Na wyjeździe #3

31 października 2013 21:59 / 1 osobie podoba się ten post
Ja tam też wole towarzystwo mężczyzn, ale no niestety mam takie wrażenie, że faceci, ci niby nasi przyjaciele, myslą jak nas tu do łóżka zaciągnąć i tyle:) Ja tam w pracy mialam świetnych kolegów wuefistów i się z nimi super imprezowało, super gadało, mega zabawni byli - no do tańca i do różańca - ale nie powiem, żebym była pewna, że oni nie skorzystaliby z okazji, żeby się w sprzyjających warunkach nie podobierać. Taki jeden na przykład zawsze na wyjazdach się upierał, żeby spać między mną i koleżanką:) No i spał tak - w sumie nic z tego nie było, ale to już jakieś podteksty moim zdaniem były. A jak mu reszta chłopaków zazdrościła:)
31 października 2013 21:59
Taj Andrea,tylko z gejem :)
31 października 2013 22:29
Obslugiwalm kiedys Cyganskie wesele,porazka.Nie obslugiwalam,tylko na kuchni bylam,bo nam kobietom nie wolno bylo.Okienko,przez ktore wydawane byly dania musialo byc zamkniete i kelnerzy na okolo biegali.Jedna cyganka mnie przypadkowo zauwazyla i musialam spieprzac TAXI do domu,bo zabic mnie chciala.Noz WARIATKI:( Dzieci cyganskie nie jedza przy stole.Ojciec ,ktory wydawal corke za maz,byl na tyle cywilizowany,ze poprosil o kartony pod stolem.Nie wolno zmieniac talerzy,resztki rzucaja pod stol,a dzieci co chapna to maja i zjedza.Chyba ze jakas matka cyganka po kryjomu da dziecku cos normalnego ze stolu do zjedzenia.Taka ich kultura,dzieci juz od malenstwa musza walczyc o przetrwanie(chocby resztki jedzenia pod stolem).To takie wychowywanie.Przypuszczam ,ze w domach(niektorych )jest normalnie,ale na takich rodzinnych spedach trzymaja sie tych dziwnych tradycji.Nie tancza razem ,kobiety w koleczku i mezczyzni w swoim kuoeczku.Kobiety sa raczej cieniem.,zawsze z boku.Przy stole tez jest hierarchia-Starszyzna,meszczyzni,kobiety.
31 października 2013 22:38 / 1 osobie podoba się ten post
To już wiesz ,grzecznie śpią w trójkątach:)
31 października 2013 22:42
A to ja mówiłam o takich wyjazdach tylko nauczycielskich. Raz do roku na Dzień Nauczyciela mieliśmy takie wyjazdy. To były dopiero imprezy:)
 
