Dlaczego jestem opiekunką / opiekunem?

24 października 2013 23:06 / 1 osobie podoba się ten post
No wiec dokładnie o tym myślalam ( znowu :)),że nie tylko euro,euro,euro,ale i trochę uczucia.Tylko,że wiele osób woli się do tych uczuć nie przyznawac,zupełnie nie wiem dlaczego...(ciebie nie miałam na myśli).
Koniec drązenia...:)
24 października 2013 23:09 / 1 osobie podoba się ten post
Asik

Emilia...słonce...powiem szczerze. To było po dwóch latach pracy w DE. Nie wiem jakbym zrobiła gdyby Katherina była moja pierwsza PDP. Wiesz...to jest straszne co powiem. Ale bym została :( Miałam nóż na gardle, słabiutki niemiecki...potrzebowałam kasy...brr...Dwa lata później stac mnie było na "taki gest". Lepszy niemiecki, kontakty nawiązane w DE...chyle czoła przed wszystkimi którzy codziennie (i w nocy) przezywają koszmary bo nie mają mozliwości, na zmiane...I dla tych wszystkich mam słowo. Moi kochani, zbierajcie kontakty, nie bójcie sie zmian (ja sie bałam) szukajcie, dzwoncie ...ja tak zaczęłam robic i teraz jestem podziwiana :)) przez Emilie chociaż niesłusznie :) Emilko...tak naprawde to zrobiłam to tylko dla siebie. Mam nadzieje że nie rozczarowałam tu ciebie ani innych do siebie :)

Dziewczyno, my jestesmy rownie wazne, jak nasi PDP ! Wiem, ze zrobilas to dla siebie, ale w pewnym stopniu i dla PDP. Wcale mnie nie rozczarowalas ! Meczenie siebie - to meczenie rowniez PDP, pisalam kiedys, ze starsi ludzie maja "radar" i doskonale wyczuwaja szczerosc intencji opiekunek. Nie da sie (przynajmniej ja tak nie potrafie), mechanicznie wykonywac czynnosci, ktore wymagaja jednak jakiegos zaangazowanaia.
Wiem, strach, kasa, sytuacja w domu, slaby niemiecki. Ja to rozumiem i nie oceniam, ale jak czytam ze ktos jezdzi iles juz tam czasu i nie daje rady ulozyc sobie wspolpracy z PDP, to, z naprawde malymi wyjatkami szczegolnie trudnych chorob, nalezy zastanowic sie nad soba i szukac innego miejsca. Wyjdzie to korzystniej dla obydwu stron.
24 października 2013 23:12 / 4 osobom podoba się ten post
To ja się tez do czegoś jeszcze przyznam, w ubiegłym roku chyba w lipcu, tak coś w mojej firmie się sypać zaczęło, chwilowy kryzys, szefowie coś o cięciu kosztów, o zmniejszeniu zatrudnienia, a mnie się przypomniało, że natknęłam się w gazecie na artykuł. Nawet go nie czytałam, bo mnie to wcale nie interesowało, ale w tytule coć pisało, że Polki po 50tce pracujące w opiece są bardzo cenione przez Niemców i jest to dla nich duza szansa na zatrudnienie. I wtedy powiedziałam dziewczynom, nic się nie martwcie, jak nas zwolnią, to pojedziemy do Niemiec, tam nas potrzebują, ha hah ha hi hi hi.....W życiu bym wtedy nie uwierzyła, że ja naprawdę wyjadę, że za trzy miesiące zacznę o tym myśleć na poważnie, a za pół roku wyjadę, życie bywa nieprzewidywalne.
24 października 2013 23:15 / 2 osobom podoba się ten post
Haneczka47

