Na wyjeździe #3

09 listopada 2013 10:48 / 1 osobie podoba się ten post
Nie bojsia, nie zamkną, kasę dadzą :)
A jakbyś dostała ten PIN do karty to byś dopiero poszalała :)))
09 listopada 2013 10:50 / 2 osobom podoba się ten post
bylam, ale dopiero teraz, bo wczoraj.........a szkoda slow z takim czlowiekiem,,no a w razie jakby Cie policja zwinela i zamkneli to paczki zywnościowe bedziemy ślały, wiec luzik, ja napewno granaty:)
09 listopada 2013 10:57
obiad dla PDP gotowy , idę wiec zabrac się za swoje jadło - placki ziemniaczane :))
Miłego przedpołudnia :)))
09 listopada 2013 11:18 / 1 osobie podoba się ten post
Oj..., jak będą przystojni to niech zwijają,zawsze to jakaś odmiana w Staruszkowie,a tak serio to myślę że siostra wie co mówi:)
09 listopada 2013 13:01
Jesli to sparkasse, to nic dziwnego, oni swoich miejscowych klientow bardzo dobrze znaja. Chodzilam z moja PDP z Süssen do banku i mrugalam znaczaco do obslugi, lapali, o co chodzi. Wmawiali jej, ze na koncie nie ma kasy, albo tylko 100 euro moze podjac.
 
09 listopada 2013 13:21
Ja na tutejszej pocztcie odbierałam kasę podopiecznej, żadnych problemów,tylko pokazałam jej i swój dowód i jej podpis na rachunku ,to samo przelewy w db kilka razy robiłam bez dowodu ,tylko podpis podopiecznej na rachunku:),tyko w różnych miastach moze być różnie:)
09 listopada 2013 13:55 / 3 osobom podoba się ten post
Włosy wyprostowane,oko zrobione,usta pokolorowane ,pachnąca diorem,jeszcze tylko ubranie i jadę w cholerę na 2godz,miłego dnia wam i sobie życzę:)
09 listopada 2013 14:33 / 4 osobom podoba się ten post
Po raz pierwszy lubię mojego podopiecznego. Tak jak Tina pisała : "takich ludzi się lubi spontanicznie". No nie da się inaczej. Dzisiaj przyjeżdża jedna córka, ta którą lubię, z pieskiem ;-))) Lubię słuchać i patrzeć jak oni się przekomarzają. Potrafią sobie wszystko powiedzieć ale jest cudna granica, taka której żadne z nich nie przekroczy. Widać, że są związani ze sobą. Mam PDP z klasą ;-))) I fajnie tak jest.
09 listopada 2013 14:38 / 6 osobom podoba się ten post
A ja właśnie wróciłam ze spaceru po Asconie . Byłam na bulwarach nad jeziorem i w starej części miasta. Ascona to szczególne miejsce . Leży na pograniczu dwóch krajów i dwoch kultur - biorąc z obu co najlepsze .Jezioro Maggiore otoczone jest niebotycznymi górami , wyrastającymi prawie wprost z jeziora .Na ich stromych zboczach stoją piękne wille , wśród palm , drzew oliwnych i magnolii - ale zupełnie innych , niż nasze .Na jeziorze żaglówki , brzeg to piękne bulwary , gdzie jesienne kolorowe drzewa rosną między wiecznie zielonymi palmami , srebrzystymi drzewkami oliwnymi i ciemnozielonymi kameliami . Kwiaty już przekwitają a platany są żółtozielone.I jesień to i jakby trochę wiosny . Cudowny nastrój wolnego popołudnia . Wypiłam sobie kawę w kawiarni na bulwarze , popatrzyłam na jezioro i udzielił mi się na chwilę nastrój prawdziwego Południa - spokój ,delektowanie się ulotnymi , pięknymi chwilami , czas , ktory nie popędza , zapach dobrej kawy.I o dziwo - wcale nie czułam się tam obco . Może to szczególna atmosfera tego miasta - schludnego i czystego na szwajcarską modłę , pełnego uśmiechniętych ludzi zaś pozbawionego krzykliwości miast środziemnomorskich . Zaś stara Ascona - no , o tym następnym razem .
09 listopada 2013 14:43 / 1 osobie podoba się ten post
No to masz tam fajnie Mozah ;-)) I niech tak zostanie ;-))) Opisuj, będę się wczuwała w atmosferę Ascony. Tylko oczy muszę zamknać .....
09 listopada 2013 14:48 / 1 osobie podoba się ten post
Mialam to wszystko na glowie przez te 9 miesiecy, ale jakos corki nadazaly z dostarczaniem kasy, tam mialam duza sume do dyspozycji, placilam tez za wszystkie uslugi dodatkowe. A do banku - to niestey, jak sie uparla, trzeba bylo ...
Z demencja eksperymenty finansowe - to odbezpieczony granat ! Wazne, ze wszystko OK ! My jestesmy od wszystkiego ... od myslenia - tyz !
09 listopada 2013 16:27 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

