Na wyjeździe #3

27 października 2013 10:23 / 1 osobie podoba się ten post
Hogatka, ja pamiętam, że to Twoje podniebienie i intuicja stworzyły to danie. Cudny i przepyszny.
27 października 2013 10:23 / 1 osobie podoba się ten post
hogata76

Hahahahahahahahaha:D:D:D:D
m Jest Mamusia2,jest Mamuela 52........
Ale sobie taki maly skrocik zrobilas i wyszlo,ze mamy na forum Mamusie 52....
Hahahahahaha:D:D:D:D:D Witamy Mamusiu 52:D:D:D:D:D:D:D
 
Hahahahaha,dzisiaj chyba jakos wiecej nas zakreconych:D:D:D:D

Hogata,ha,ha dobry chyumor z samego rana,jestem jedyna niepowtarzalna,Mamusia 2 i forumowa maruda,hi,hi,miłej niedieli.
27 października 2013 10:36 / 6 osobom podoba się ten post
A dzien dobry :) Pan Skarb mnie nie zawiódł. Spał przyzwoicie wstał po 9tej :) Pani Skarb byla wczesniej na nogach i przed Sniadaniem nakręcila wlosy na walki :)
Ale Wichura!! No tornado dosłownie:) Czym sią nasza Wichurka tak zdenerwowała że teraz szaleje na dworze?
W związku z tą wichura to przypomnialam sobie zdażenie sprzed wielu lat. nie wiem czy pamiętacie zatonięcie Heweliusza. Wtedy wąłsnie tak potęznie wiało. Moja mama (mieszka na 9 piętrze)miala łóżko pod oknem ale tej nocy tak sie baal sama spać że zeszła do przyjaciółki na parterze spać. Obie wdowy samotne było im raźniej. Siostra wróciła z pracy i będac w łazience usłyszała huk potworny i brzek tłuczonego szkal. Wpada do pokoju a na łóżku mojej mamy leży wyrwane z futryną okno. Mamcia miala szczescie i dobry pomysł aby nie spac tu tej nocy. Siostra zadzwoniła po brata aby natychmiast przyjechał i pomogł z tym oknem bo deszzc wali do mieszkania. Brat nałożył czapke wyciągnął z piwnicy jakąś dyktę i biegnie do samochodu. I tu problem...chce biec a nie może. Wiatr nie dosc że silny to jeszcze dykta za skrzydła sie zrobiła i brat mało nie odleciał. Trzymając jedną ręką dyktę a drugą samochodu miał marne szanse żeby w ogóle go otworzyc a co dopiero wsiąśc. No więc cała siłą dykte przycisnął kolanem do samochodu i próbuje otworzyc drzwi. Przy tej czynności pochylił sie do przodu a czapeczka na głowie ( taka czarna mycka z wywijanym brzegiem ) rozrolowała sie i zakryła mu całkowicie oczy i nos. Katastrofa...gdyby do tego policja sie zjawila to brat miałby nieciekawie. Zamaskowany mężczyzna z dyktą probuje sie włamac do samochodu. Jakims cudem brat sie zapakował, dojechal i zabił dyktą dziure po oknie.
Wiatru do tej pory sie boje jak za mocny...i ciągle mam to zdazenie w pamieci. No ale sie rozgadałam a obiadek trzeba robic...Nie chce mi sie isc do kuchni bo pan Skarb dzis bardziej jęczy i prawie ryczy niż zwykle...na dłuższa metę nie da sie tego słuchac spokojnie :(
27 października 2013 10:40
Asik: mimo powagi calego zdarzenia - usmialam sie, jak norka! Tu tez dzis wieje, w ciagu nocy piekne drzewo przed moim oknem stracilo liscie, a wczoraj bylo tak pieknie, bylismy znow w gorach ...
27 października 2013 10:44
Asik