Wiecie co a moze zaczne od poczatku dawno dawno temu moze ze 25 lat temu (boze jaka jestem stara)pracowalam jako pracownik socjalny w UG i pracowalabym moze dalej ale urodzily sie dzieci moglam wrocic do pracy ale moja tesciowa mowi ze nie bedzie mi dzieci wychowywac i musialam zrezygnowac(szkoda ze nie przyszlo mi do glowy by wynajac nianie)urodzilam 2 synow potem 7lat przerwy i corka i potem 8 lat przerwy i 2 corka maz caly czas pracowal az stracil prace zdrowie sie jego posypalo bylo ciezko wiec pomyslalam dzieci odchowane musze chyba wyjechac i zaczac zarabiac pieniadze,do tej pory nieraz mialam powiedziane ze siedze w domu i nic nie robie a ja wychowalam 4 dziec i i chwilami prowadzilam sama gospodarstwo ,bylo ciezko,nikt tego nie docenil,odwazylam sie wyjechac jako opiekunka w lutym bedzie 2 lata (wbrew woli meza ale tym razem tesciowa sie zgodzila) i chyle czola bo bardzo mi pomaga)jechalam bez znajomosci jezyka w ciemno ale z wielkim zapalem ze dam rade,+ musze dac rade,synowie klary dali mi szanse,podszkolilam jezyk i nadal jezdze ,bylo napradwe ciezko mialam trudne osobki z demenz i aizheimerem ale malutki gest podziekowania czy szacunku cieszyl mnie,i jadac do podopieczej z parkinsonem nie myslalam i nie wierzylam ze juz po 2 dniu Katerina mnie zaakceptuje,ze moge z Nia rozmawiac,ze moze byc tak spokojnie w tej pracy,ze mnie przytuli,poglaszcze po policzku,a nie uderzy czy z nozem pojdze na mnie.w tej chwili czuje sie potrzebna,widzac zadowolenie i radosc,az chce sie pracowac,ale sie rozgadalam ale wiem ze tu na forum potrafimy sie wsluchac w czyjes slowa,i rozumiemy sie jakie trudne wyzwania ponosimy,

:):):):) I nie bede wiecej pisala,bo mi sie oczyska spocily:)
24 października 2013 23:19 / 3 osobom podoba się ten post
efka66

To ja się tez do czegoś jeszcze przyznam, w ubiegłym roku chyba w lipcu, tak coś w mojej firmie się sypać zaczęło, chwilowy kryzys, szefowie coś o cięciu kosztów, o zmniejszeniu zatrudnienia, a mnie się przypomniało, że natknęłam się w gazecie na artykuł. Nawet go nie czytałam, bo mnie to wcale nie interesowało, ale w tytule coć pisało, że Polki po 50tce pracujące w opiece są bardzo cenione przez Niemców i jest to dla nich duza szansa na zatrudnienie. I wtedy powiedziałam dziewczynom, nic się nie martwcie, jak nas zwolnią, to pojedziemy do Niemiec, tam nas potrzebują, ha hah ha hi hi hi.....W życiu bym wtedy nie uwierzyła, że ja naprawdę wyjadę, że za trzy miesiące zacznę o tym myśleć na poważnie, a za pół roku wyjadę, życie bywa nieprzewidywalne.

Ze mną było własnie podobnie.Byłam wykończona swoją pracą i zaczęłam w necie szukać pracy w innym mieście,może w Warszawie.Klinęłam na "praca zagranicą" i wyskoczyło mi milion ofertdo opieki. W pierwszej chwili "zgłupiałam",ale potem doczytałam"minimum komunikatywny niemiecki".Malutkimi kroczkami nauczyłam się na komunikatywnie :),a że doświadczenie już miałam,postanowiłam zacząć działać.Ta praca naprawdę daje mi wiele radości,euro oczywiście też,i czuję się wolna choć w "klatce"-jak już ktoś to napisał.:)
24 października 2013 23:32 / 8 osobom podoba się ten post
Pravuje nam sie dobrze i nawet myslimy, ze te prace lubimy jak nasza babcia czy dziadek u ktorego jestesmy traktuje Nas jak Czlowieka a nie intruza.Kiedy spotykasz sie z niewdzieczmościa praca ta nas meczy.Pisanie bzdur, ze jestem tutaj bo lubie pomagac starszym jest bzdura. w Polsce jest wielu starych samotnych ludzi potrzebujących pomocy, my jednak kochamy pomagac Niemcom?Wiekszośc z Nas wyjechala nie z wewnetrznej potrzeby niesienia pomocy innym tylko dla kasy. Mając fajna podopieczną jesteśmy fajnymi opiekunkami i lubimy to w tym momencie, mając wciąz rzucane klody pod nogi odliczamy dni przetrwania.Mnie osobiście smieszy zdanie jak czytam, wyjechalam bo lubie pomagac innym, u Nas w Polsce potrzebujących pomocy nie brakuje.wiekszośc z nas odkryla fakt, ze nadajemy sie do tej pracy i nawet ją lubimy tutaj,nie w Polsce, czesto wyjazd byl na hybil trafil.Jak trafiamy do zyczliwych ludzi to oddajemy serce by babcia byla zadowolona i szczesliwa, trafiamy zle-robimy co do nas nalezy.W kazdym razie przykro mi, ja nie wyjechalam bo tak mi podpowiadalo serce, wyjechalam dla kasy, a to,że bywaja momenty i w duchu sobie pomyśle"a w sumie to i nawet to lubie"zawdzieczam tylko tym babciom u ktorych czulam sie potrzebna i doceniona.Idziemy spac, jutro piątek:):)o kurde za pol godz piatek:)
24 października 2013 23:33 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Ze mną było własnie podobnie.Byłam wykończona swoją pracą i zaczęłam w necie szukać pracy w innym mieście,może w Warszawie.Klinęłam na "praca zagranicą" i wyskoczyło mi milion ofertdo opieki. W pierwszej chwili "zgłupiałam",ale potem doczytałam"minimum komunikatywny niemiecki".Malutkimi kroczkami nauczyłam się na komunikatywnie :),a że doświadczenie już miałam,postanowiłam zacząć działać.Ta praca naprawdę daje mi wiele radości,euro oczywiście też,i czuję się wolna choć w "klatce"-jak już ktoś to napisał.:)

