Bezsenność

12 września 2013 08:20
kasia63

Witaski Opiekunkowo.Zawsze tu źle sypiam-wstaje po 4-5 bez specjalnego powodu.Czy to łózko w inna stronę czy inne licho -nie wiem.Permanentnie niedospana chodzę.W domu tez sie budze ,ale gora 1-2.Chyba trzeba będzie chociaż jakie ziołowe tabsy zacząc bo kurna ,bąki zbijam a zmeczona jak po żniwach!:):):)

No a może dlatego ,że sama hihihi ?
12 września 2013 08:32
dorotee

To ja już tam nie pojadę!!!! Dzielilam kiedyś mieszkanie z kunami, zwialam po miesiącu, nerwy jak postronki poszarpane, nie dla mnie mocne wrażenia, nawet jak już wiedziała kto to mnie odwiedza.Miłego dnia

dorotee - po roku mojego tam pobytu żadnej myszki  nie zostało.... na takie urozmaicenie to ja dobry kotek jestem... Myszy się nie boję tylko nie lubię jak po mnie chodzą....)))))
12 września 2013 08:38
ania0806

No a może dlatego ,że sama hihihi ?

Chyba  to nie to -nie budziłabym sie w domu a tak samo jest.Musi SKS:):):):)
12 września 2013 09:08 / 1 osobie podoba się ten post
nowadanuta

dorotee - po roku mojego tam pobytu żadnej myszki  nie zostało.... na takie urozmaicenie to ja dobry kotek jestem... Myszy się nie boję tylko nie lubię jak po mnie chodzą....)))))

Przeżyłam już bezdomnego w garażu za ścianą mojego pokoju, nocne wizyty policji, wystarczy, ja mam dzisiaj wolny dzień, a tu lejeeeeee:)
12 września 2013 09:15
Dorotee -po bezsennych nocach jest zawsze senny dzień.... Jak nie możesz pokręcić się po mieście to może przytulisz się do poduchy...)))
12 września 2013 09:26 / 1 osobie podoba się ten post
Hi hi hi - a na zjeździe byłaś i jakoś Ci myszki nie przeszkadzały:):):)
12 września 2013 10:05
Są ,są-zawsze sie jakies kręca -to przecież łąki:)
12 września 2013 10:39
kasia63

Hi hi hi - a na zjeździe byłaś i jakoś Ci myszki nie przeszkadzały:):):)

Oj zazdroszcze tego snu,, teraz to moje pierwsze marzenie jest.....
12 września 2013 12:51 / 4 osobom podoba się ten post
hello co wy bierzecie że widzicie myszki dajcie trochę
12 września 2013 12:57
Malina

hello co wy bierzecie że widzicie myszki dajcie trochę

Własnie przed chwilą zerwałam w ogrodzie maliny. Trochę ich wzięłam, ale myszek nie widzę :))))
12 września 2013 13:27 / 2 osobom podoba się ten post
nowadanuta

Przypomniała mi się moja poprzednia stella - jeszcze tylu grasujących myszy w życiu nie widziałam.. dosłownie plątały się pod nogami..., a w domu tylko chrobot... Spać mi to nie przeszkadzało..., ale długo nie wyłączałam lampki nocnej...Na wszelki wypadek....jak mnie obudzi łażenie po mnie to żebym od razu widziała co ...)))

O Boze to ja juz siebie tam niewidze ja sie boje i brzydze fuj .Domnie jak jakis robal przyleci do pokoju to latam zanim az jego zabije  ,zamykam okna i dopiero spokojnie ide spac Ale pewnego razu leze sobie i słysze kolo mojego ucha cos sie rusza pomyslalam ze pewnie pierza w poduszce ale dalej i to coraz bardziej mi tak delikatnie do ucha wchodzi  O MATKO ja na rowne nogi posciel do góry nogami i wiecie co to było robal z takimi dużymi nogami i twardą skorupą ledwo dziada zabiłam a fuj Ja mieszkam blisko lasu to różne gatunki robactwa mam w pokoju a fuj
12 września 2013 15:51
ula 45

