Na wyjeździe #3

01 listopada 2013 14:32
http://www.izrael.badacz.org/zydzi_w_polsce/dzieje.html tutaj też trochę więcej jest opisane o tych przywilejach. Zostały one nadane, żeby Żydzi w ogóle mogli bezpiecznie u nas żyć i normalnie prowadzić interesy. Dzisiaj, w dobie globalizacji jesteśmy mało tolerancyjnym społeczeństwem, a co dopiero wtedy.
I chyba rzeczywiście i ta żyłka do interesów i to, że kultywowali swoją odrębność, stało się solą w oku.
01 listopada 2013 14:33 / 1 osobie podoba się ten post
Ja nie mam nic do Żydów jestem osoba pozbawioną rasizmu,ale oni nas chyba bardziej nie lubią niż my ich ,czytałam ostatnio art.o młodzieży izraelskiej,która przyjezdza tutaj co roku do Oświęcimia,ile nienawiści i pogardy do naszego narodu jest ze strony tej młodzieży to włos na głowie się jeży !!!!!!
01 listopada 2013 14:35
Właśnie wróciłam z cmentarza od tatusia,zmarł jak miał 57 lat,w ten dzień jakaś refleksja o śmierci nachodzi ,że po co, że nie warto ta gonitwa za kasą,a przecież u nikogo nie widziałam aby worek z pieniędzmi szedł za trumną.
01 listopada 2013 14:36
Niedawno był tutaj omawiany filmik o młodzieży izraelskiej przygotowującej się na przyjazd do Polski, a później już relacja z samego pobytu. Wciska się młodzieży do głowy, że my ich nienawidzimy, więc oni nas też nienawidzą.
01 listopada 2013 14:39 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

http://www.izrael.badacz.org/zydzi_w_polsce/dzieje.html tutaj też trochę więcej jest opisane o tych przywilejach. Zostały one nadane, żeby Żydzi w ogóle mogli bezpiecznie u nas żyć i normalnie prowadzić interesy. Dzisiaj, w dobie globalizacji jesteśmy mało tolerancyjnym społeczeństwem, a co dopiero wtedy.
I chyba rzeczywiście i ta żyłka do interesów i to, że kultywowali swoją odrębność, stało się solą w oku.

Bardzo ciekawy opis. Mnie sie nasunal niestety przykry wniosek - niechec Katolikow poczawszy od Wojen Krzyzowych ... Pozniej dolaczyly do tej nagonki inne stany. Wracajac do terazniejszosci - fakt pozostaje faktem - sa swietnymi finansistami, czego wiele nacji nie moze strawic.
01 listopada 2013 14:40 / 2 osobom podoba się ten post
witajcie rano pogoda była nie ciekawa .Niebo sie smuciło ze wszyscy w tym dniu nie moga byc ze swoimi bliskimi przy grobie.Kochani ja juz wruciłam z cmetarza, od moich kochanych rodzicow,i innych bliskich.Zapaliłam jeden ogołny znicz wszystkich innych pomodliłam sie i jakos mi jest dobrze .Dla nas to dzien rozmyslen wspomnien o naszych bliskich.Ale to chyba  nie wazne gdzie jestesmy modlic sie mozna wszedzie sercem byc tam gdzie chcemy!!! Miłego spokojnego popołudnia:)
01 listopada 2013 14:44
Malina

Właśnie wróciłam z cmentarza od tatusia,zmarł jak miał 57 lat,w ten dzień jakaś refleksja o śmierci nachodzi ,że po co, że nie warto ta gonitwa za kasą,a przecież u nikogo nie widziałam aby worek z pieniędzmi szedł za trumną.

A ja mam dzisiaj smutny dzień,chodzę i płaczę za moimi bliskimi ,których juz nie ma ze mną,za moim mężem (miał tylko 35 lat)za moim tatą( miał tylko 37 lat) za moja ukochana teściową i długo by wymieniać,taki mam smutny dzień,ale to nic, to dlatego,że mnie nie ma na ich grobach,ale zapaliłam tutaj im świeczuszke i sobie koło niej siedze i płacze..................................(tak chciałam coś napisać)......".Smutno mi Boże"....
01 listopada 2013 14:45
Malina

Właśnie wróciłam z cmentarza od tatusia,zmarł jak miał 57 lat,w ten dzień jakaś refleksja o śmierci nachodzi ,że po co, że nie warto ta gonitwa za kasą,a przecież u nikogo nie widziałam aby worek z pieniędzmi szedł za trumną.