A dzien dobry :) Pan Skarb mnie nie zawiódł. Spał przyzwoicie wstał po 9tej :) Pani Skarb byla wczesniej na nogach i przed Sniadaniem nakręcila wlosy na walki :)
Ale Wichura!! No tornado dosłownie:) Czym sią nasza Wichurka tak zdenerwowała że teraz szaleje na dworze?
W związku z tą wichura to przypomnialam sobie zdażenie sprzed wielu lat. nie wiem czy pamiętacie zatonięcie Heweliusza. Wtedy wąłsnie tak potęznie wiało. Moja mama (mieszka na 9 piętrze)miala łóżko pod oknem ale tej nocy tak sie baal sama spać że zeszła do przyjaciółki na parterze spać. Obie wdowy samotne było im raźniej. Siostra wróciła z pracy i będac w łazience usłyszała huk potworny i brzek tłuczonego szkal. Wpada do pokoju a na łóżku mojej mamy leży wyrwane z futryną okno. Mamcia miala szczescie i dobry pomysł aby nie spac tu tej nocy. Siostra zadzwoniła po brata aby natychmiast przyjechał i pomogł z tym oknem bo deszzc wali do mieszkania. Brat nałożył czapke wyciągnął z piwnicy jakąś dyktę i biegnie do samochodu. I tu problem...chce biec a nie może. Wiatr nie dosc że silny to jeszcze dykta za skrzydła sie zrobiła i brat mało nie odleciał. Trzymając jedną ręką dyktę a drugą samochodu miał marne szanse żeby w ogóle go otworzyc a co dopiero wsiąśc. No więc cała siłą dykte przycisnął kolanem do samochodu i próbuje otworzyc drzwi. Przy tej czynności pochylił sie do przodu a czapeczka na głowie ( taka czarna mycka z wywijanym brzegiem ) rozrolowała sie i zakryła mu całkowicie oczy i nos. Katastrofa...gdyby do tego policja sie zjawila to brat miałby nieciekawie. Zamaskowany mężczyzna z dyktą probuje sie włamac do samochodu. Jakims cudem brat sie zapakował, dojechal i zabił dyktą dziure po oknie.
Wiatru do tej pory sie boje jak za mocny...i ciągle mam to zdazenie w pamieci. No ale sie rozgadałam a obiadek trzeba robic...Nie chce mi sie isc do kuchni bo pan Skarb dzis bardziej jęczy i prawie ryczy niż zwykle...na dłuższa metę nie da sie tego słuchac spokojnie :(

Uhahalam sie ,az sie poplakalam.Tak jak napisala Emilia,sytuacja powazna,ale Ty to tak fajnie opisalas,moja wyobraznia zaczela dzialac i polecialo:D:D:D:D:D:D
27 października 2013 11:47
I ty się dziwisz? :)) Siostry cie kochają bo widza ze nie odbębniasz roboty :) czy jak tam sie pisze...Smutne jest to o czym piszesz i nie wiem co bardziej smutne miec dzieci i byc samotną mimo wszystko :( 
27 października 2013 12:42
Jak powiedziec po niemiecku minela moja pauza,albo czas kapania
(i napisze jak sie slyszy zwrot
fa bei
fa bain
co tzn tak slyszalam jak jedna opiekunka mowi ale ona sama nie wie co to dokladnie znaczy
27 października 2013 13:17 / 1 osobie podoba się ten post
Mysle, ze chodzi o vorbei, czli "meine Pause ist vorbei" - moja przerwa sie skonczyla. Ale ja nie super biegla jestem.
27 października 2013 13:30
Haneczka47

Jak powiedziec po niemiecku minela moja pauza,albo czas kapania
(i napisze jak sie slyszy zwrot
fa bei
fa bain
co tzn tak slyszalam jak jedna opiekunka mowi ale ona sama nie wie co to dokladnie znaczy

To znaczy...jak tak sobie tłumacze "minęło" Jak Skarb sie pyta czy czas na wiadomości a minęła juz ta godzinia to mowie "Ist vorbei" A Skarb że szkoda :))
27 października 2013 13:31
Emilia dzieki:)
27 października 2013 13:32
asik dzieki:)
27 października 2013 13:33
Asik