A ja właśnie wróciłam ze spaceru po Asconie . Byłam na bulwarach nad jeziorem i w starej części miasta. Ascona to szczególne miejsce . Leży na pograniczu dwóch krajów i dwoch kultur - biorąc z obu co najlepsze .Jezioro Maggiore otoczone jest niebotycznymi górami , wyrastającymi prawie wprost z jeziora .Na ich stromych zboczach stoją piękne wille , wśród palm , drzew oliwnych i magnolii - ale zupełnie innych , niż nasze .Na jeziorze żaglówki , brzeg to piękne bulwary , gdzie jesienne kolorowe drzewa rosną między wiecznie zielonymi palmami , srebrzystymi drzewkami oliwnymi i ciemnozielonymi kameliami . Kwiaty już przekwitają a platany są żółtozielone.I jesień to i jakby trochę wiosny . Cudowny nastrój wolnego popołudnia . Wypiłam sobie kawę w kawiarni na bulwarze , popatrzyłam na jezioro i udzielił mi się na chwilę nastrój prawdziwego Południa - spokój ,delektowanie się ulotnymi , pięknymi chwilami , czas , ktory nie popędza , zapach dobrej kawy.I o dziwo - wcale nie czułam się tam obco . Może to szczególna atmosfera tego miasta - schludnego i czystego na szwajcarską modłę , pełnego uśmiechniętych ludzi zaś pozbawionego krzykliwości miast środziemnomorskich . Zaś stara Ascona - no , o tym następnym razem .

Cudownie! i pięknie piszesz. 
Czekam na następny odcinek o starówce.
Tak jak Mycha wczuwam się w klimat ............ech pomarzyć dobra rzecz ..w sobotnie popołudnie :D
09 listopada 2013 17:27 / 1 osobie podoba się ten post
Gabrysia

Cudownie! i pięknie piszesz. 
Czekam na następny odcinek o starówce.
Tak jak Mycha wczuwam się w klimat ............ech pomarzyć dobra rzecz ..w sobotnie popołudnie :D

Mozah, pisz więcej, tęsknię za górami, ciepłymi klimatami. Siedzę w jednym miejscu już długo i odmiana pożądana ;)
Dziś udało mi się pojechać do Hagen, gdzie w końcu mogłam poczuć się jak w mieście, ludzie, dużo ludzi, deptak, sklepy, kawiarnie. I załapałam się na końcówkę handlu na rynku, gdzie trafiają polscy handlarze. Zdążyłam się obkupić. Wącham mocno pachnące polskie wędliny, podskubuję niemieckie ciasto korzenne, zjadłam lody, wypiłam capuccino na mieście, podniosłam sobie nastrój na jakiś czas :)
09 listopada 2013 17:30 / 1 osobie podoba się ten post
Mozah - Ty to sie chociaz nazwiedzasz,coś zobaczysz - tego mi tez brakuje ,niby jeździ człowiek do tych Niemiec a w sumie wielkie g...zobaczy.Najczęściej daleko od centrum i te marne 2 godzinki o kant d.. rozbić...jedynie miasto jakie jako tako zwiedzilam to Oberhausen,strasznie zreszta brzydkie:(
09 listopada 2013 17:41 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

A ja właśnie wróciłam ze spaceru po Asconie . Byłam na bulwarach nad jeziorem i w starej części miasta. Ascona to szczególne miejsce . Leży na pograniczu dwóch krajów i dwoch kultur - biorąc z obu co najlepsze .Jezioro Maggiore otoczone jest niebotycznymi górami , wyrastającymi prawie wprost z jeziora .Na ich stromych zboczach stoją piękne wille , wśród palm , drzew oliwnych i magnolii - ale zupełnie innych , niż nasze .Na jeziorze żaglówki , brzeg to piękne bulwary , gdzie jesienne kolorowe drzewa rosną między wiecznie zielonymi palmami , srebrzystymi drzewkami oliwnymi i ciemnozielonymi kameliami . Kwiaty już przekwitają a platany są żółtozielone.I jesień to i jakby trochę wiosny . Cudowny nastrój wolnego popołudnia . Wypiłam sobie kawę w kawiarni na bulwarze , popatrzyłam na jezioro i udzielił mi się na chwilę nastrój prawdziwego Południa - spokój ,delektowanie się ulotnymi , pięknymi chwilami , czas , ktory nie popędza , zapach dobrej kawy.I o dziwo - wcale nie czułam się tam obco . Może to szczególna atmosfera tego miasta - schludnego i czystego na szwajcarską modłę , pełnego uśmiechniętych ludzi zaś pozbawionego krzykliwości miast środziemnomorskich . Zaś stara Ascona - no , o tym następnym razem .

Tak pięnie piszesz, czekam na więcej. W fajne miejsca trafiasz i pięknie to opisujesz, zwiedzaj jak najwięcej i pisz, czekam:)
Jakieś masło maślane mi wyszło, ale wybaczysz:)