Ja już też na walizkach siedzę .Jutro wyjazd - najpierw Zurich , potem jeszcze 3 godz pociągiem .Zobaczymy jak będzie . Ale mam w Szwajcarii dobrych znajomych - zawsze można pogadać , obiecali też , że mnie odwiedzą . Staram się nie myśleć , że to już jutro - że zostaje mąż , że wrócę jak dobrze pójdzie za 4 miesiące .Trochę jak Scarlett O'Hara : ,,Nie będę o tym myśleć - pomyslę o tym jutro '' . Czasem to nawet działa .