No to mamy podobne przejscia, z tą różnicą, że ja zaczęłam szukać w necie jakichś kursów, szkoleń, najlepiej darmowych, finansowanych prze UE, zastanawiałam się nad zmianą zawodu, co ja też w życiu bym mogła jeszcze robić? Znalazłam studuim opiekun osób starszych w Krakowie, zaocznie. Napaliłam się, ale do Krakowa ok 40 km, całe weekendy, no I dwa lata:( Zaczęłam więc szukać innych szkolen na opiekuna i wtedy wyskoczyły mi OPIEKUNKI:)))))Reszty pisac nie muszę:)
24 października 2013 23:39 / 1 osobie podoba się ten post
kaska_45

Pravuje nam sie dobrze i nawet myslimy, ze te prace lubimy jak nasza babcia czy dziadek u ktorego jestesmy traktuje Nas jak Czlowieka a nie intruza.Kiedy spotykasz sie z niewdzieczmościa praca ta nas meczy.Pisanie bzdur, ze jestem tutaj bo lubie pomagac starszym jest bzdura. w Polsce jest wielu starych samotnych ludzi potrzebujących pomocy, my jednak kochamy pomagac Niemcom?Wiekszośc z Nas wyjechala nie z wewnetrznej potrzeby niesienia pomocy innym tylko dla kasy. Mając fajna podopieczną jesteśmy fajnymi opiekunkami i lubimy to w tym momencie, mając wciąz rzucane klody pod nogi odliczamy dni przetrwania.Mnie osobiście smieszy zdanie jak czytam, wyjechalam bo lubie pomagac innym, u Nas w Polsce potrzebujących pomocy nie brakuje.wiekszośc z nas odkryla fakt, ze nadajemy sie do tej pracy i nawet ją lubimy tutaj,nie w Polsce, czesto wyjazd byl na hybil trafil.Jak trafiamy do zyczliwych ludzi to oddajemy serce by babcia byla zadowolona i szczesliwa, trafiamy zle-robimy co do nas nalezy.W kazdym razie przykro mi, ja nie wyjechalam bo tak mi podpowiadalo serce, wyjechalam dla kasy, a to,że bywaja momenty i w duchu sobie pomyśle"a w sumie to i nawet to lubie"zawdzieczam tylko tym babciom u ktorych czulam sie potrzebna i doceniona.Idziemy spac, jutro piątek:):)o kurde za pol godz piatek:)

