Ja wlasnie jestem w fazie przejmowania "paleczki". Juz brak mi miodu. Staram sie byc mila, opanowana a w sobie dusze chec wytargania jej za klaki. Nie jest to ani demencja ani Al, mam pod opieka osobe Cale zycie dominujaca w swoim otoczeniu, ten rok mojego pobytu tutaj, zmienil babcie, rodzina byla w szoku, teraz po wylewie na wszystko co powiem ma gotowa odpowiedz: albo, ze jest taka chora i nikt jej nie rozumie, albo ze czekam na jej smierc. Ja?! A co ja mam niby miec z jej smierci, pewnie pare osob, ktore czekaja moglabym wymienic, ale ja? Co dziennie mam Terror, wszystko na komando by chciala, ja oczywiscie nie daje sie i wtedy jest suchy placz, wysiadam. Macie jakies metody poskramiania 86 letniej zlosnicy? ja trace cierpliwosc. Moja babcia siedzi na wozku,, prawa strona reka, noga funkcjonuje zle.
