszczal,ze nienormalna jestem,ale moglam usnac",no Ty ,to masz pomysly hahahahahahaha:)Drastyczne hahahahaha,dobrze ,ze mojego chrapania na Zjezdzie nie slyszalas,bo moglabym juz nie wrocic do domu hahahahahahah:D:D:D:D:D
11 września 2013 10:03
Rozumiem,rozumiem-ale mnie to tak rozbawilo,Ty masz pomysly hahahahahahaha:D:D:D:D:D J juz widze  ta sytuacje przed oczami(moja wyobraznia jest ,ze tak powiem dosc bogata)....
 
Ja kiedys szturchalam ,kusancami budzilam,ale nie pomagalo...Zaczelam zatykac mu nos i kurcze pomaga hahahaahhaha:D:D:D:D:D
11 września 2013 10:20
A ja tam sie przyzwyczaiłam i przez pierwsze dni w DE nie moge spac bo cisz jakas dziwna że aż dzwoni w uszach i spać nie daję :))
Ale dziś nie spałam i jestem KAO...przez wiatr. Wył, zawodził, trzepał żaluzjami...noszsz...a pani Skarb wesolutka od rana bo zapodala sobie furę tabletek na sen i dopiero teraz wstała. Ja wam mówie ze ona sie do grobu doprowadzi tymi psychotropami....
11 września 2013 13:31 / 3 osobom podoba się ten post
Ja jek przyjechałam to też nie mogłam spac bezprzerwy myslalam jak ja tu wytrzymam 3 miesiące .A jeszcze mam pokoj na poddaszu a na strychu lataja sobie kuny w 1szą noc to myslałam że umre ze strachu bo myślałam że to moj tatuś chodzi (niedawno umarł) az mi włosy stanęły ale na drugi dzien sie dowiedzialam ze tam sobie mieszkają kuny teraz juz sie przyzwyczaiłam ale staram sie przed 24tą zasnac bo to jest niemiło słyszeć jakieś chrobotania a ja z babcia sama a kto mnie obroni nikt
12 września 2013 01:01
ula 45

Ja jek przyjechałam to też nie mogłam spac bezprzerwy myslalam jak ja tu wytrzymam 3 miesiące .A jeszcze mam pokoj na poddaszu a na strychu lataja sobie kuny w 1szą noc to myslałam że umre ze strachu bo myślałam że to moj tatuś chodzi (niedawno umarł) az mi włosy stanęły ale na drugi dzien sie dowiedzialam ze tam sobie mieszkają kuny teraz juz sie przyzwyczaiłam ale staram sie przed 24tą zasnac bo to jest niemiło słyszeć jakieś chrobotania a ja z babcia sama a kto mnie obroni nikt

Moja koleżanka też przeżyła podobny "horror" ,ale nie myślała w tedy o tausiu,tylko o złodziejach grasujących na dachu nocą...aż jednego późnego popołudnia siedziałyśmy sobie przy czymś tam..a tu nagle widzimy,że na tarasie po bandzie spaceruje sobie szop pracz...wcale nie był nami przestraszony,bo okazało się,że zamieszkał pod tym dachem,poważnie, otworzył sobie dachówkę i zrobił sobie lokum pod spadzistym dachem owego domu;-)
12 września 2013 05:25 / 1 osobie podoba się ten post
Przypomniała mi się moja poprzednia stella - jeszcze tylu grasujących myszy w życiu nie widziałam.. dosłownie plątały się pod nogami..., a w domu tylko chrobot... Spać mi to nie przeszkadzało..., ale długo nie wyłączałam lampki nocnej...Na wszelki wypadek....jak mnie obudzi łażenie po mnie to żebym od razu widziała co ...)))
12 września 2013 08:00
Witaski Opiekunkowo.Zawsze tu źle sypiam-wstaje po 4-5 bez specjalnego powodu.Czy to łózko w inna stronę czy inne licho -nie wiem.Permanentnie niedospana chodzę.W domu tez sie budze ,ale gora 1-2.Chyba trzeba będzie chociaż jakie ziołowe tabsy zacząc bo kurna ,bąki zbijam a zmeczona jak po żniwach!:):):)
12 września 2013 08:20
nowadanuta

Przypomniała mi się moja poprzednia stella - jeszcze tylu grasujących myszy w życiu nie widziałam.. dosłownie plątały się pod nogami..., a w domu tylko chrobot... Spać mi to nie przeszkadzało..., ale długo nie wyłączałam lampki nocnej...Na wszelki wypadek....jak mnie obudzi łażenie po mnie to żebym od razu widziała co ...)))

To ja już tam nie pojadę!!!! Dzielilam kiedyś mieszkanie z kunami, zwialam po miesiącu, nerwy jak postronki poszarpane, nie dla mnie mocne wrażenia, nawet jak już wiedziała kto to mnie odwiedza.Miłego dnia