Bo jak się jedzie z dzieciakami to nie ma nic gorszego. Trzeba ich w nocy pilnować, bo to spać nie chcą, a człowiek odpowiedzialny. Jeszcze jedną noc da się nie spać, ale tak już dwie z rzędu to nie bardzo. 
Kiedyś byłam kilka dni na zielonej szkole i musiałam rygor wprowadzić, żeby się jednak wyspać. Więc o 21.00 wszyscy już mieli być w pokojach, do 22.00 mieli być w łóżkach, do 23.00 mogli jeszcze palić światło, a później już koniec i cisza. I się poświęciłyśmy z koleżankami, siedziałyśmy na korytarzach, uspokajałysmy i tak koło 1.00 w nocy rzeczywiście już spali. Ale i tak co godzinę na zmianę się budziłysmy i obchód pod drzwiami robiłysmy. 
A najgorsze jeszcze teksty niektórych rodziców - że my niby za darmo sobie wycieczki robimy. U nas w szkole wycieczki mogły być tylko w weekend, ewentualnie piątek można było jeszcze przy 3-dniowej wycieczce wykorzystać. Więc już samo to - kto chce w weekend za darmo pracowac, bo przecież nikt nam za nadgodziny nie płacił. A po drugie to średnia przyjemność w nocy się z nimi użerać, a później cały dzień znowu na pełnych obrotach. Każda z nas wolałaby spędzić ten czas z rodziną, a takie wyjazdy po Polsce nie są aż tak drogie, żeby samemu na spokojnie nie można było sobie jechac. 
31 października 2013 22:51
Toteż niezgodnie z prawem (ale rodzice się na to godzili i nam asystowali) przed zapakowaniem się do autobusu była kontrola bagazy, otwierane i wąchane były napoje. Może to się komuś wydawać za bardzo policyjne, ale kurde jakby coś się stało, ktoś by się upił, to my byśmy były winne. No i bez czasu wolnego, jak ktoś chciał iśc do sklepu, to tylko po kilka osób i z nauczycielką. Alkohol można było w ten sposób wyeliminować, chociaż do końca to nigdy pewności nie ma, bo młodziez pomysłowa, ale narkotyki już nie. Całe szczęście nigdy się nic nie stało. Ale był u nas w szkole przypadek, gdzie starsze nauczycielki, takie paniusie pojechały na wycieczkę do Krakowa i dzieciaki im się tak spiły, że jeden w szpitalu wylądował. Afera była na całe miasto, w gazecie je opisali. Okazało się, że one kazały dzieciom o 22.00 iść spać, przeszły pokoje, wszyscy w pokojach byli, no to one zamknęły się w pokoju i spały całą noc. I tak to się skończyło.  
31 października 2013 23:05 / 3 osobom podoba się ten post
A ja do dziś pamietam moją wycieczke w 8 klasie do Warszawy 30 lat temu.

Zakwaterowali nas w Domu Chłopa /taki motel/ i wieczorem któraś wygląda przez okno a tam widoki.
Zajazd był pobudowany w kwadracie, więc był widok na meękie łazienki.
Wyszedł facet po prysznicu, podszedł do lustra i zaczął sie ogladać w lustrze jak go Bozia stworzyła.
Z przodu , z tyłu, z podniesioną nóżką itp.

Wyobrazie sobie ten widok dla 15 latek.

Po wycieczce idę do domu, a że miałam w torbie butelke po winku, więc ciach ją do rowu przez ulicę.
A tam coś w jęk i się gramoli.
Jakiś pijak uciął sobie drzemkę w rowie i akurat w niego trafiłam ta butelką.

Przez te dwa zdarzenia pamiętam te wycieczkę do dziś.....
31 października 2013 23:14
I same widzicie, jakie młodzież pomysły miała już wtedy. Zresztą sama chodziłam do szkoły, więc wiem, jak to było. Aczkolwiek wtedy to człowiek miał już jednak jakiś rozum i nawet jak coś wypił mocniejszego, to tylko trochę. Wiedziało się, że jak coś więcej wypić, to nie na wycieczce przecież. Po co ryzykować problemy i w szkole i w domu.
31 października 2013 23:23 / 3 osobom podoba się ten post
wichurra

I same widzicie, jakie młodzież pomysły miała już wtedy. Zresztą sama chodziłam do szkoły, więc wiem, jak to było. Aczkolwiek wtedy to człowiek miał już jednak jakiś rozum i nawet jak coś wypił mocniejszego, to tylko trochę. Wiedziało się, że jak coś więcej wypić, to nie na wycieczce przecież. Po co ryzykować problemy i w szkole i w domu.

A ja na tej wycieczce i jeszcze wcześniej kochałam sie w jednym chłopaku z 8c, a ja 8a.
 
