27 października 2013 13:33
AsikA dzien dobry :) Pan Skarb mnie nie zawiódł. Spał przyzwoicie wstał po 9tej :) Pani Skarb byla wczesniej na nogach i przed Sniadaniem nakręcila wlosy na walki :)
Ale Wichura!! No tornado dosłownie:) Czym sią nasza Wichurka tak zdenerwowała że teraz szaleje na dworze?
W związku z tą wichura to przypomnialam sobie zdażenie sprzed wielu lat. nie wiem czy pamiętacie zatonięcie Heweliusza. Wtedy wąłsnie tak potęznie wiało. Moja mama (mieszka na 9 piętrze)miala łóżko pod oknem ale tej nocy tak sie baal sama spać że zeszła do przyjaciółki na parterze spać. Obie wdowy samotne było im raźniej. Siostra wróciła z pracy i będac w łazience usłyszała huk potworny i brzek tłuczonego szkal. Wpada do pokoju a na łóżku mojej mamy leży wyrwane z futryną okno. Mamcia miala szczescie i dobry pomysł aby nie spac tu tej nocy. Siostra zadzwoniła po brata aby natychmiast przyjechał i pomogł z tym oknem bo deszzc wali do mieszkania. Brat nałożył czapke wyciągnął z piwnicy jakąś dyktę i biegnie do samochodu. I tu problem...chce biec a nie może. Wiatr nie dosc że silny to jeszcze dykta za skrzydła sie zrobiła i brat mało nie odleciał. Trzymając jedną ręką dyktę a drugą samochodu miał marne szanse żeby w ogóle go otworzyc a co dopiero wsiąśc. No więc cała siłą dykte przycisnął kolanem do samochodu i próbuje otworzyc drzwi. Przy tej czynności pochylił sie do przodu a czapeczka na głowie ( taka czarna mycka z wywijanym brzegiem ) rozrolowała sie i zakryła mu całkowicie oczy i nos. Katastrofa...gdyby do tego policja sie zjawila to brat miałby nieciekawie. Zamaskowany mężczyzna z dyktą probuje sie włamac do samochodu. Jakims cudem brat sie zapakował, dojechal i zabił dyktą dziure po oknie.
Wiatru do tej pory sie boje jak za mocny...i ciągle mam to zdazenie w pamieci. No ale sie rozgadałam a obiadek trzeba robic...Nie chce mi sie isc do kuchni bo pan Skarb dzis bardziej jęczy i prawie ryczy niż zwykle...na dłuższa metę nie da sie tego słuchac spokojnie :(
Asik , Twoja mama miala przeczucie. Dzięki Wielkiemu ,że postanowiła iść do tej sąsiadki.
Niech Bozia ,ma Ją nadal w swej Wszechmogącej opiece :))
A historia z bratem ciekawa i śmieszna.
Ale dobrze ,że nie odleciał :D:D
Co by to wtedy było !!!
U mnie też wichura jak cholera , mam wrażenie ,że drzewa z parku obok polamią się i wpadną do ogrodu , albo na dom ( okno mam na ten cholerny park akurat)
Deszcz do tego zaczał zacinać, nawet w garażu spokojnie nie mozna fajki wybuchać ,bo dmie jak diabli :((
Juz niedlugo, jeszcze troszkę i nie musze wyłazic na te zimnice :D:D