Na wyjeździe #3

06 listopada 2013 09:53
Sówka

Tak, kupujesz zupki chinskie i wyciagasz ; )

Ale tu w DE nie spotkałam takich zupek , wiem że makaron można z takiej zupki wyciągnąc hiihihi:))
06 listopada 2013 09:54
aniananowo

Ale tu w DE nie spotkałam takich zupek , wiem że makaron można z takiej zupki wyciągnąc hiihihi:))

W Rewe widzialam, nie makaron ale zupki wlasnie
06 listopada 2013 09:54
aniananowo

Ale tu w DE nie spotkałam takich zupek , wiem że makaron można z takiej zupki wyciągnąc hiihihi:))

W Rewe widzialam, nie makaron ale zupki wlasnie
06 listopada 2013 09:55
Sówka

W Rewe widzialam, nie makaron ale zupki wlasnie

To chyba żle patrzyłam, zobaczę jeszcze raz.Dziękuję:)
06 listopada 2013 10:07
aniananowo

To chyba żle patrzyłam, zobaczę jeszcze raz.Dziękuję:)

Aniu nie wiem jak u Ciebie ale tu gdzie ja jestem w Reve jest cały regał z polskimi roduktami i są zupki chinskie 
06 listopada 2013 10:10
kulka129

Aniu nie wiem jak u Ciebie ale tu gdzie ja jestem w Reve jest cały regał z polskimi roduktami i są zupki chinskie 

Nie spotkalam, fakt wtedy nie potrzebowalam , ale tym razem mam ochotę na salatkę i potrzebuję tak makaron.:))
06 listopada 2013 10:16
aniananowo

Nie spotkalam, fakt wtedy nie potrzebowalam , ale tym razem mam ochotę na salatkę i potrzebuję tak makaron.:))

Narobilas mi smka tez chyba zrobie 
 
06 listopada 2013 10:23
kulka129

Narobilas mi smka tez chyba zrobie 
 

W sobotę uda sie na poszukiwanie takego makaronu:))
06 listopada 2013 10:25
Dzien doberek pracujacym spokojnego usmiechnietego dnia wszystkim zycze:)))))))))))))))) Ja dzis ide na pogrzeb umarł kolezanki tata ,no i moj troszke dalszy sasiad jak to na wiosce sie mowi w kołko sami sasiedzi no i deszcz pada ech niebo płacze dobry człowiek byl z niego nikomu krzywdy nie zrobił!! Pan Bog wezmie go pod anielskie skrzydła!!!
06 listopada 2013 10:30
aniananowo

Mam takie pytanko, potrzebuję taki makaron bez gotowania.Wiecie czy tu w DE można go gdzieś dostać.Taki jak w zupkach chińskich jest.

W Netto,Lidl,Rewe,Edeka,sa stoiska(polki)z azjatyckim zarciem,tam dostaniesz i chinskie zupki i makaron chinski,przenny i ryzowy:)
06 listopada 2013 10:31
aniananowo

Mam takie pytanko, potrzebuję taki makaron bez gotowania.Wiecie czy tu w DE można go gdzieś dostać.Taki jak w zupkach chińskich jest.

W Edece jest sam makaron. W takim dziale z "chińskim" jedzeniem: makaron ryżowy, kiełki w słoikach i takie tam.
06 listopada 2013 10:34 / 1 osobie podoba się ten post

Newsweek.pl Polska
A A A

Podziel się
Anna Szulc
Anna Szulc
Dziennikarka działu Społeczeństwo
Więcej artykułów »
W najnowszym "Newsweeku": Polskie opiekunki w Niemczech

06-08-2013 , ostatnia aktualizacja 29-08-2013 18:36



27

W Niemczech pracują tysiące polskich opiekunek. To największe targowisko niewolnic w Europie. Fot.PAP/Andrzej Grygiel
Nikt im nie powiedział, że będą harować prawie całą dobę. I że ich podopieczni to ludzie ciężko chorzy i niedołężni. Tak w Niemczech pracują tysiące polskich opiekunek. To największe targowisko niewolnic w Europie.

Pierwszy podopieczny Ewy, 52-letniej urzędniczki z Opola, bywał groźny. Któregoś dnia oblał ją wrzątkiem, innym razem próbował udusić. – A kiedyś w środku nocy wparował do mojej sypialni. Ubrany był w garnitur, w kapelusz, a w ręce trzymał wielki kuchenny nóż – wspomina Ewa. Z trudem udało jej się zachować zimną krew. – Czy ty przypadkiem nie powinieneś być o tej porze w piżamie? – zapytała.