O Boze to ja juz siebie tam niewidze ja sie boje i brzydze fuj .Domnie jak jakis robal przyleci do pokoju to latam zanim az jego zabije  ,zamykam okna i dopiero spokojnie ide spac Ale pewnego razu leze sobie i słysze kolo mojego ucha cos sie rusza pomyslalam ze pewnie pierza w poduszce ale dalej i to coraz bardziej mi tak delikatnie do ucha wchodzi  O MATKO ja na rowne nogi posciel do góry nogami i wiecie co to było robal z takimi dużymi nogami i twardą skorupą ledwo dziada zabiłam a fuj Ja mieszkam blisko lasu to różne gatunki robactwa mam w pokoju a fuj

Robale to inna bajka - też nie lubie ,zwlaszcza ciem-włochatych i wielkich ,błeeee.W domu to mam siatki w oknach a tu jakoś mało ich na szczęscie.
Porada w razie  jakby taki paskud wlazł do ucha-boli to okropnie wtedy,trzeba do ucha oleju nalac ,on sie wtedy przestaje ruszać i ucho nie boli!
12 września 2013 16:08 / 1 osobie podoba się ten post
...jak Wy o myszach to ja o kocie...
znajoma mieszkajaca wieksza czesc roku na dzialce, przystosowanej do zimowego bytowania ma; koteczke biala z paroma czarnymi plamkami i sunie, kundelka srednio-duzego i mocno halasliwego, ujada dzien i noc a powodow ma tysiace, bo to jez - trupta za glosno! to sarenka - przebiegla zbyt blisko! a to znowu sowa za nisko przeleciala i lopot jej skrzydel obudzial jasnie pania Sunie i musiala klapaniem oznajmic, wszystkim domownikom, jaka to krzywda sie jej stala. Kilkanascie dni temu Sunia wieczorem, szczegolnie glosno ujadala, kolezanka wyszla po nia, by przywolac ja do domu.... i zastala mocno rozwscieczona sunie nad malenkim, slabowitym koteczkiem, kicius smialym susem do nog przypadl swojej "przyszlej pani" i rozdzierajaco-placzac, lamentowac zaczal. Piesiatko stanelo w slup - zdumione odwaga malego intruza. 
12 września 2013 16:09
Ale miałaś przygodę..hihihi - popatrz jaki był delikatny...hihihi Do robaczków to ja mam specjalny stosunek...Jak cóś takiego widzę to od razu przechodzę wszystkie formy transformacji... i staję się jakimś gackiem i wszystkimi owadożercami naraz... U mnie to nawet biedronka do nieba nie poleci...mam chyba w genach zapisaną jakąś potworną krzywdę od nich.... Niedługo to obrzydlistwo będzie zmieniało kierunek na mój widok...hihihi .A co do myszek to wytrzebiłam nie tylko z domu, ale tez z okolicy... nie darmo moja mama pochodzi z Popielowa...)))) To  odpowiedz na post  ULA 45...)))
12 września 2013 16:16
kika1

...jak Wy o myszach to ja o kocie...
znajoma mieszkajaca wieksza czesc roku na dzialce, przystosowanej do zimowego bytowania ma; koteczke biala z paroma czarnymi plamkami i sunie, kundelka srednio-duzego i mocno halasliwego, ujada dzien i noc a powodow ma tysiace, bo to jez - trupta za glosno! to sarenka - przebiegla zbyt blisko! a to znowu sowa za nisko przeleciala i lopot jej skrzydel obudzial jasnie pania Sunie i musiala klapaniem oznajmic, wszystkim domownikom, jaka to krzywda sie jej stala. Kilkanascie dni temu Sunia wieczorem, szczegolnie glosno ujadala, kolezanka wyszla po nia, by przywolac ja do domu.... i zastala mocno rozwscieczona sunie nad malenkim, slabowitym koteczkiem, kicius smialym susem do nog przypadl swojej "przyszlej pani" i rozdzierajaco-placzac, lamentowac zaczal. Piesiatko stanelo w slup - zdumione odwaga malego intruza. 

...cos mnie wyrzucilo... jednym zdaniem, blaganie kotka zostalo wysluchane, kolezanka kotka przysposobila... a maly wsciekajacy sie pieseczek zostal najlepszym przyjacielem, juz przytuczonego kociaczka... pewnie nie na temat ale tak jakos wyszlo...  jak chcecie o pajakach wlochatych... to wrzuce tez....