To nie szaleć w robocie,nie szaleć,to i kości całe zostaną;-))).No nie gapię się cały czas w sufit,czasem w ścianę,a i gwiazdy lubię pooglądać...
To nie szaleć w robocie,nie szaleć,to i kości całe zostaną;-))).No nie gapię się cały czas w sufit,czasem w ścianę,a i gwiazdy lubię pooglądać...
Od razu widac, ze wyroslas na Michalinie Wislockiej czy Lwie Starowiczu.
U mnie już się chmurzy,do tej pory też było gorąco.
Miałam dwa dni frajdy...Nareszcie!!!..Odpoczęłam zwiedzając miasto, zabytki i wiadomo co- sklepy. Tak na spokojnie, nie po trzy godziny a po sześć...Odreagowałam.:)
Wiecie co? Ja chyba nie jestem rasowa kobietą :( Ponoc to kobiety uwielbiaja zakupy. Przyklad mojej córki. Jak poszlam z nią po zakupy i zniknęła mi między wieszakami to nie było jej pół godziny. A ja cały czas stalam bo nie bylo na czym usiąść. Nogi i kręgosłup mi wysiadły, głowa rozbolała i byłam do niczego. Ja wchodze do sklepu i jak nic mi sie nie rzuci od razu na oczy to wychodzę. A jak mam cos dla siebie kupic to jestem chora :( Ech...
To nie tylko Ty. Mam pare znajomych co także nie lubią. Nigdy z nich nie mam pociechy.Siedzą na ławeczkach czekają i marudzą.
A ja zaraz na kolację smigam :) Zjem niewiele bo wczoraj zamiast sernika z malinami upiekłam drożdżówkę ze śliwkami. I dzisiaj zasiąde do telewidenii i bede sie opychać....do mdłości sie będę opychać :))