– A rzeczywiście – przytaknął staruszek, po czym przebrał się w piżamę i spokojnie położył do łóżka.
Wtedy, trzy lata temu, Ewa dopiero zaczynała pracę w Niemczech i nie miała pojęcia, że jej podopieczny jest chory na alzheimera. W agencji pośrednictwa dla opiekunek, która załatwiła jej tę pracę, usłyszała, że pojedzie do uroczego staruszka z początkami demencji. Nie stawiano jej żadnych specjalnych wymagań: miała tylko mówić trochę po niemiecku, a doświadczenie w opiece nad ludźmi starymi i chorymi było wprawdzie mile widziane, ale niekonieczne.

Odcięte od świata

– Doświadczenie to znajomość realiów. A większość z nas jedzie do Niemiec kompletnie nieprzygotowana na to, co tam zastanie – przyznaje 54-letnia Zofia z Radomia, z zawodu kosmetyczka. Ona też jadąc do Niemiec, myślała, że jej praca będzie polegać na towarzyszeniu seniorom w spacerach, przygotowaniu im posiłków i pogawędkach o pogodzie. Bardzo się pomyliła. – Moja historia to klasyczny przykład wykorzystywania opiekunek. W każdym prawie niemieckim domu, w którym jest dziś starszy człowiek, jest też polska niewolnica – mówi.

Pracę dostała w małej wiosce z widokiem na Alpy pod Monachium, miała się zajmować 80-letnią panią. Na miejscu zastała parę emerytów. Kobieta siedziała na wózku, trzęsła się jak kiedyś papież Jan Paweł II, więc Zofia zrozumiała, że ma parkinsona. Potem okazało się, że opieki wymaga także jej mąż, po dwóch zawałach.

Pracowała właściwie bez przerwy. Córka jej podopiecznych zjawiała się rzadko, głównie po to, by wydawać Zofii kolejne polecenia: np. żeby po południu, kiedy mama zapada w krótką drzemkę, a ojciec ogląda mecz w telewizji, zrobiła porządek w szopie i wypieliła ogródek. I jeszcze upiekła ciasto z owocami. Zakazała też oddalania się od domu, bo jej zdaniem naraziłoby to staruszków na niebezpieczeństwo.

– Byłam jak w więzieniu, ale godziłam się na to, bo czułam się słaba, głupia i bezbronna – wspomina Polka. I zmęczona, do granic wytrzymałości. Emeryci budzili się o piątej rano, o szóstej domagali się śniadania.
– Lubili dobrze zjeść, a mnie wydzielali dwie kromki chleba i kilka plasterków sera – wylicza Zofia. Na obiad dostawała puszkę zupy. Nie mogła wyjść z domu, by kupić sobie coś w sklepie, więc zdarzało jej się podkradać emerytom jedzenie. Skądś przecież musiała brać siłę, by przewijać i kąpać prawie stukilogramową panią.

– Nie miałam się nawet komu poskarżyć – wspomina Zofia. – Ich córka zakazała mi korzystania z telefonu. Powiedziała, że mam pracować, a nie obrabiać im tyłek.
Po powrocie do Polski spała prawie bez przerwy przez dwie doby. Przysięgła sobie, że już nigdy nie wróci do Niemiec. Wróciła po kilku miesiącach. Córka wychodziła za mąż, trzeba było jakoś zarobić na wesele.
06 listopada 2013 10:39 / 4 osobom podoba się ten post
Motylek - to stare, odgrzewane, przerobione. Bez ekscytacji.
06 listopada 2013 10:50 / 4 osobom podoba się ten post
Takie art , filmy są i będą i co z tego dalej.Raczej nic. Będziemy jeżdzić,będzie nas coraz więcej tu. Jest cięzko ,momentami żle, ale cóz trzeba gdzięs pracowac , zarabiac pieniądze,a że u nas się nie da to szukamy gdzie indziej. Dobrze , że mamy taką możliwość wyjazdu i zarabiania legalnie.
06 listopada 2013 10:51 / 1 osobie podoba się ten post
Ale uważam ,ze ciągle na czasie ,a nowe opiekunki ciągle przybywają i dopiero na miejscu widzą prawdziwą niemiecką mentalność i podejście do nas ,jak do ludzi z niższej półki .Masz szczęście jeśli tego nie doświadczyłaś!