A dzien dobry :) Pan Skarb mnie nie zawiódł. Spał przyzwoicie wstał po 9tej :) Pani Skarb byla wczesniej na nogach i przed Sniadaniem nakręcila wlosy na walki :)
Ale Wichura!! No tornado dosłownie:) Czym sią nasza Wichurka tak zdenerwowała że teraz szaleje na dworze?
W związku z tą wichura to przypomnialam sobie zdażenie sprzed wielu lat. nie wiem czy pamiętacie zatonięcie Heweliusza. Wtedy wąłsnie tak potęznie wiało. Moja mama (mieszka na 9 piętrze)miala łóżko pod oknem ale tej nocy tak sie baal sama spać że zeszła do przyjaciółki na parterze spać. Obie wdowy samotne było im raźniej. Siostra wróciła z pracy i będac w łazience usłyszała huk potworny i brzek tłuczonego szkal. Wpada do pokoju a na łóżku mojej mamy leży wyrwane z futryną okno. Mamcia miala szczescie i dobry pomysł aby nie spac tu tej nocy. Siostra zadzwoniła po brata aby natychmiast przyjechał i pomogł z tym oknem bo deszzc wali do mieszkania. Brat nałożył czapke wyciągnął z piwnicy jakąś dyktę i biegnie do samochodu. I tu problem...chce biec a nie może. Wiatr nie dosc że silny to jeszcze dykta za skrzydła sie zrobiła i brat mało nie odleciał. Trzymając jedną ręką dyktę a drugą samochodu miał marne szanse żeby w ogóle go otworzyc a co dopiero wsiąśc. No więc cała siłą dykte przycisnął kolanem do samochodu i próbuje otworzyc drzwi. Przy tej czynności pochylił sie do przodu a czapeczka na głowie ( taka czarna mycka z wywijanym brzegiem ) rozrolowała sie i zakryła mu całkowicie oczy i nos. Katastrofa...gdyby do tego policja sie zjawila to brat miałby nieciekawie. Zamaskowany mężczyzna z dyktą probuje sie włamac do samochodu. Jakims cudem brat sie zapakował, dojechal i zabił dyktą dziure po oknie.
Wiatru do tej pory sie boje jak za mocny...i ciągle mam to zdazenie w pamieci. No ale sie rozgadałam a obiadek trzeba robic...Nie chce mi sie isc do kuchni bo pan Skarb dzis bardziej jęczy i prawie ryczy niż zwykle...na dłuższa metę nie da sie tego słuchac spokojnie :(

Asik , Twoja mama miala przeczucie. Dzięki Wielkiemu ,że postanowiła iść do tej sąsiadki. 
Niech Bozia ,ma Ją nadal w swej Wszechmogącej opiece :))  
A historia z bratem ciekawa i śmieszna. 
Ale dobrze ,że nie odleciał :D:D 
Co by to wtedy było !!!
 
U mnie też wichura jak cholera , mam wrażenie ,że drzewa z parku obok polamią się i wpadną do ogrodu , albo na dom ( okno mam na ten cholerny park akurat) 
Deszcz do tego zaczał zacinać, nawet w garażu spokojnie nie mozna fajki wybuchać ,bo dmie jak diabli :(( 
Juz niedlugo, jeszcze troszkę i nie musze wyłazic na te zimnice :D:D
 
27 października 2013 14:11
U mnie tak samo strach czubek nosa za okno lub drzwi wystawic, Dama juz popija popoludniowa kawe i wcina wczoraj upieczone ciacho. a ja chcialabym troche zabic czas ....
27 października 2013 14:38 / 1 osobie podoba się ten post
Andrea dziekuje slicznie, pozdrow takze serdecznie Rome :D Mam nadzieje, ze u niej wszystko dobrze sie uklada.
ja tu jestem od 12.10 do 06.12 - w Mikolajki wracam do domciu
czas to rzecz wzgledna, w tygodniu umyka mi szybciutko ale w weekend ciagnie sie niemilosiernie ....
27 października 2013 16:03
A kochanienka, przepis na to ciasto cebulowe moze uda Ci sie zdobyc???