Kaska...:) ja "odkryłam" że nadaje sie do tej pracy przy opiece 7 lat nad teściową w PL :) To doświadczenie pomogło mi zdecydowac sie na prace w DE. Co do odliczania....mam tu bardzo dobrze...Skarby dobre ludziska wraz z ich dziećmi i wnukami.I odliczam :) A tobie niech nie bedzie przykro :) Osmiele sie powiedziec że chyba nikomu o wyjeździe nie decydowało serce :) Jak ktos taki jest to ma sie zameldowac ! :) Dobranoc wszystkim :))
24 października 2013 23:58 / 2 osobom podoba się ten post
Nie wyjechałam, bo z moim niemieckim krucho. Jednak przez całe swoje życie zawodowe pracowałam z osobami niepełnosprawnymi i robiłam to z powołania. Wyobrażcie sobie osoby głęboko niepełnosprawne, niejednokrotnie z jakimiś dodatkowymi sprzężeniami np. niewidomi, niesłyszący czy nawet przykuci na całe życie do łózka czy wózka inwalidzkiego. Jak ktoś nie kocha takiej pracy to się szybko wypali. Nie można w niej też być obrzydliwym, bo ślinienie się czy robienie pod siebie są normalnoscią.
25 października 2013 00:07
anmar

Nie wyjechałam, bo z moim niemieckim krucho. Jednak przez całe swoje życie zawodowe pracowałam z osobami niepełnosprawnymi i robiłam to z powołania. Wyobrażcie sobie osoby głęboko niepełnosprawne, niejednokrotnie z jakimiś dodatkowymi sprzężeniami np. niewidomi, niesłyszący czy nawet przykuci na całe życie do łózka czy wózka inwalidzkiego. Jak ktoś nie kocha takiej pracy to się szybko wypali. Nie można w niej też być obrzydliwym, bo ślinienie się czy robienie pod siebie są normalnoscią.

Nieslyszacy......Z tymi ludzmi jestem od pierwszego dnia istnienia:)(cala rodzina)przy okazji inne schorzenia sie przewijaly:(Moze wlasnie dlatego,podchodze inaczej?Pewnie ma to duzy wplyw.
Z Nimi jest inaczej,nie zle,ale inaczej i trzeba duzo cierpliwosci posiadac:
25 października 2013 00:18
hogata76- znasz język migowy?
25 października 2013 00:23
anmar

hogata76- znasz język migowy?

Jestem nawet Tlumaczem przysieglym.
25 października 2013 00:25 / 1 osobie podoba się ten post
hogata76

Jestem nawet Tlumaczem przysieglym.

Ale tu nie czym sie chwalic,jezyk jak kazdy inny:)Do nauczenia sie :)
25 października 2013 00:45
Super, też znam, kończyłam kurs. Jak jeszcze pracowałam, to wysłali nas wszystkich na migowy. Praktycznie nie używam teraz, ale od czasu do czasu przypominam sobie
25 października 2013 07:27 / 4 osobom podoba się ten post
Też przyłaczę się i napiszę dlaczego.Skończyłam 50 lat i też skończyła się moja praca 30 lat przepracowane i na zasiłek zakład całkowicie zlikwidowany.Nie załamywałam rąk,nie rwałam włosów z głowy.Z PUP-u poszłam na wszystkie możliwe kursy jakie organizowali,postawiłam na niemiecki kurs trwał10 m-cy,raz w tygodniu we trzy prywatnie się doszkalałyśmy.W tym czasie w moim mieście otwarto agęcję pracy tymcz.zapisałam się jako jedna z pierwszych opiekunek.Dostałam umowę o pracę i wyjechałam,nie było lekko ale teraz patrząc z perspektywy czasu to miałam dużo szczęcia,wyrozumiałych podopiecznych.Muszę napisać że bardzo polubiłam tą pracę,kontakt z ludzmi,niesienie im pomocy ich uśmiech,zadowolenie czy podanie dłoni ale tak jak każda z Was pracuje dla pieniędzy dobrych pieniedzy Cały czs też jeszcze się doszkalam pracuję 2m-ce 1m-c przerwy takich urlopów w kraju nie ma.Do emerytury zastały mi jeszcze trzy lata pracy ale myślę że jeżeli będzie zdrowko to będę pracować dalej gdyż ta praca daję mi oprócz pieniędzy,zadowolenie że pomagam innym oraz możliwość zwiedzania Niemiec i nie tylko bo za pieniądze stać mnie na porządną wycieczkę czy też wykupić prywatnie sanatorium