A mnie dzisiaj spotkała .... niespodzianka. Wczoraj tak się cieszyłam z tego mieszkania i z tego, że będę z mężem. Okazało się jednak, że osoba, od której miałam to mieszkanie wynająć zadzwoniła i uprzedziła, że zmieniła decyzję. Jestem wściekła. Nawet nie chciało mi się z nią rozmawiać. Oczywiście powiedziała, że to nie ma żadnego znaczenia, że jestem Polką, a ona Niemką, że są tylko ludzie, ale potrafię jeszcze czytać między wierszami. Wczoraj pokazywała, gdzie będzie miejsce na nasze auto, gdzie są liczniki, omówiłyśmy wszystko i wydawała się być bardzo zadowolona. Przespała się z tym i z samego rana zadzwoniła, że zmieniła decyzję. Ja szczęśliwa wczoraj obdzwoniłam rodzinę, pochwaliłam się tutaj, tym bardziej, że okazja naprawdę była wspaniała, bo w tym mieszkaniu znajoma mi terapeutka zostawiła wszystkie meble dla mnie. Dobrze, że mój mąż nie powiedział w pracy, ze rezygnuje.... z powodu wyjazdu. Nikt mi już nie powie, że Niemcy nie są do nas uprzedzeni.
Ale tym sposobem postanowiłam też nie za bardzo bawić się w sentymenty . Lubię Babcię i Jej rodzinę, oni też są bardzo za mną, ale dotarło do mnie to, ze ja tutaj pracuję, a w pracy oprócz atmosfery ważne są jeszcze dobre zarobki.
Rozmawiałam dzisiaj z Firmą, raczej nie są tak bardzo chętni do podwyżki. Został mi jeszcze ponad miesiąc tutaj. Przynajmniej już znam datę wyjazdu, bo nie mam co liczyć na to mieszkanie, więc zaczynam ciąg dalszy odliczania, a zawsze lubiłam tą zakładkę ile nam jeszcze zostało do wyjazdu. Teraz tym bardziej, bo coraz częściej widzę, że niektórzy mają więcej niż ja

(to nie miało być złośliwe

)