I wyobraźcie sobie moja starsza córka kochała się w podstawówce w synu tego kolegi, 
/żeby było smiesznie to tego samego dnia ja i on  i o tej samej godzinie bralismy ślub, tylko w innych kościołach./
 
Życie pisze najlepsze scenariusze.
01 listopada 2013 08:48 / 1 osobie podoba się ten post
hogata76

A wierze:D:D:D:D
Nawet mam takiego przyjaciela,fakt jest w inna strone:)

:) jo tyż i dlatego wierze w przyjaźń damsko -meską hahaa :)
01 listopada 2013 08:55
hogata76

Obslugiwalm kiedys Cyganskie wesele,porazka.Nie obslugiwalam,tylko na kuchni bylam,bo nam kobietom nie wolno bylo.Okienko,przez ktore wydawane byly dania musialo byc zamkniete i kelnerzy na okolo biegali.Jedna cyganka mnie przypadkowo zauwazyla i musialam spieprzac TAXI do domu,bo zabic mnie chciala.Noz WARIATKI:( Dzieci cyganskie nie jedza przy stole.Ojciec ,ktory wydawal corke za maz,byl na tyle cywilizowany,ze poprosil o kartony pod stolem.Nie wolno zmieniac talerzy,resztki rzucaja pod stol,a dzieci co chapna to maja i zjedza.Chyba ze jakas matka cyganka po kryjomu da dziecku cos normalnego ze stolu do zjedzenia.Taka ich kultura,dzieci juz od malenstwa musza walczyc o przetrwanie(chocby resztki jedzenia pod stolem).To takie wychowywanie.Przypuszczam ,ze w domach(niektorych )jest normalnie,ale na takich rodzinnych spedach trzymaja sie tych dziwnych tradycji.Nie tancza razem ,kobiety w koleczku i mezczyzni w swoim kuoeczku.Kobiety sa raczej cieniem.,zawsze z boku.Przy stole tez jest hierarchia-Starszyzna,meszczyzni,kobiety.

No to teraz przeczytałam ooooo Matko co za tradycje !!!
A Cyganów nie lubię - za to ich żebractwo i te dzieci na rękach ( ponoc czesto naćpane albo pijane, a czasami już martwe) 
 
01 listopada 2013 09:03
Polneta

Jesli Cię to pocieszy to w Austrii też kradną i  po cmentarzach chodzą teraz patrole policji.Babcia się skarzyła na złodzei, a niby taki bogaty i porządny kraj.Chciałabym pójść na grób najbliższych, mam ich tam trochę.Ja zawsze stroiki kropie woskiem, żeby się nie nadawały do drugiej sprzedaży.
 

Poloneta to bardzo dobry pomysł z tym woskiem , musze mojej mamie powieziec , bo nam chyba kilka lat temu zapierdzielili caly wieniec :(((((
Duży był. 
Wlasnie był ...
01 listopada 2013 09:12 / 2 osobom podoba się ten post
margaretka82

No to teraz przeczytałam ooooo Matko co za tradycje !!!
A Cyganów nie lubię - za to ich żebractwo i te dzieci na rękach ( ponoc czesto naćpane albo pijane, a czasami już martwe) 
 

A ja lubie wszystkich-))))
01 listopada 2013 09:29
Wichura ,to co napisalas to prawda i Mery Ky tez.Pierwszych nie lubie i nie bede lubila ,mam "wypracowane"swoje zdanie.Natomiast drugich, czy........lubie ?,tez nie ,ale jako obie nacje, maja prawo do zycia i swojej kultury.Obie nacje ,poprostu .....sa mi obojetne .Zacytowalam to co sama przezylam i widzialam ,a widzialam wiele .....przekretow itp.i itd.
01 listopada 2013 09:35
Ja cyganów ienawidzę,za ich złodziejską naturę, ukradli mi samochód i jeszcze kase chcieli ,wiem nawet którzy ,z mojego i sąsiedniego miasta,za brud,za rozwrzeszczane baby i dzieciaki,nie pracują a bogactwo aż kipi i to nie jest zazdrość z mojej strony,poprostu ich nie lubię,jakos ta nacja nigdy mi sie nie podobała,nawet sie ich czasami boję,a juz te ich chałupy to jest dopiero objaw złodziejstwa,nie będ ewięcej o nich pisać bo sie niepotrzebnie nakrecam,a co do Żydów to nie wiem nie mam sprecyzowanych poglądów...