A ja właśnie wróciłam ze spaceru po Asconie . Byłam na bulwarach nad jeziorem i w starej części miasta. Ascona to szczególne miejsce . Leży na pograniczu dwóch krajów i dwoch kultur - biorąc z obu co najlepsze .Jezioro Maggiore otoczone jest niebotycznymi górami , wyrastającymi prawie wprost z jeziora .Na ich stromych zboczach stoją piękne wille , wśród palm , drzew oliwnych i magnolii - ale zupełnie innych , niż nasze .Na jeziorze żaglówki , brzeg to piękne bulwary , gdzie jesienne kolorowe drzewa rosną między wiecznie zielonymi palmami , srebrzystymi drzewkami oliwnymi i ciemnozielonymi kameliami . Kwiaty już przekwitają a platany są żółtozielone.I jesień to i jakby trochę wiosny . Cudowny nastrój wolnego popołudnia . Wypiłam sobie kawę w kawiarni na bulwarze , popatrzyłam na jezioro i udzielił mi się na chwilę nastrój prawdziwego Południa - spokój ,delektowanie się ulotnymi , pięknymi chwilami , czas , ktory nie popędza , zapach dobrej kawy.I o dziwo - wcale nie czułam się tam obco . Może to szczególna atmosfera tego miasta - schludnego i czystego na szwajcarską modłę , pełnego uśmiechniętych ludzi zaś pozbawionego krzykliwości miast środziemnomorskich . Zaś stara Ascona - no , o tym następnym razem .