Mój tata zmarl mając 59 lat...akurat urodzilam córkę jego pierwszą wnuczkę....Widzial ją tylko na zdjeciu...cztery miesiące potem zmarł. Pochowany zostal na nowym gdynskim cmentarzu na samej gorze skąd widać zatokę...Ale jestem raz w roku :( na jego grobie. I bardzo dawno nie 1go listopada. 
01 listopada 2013 14:49 / 1 osobie podoba się ten post
iwunia

A ja mam dzisiaj smutny dzień,chodzę i płaczę za moimi bliskimi ,których juz nie ma ze mną,za moim mężem (miał tylko 35 lat)za moim tatą( miał tylko 37 lat) za moja ukochana teściową i długo by wymieniać,taki mam smutny dzień,ale to nic, to dlatego,że mnie nie ma na ich grobach,ale zapaliłam tutaj im świeczuszke i sobie koło niej siedze i płacze..................................(tak chciałam coś napisać)......".Smutno mi Boże"....

Masz rację,jest smutno ale nie płacz kiedyś moja koleżanka powiedziała że jakiś ksiądz zaprzyjażniony powiedział jej aby nie plakać bo zmarły cierpi bardziej,mój mąż  miał 50 lat jak zmarł.Ja wiem że to się samo płacze.
01 listopada 2013 15:23 / 2 osobom podoba się ten post
Tulę Was wszystkie do siebie.....
01 listopada 2013 15:42 / 1 osobie podoba się ten post
Klasyczna postawa rasisty......................i nie jedyna niestety..........
 
Jak czytam takie bzdury to normalnie ręce opadają - kto Ci mózg wyprał do tego stopnia?????????
01 listopada 2013 15:44 / 1 osobie podoba się ten post
iwunia

A ja mam dzisiaj smutny dzień,chodzę i płaczę za moimi bliskimi ,których juz nie ma ze mną,za moim mężem (miał tylko 35 lat)za moim tatą( miał tylko 37 lat) za moja ukochana teściową i długo by wymieniać,taki mam smutny dzień,ale to nic, to dlatego,że mnie nie ma na ich grobach,ale zapaliłam tutaj im świeczuszke i sobie koło niej siedze i płacze..................................(tak chciałam coś napisać)......".Smutno mi Boże"....

Nie jesteś sama w tym smutku, dużo nas tu takich kopniętych przez los. Moi rodzice, mój mąż, malutki synek, ukochana babcia,cudowny teść, dzisiaj o nich myślę i  łza się w oku kręci. Jakos trzeba to przetrwać, Oni tam na nas czekają. Nie płacz...
01 listopada 2013 15:47 / 2 osobom podoba się ten post
Dobrze,że ja odwiedziłaś, och Andrea...
01 listopada 2013 15:48
barbarella

Dobrze,że ja odwiedziłaś, och Andrea...

Hej barbarella jesteś już w pracy.Pozdrawiam buziaki
01 listopada 2013 15:58 / 4 osobom podoba się ten post
u mnie dziś znicz pali się w pokoju.Wczoraj kupiłam taki piękny z aniołkiem.Mój mąż też zmarł jak miał 33 lata.Kiedyś byłam na cmentarzu u męża....pierwszy raz od kilku lat, bo wcześniej bylam na niego wkurzona, to coś mi się dziwnego tam przytafiło.
Siadłam na tym grobie, rozpłakałam się jak dziecko i mu wybaczyłam i sobie i...nagle poczułam wyrażną energię, prąd płynący przez moje ciało od dołu i ogien znicza mocniej zapłonął ( a dzien, a właściwie wieczór był bezwietrzny).To nie była moja wyobrażnia, nie planowałam tego.
Tak naprawdę nikt nie wie co jest " za drzwiami".Jeśli jesteśmy skupiskiem energi, to być może porzucamy swoją powłokę i szukamy nowego miejsca w przyrodzie?
Znicz to takie światło, które ma oświelać drogę.Może on tam niefizycznie był przy mnie tamtym momencie?
Śmierć to największa zagadka.Żyjemy po to żeby umrzeć.
Tyle jest wariacji na temat śmierci, horrorów, opowieści o życiu po życiu, czy straszenia religią.
I może ciało jest nic nie warte, tak jak przemioty materialne, ale ludzie są nieśmiertelni w myślach innych ludzi i w tym co zrobili za życia.
Mnie cmentarz jest potrzebny.To potrzeba psychologiczna.
No a niektórzy lubią zaprezenotwać nowy korzuch, obgadać sąsiadów, spotkać się z rodziną raz do roku, pokłócić się przy szukaniu grobu...ludzie są różni.