Na wyjeździe #3

29 września 2013 19:09
Moja mi "pomaga", ciepła osoba, jest ciężko ale fajnie sie pracuje z nią, no i za płotem mam koleżnkę z firmy, też fajna dziewczyna, wpadnie na herbatkę, pogadać można, chwila wytchnienia. I dla Ciebie zaświeci znowu słońce, pisz pozytywne posty, to daje siłę, pisz o urlopie,o świetach w domu, ja będe pewnie już w De znowu świętowac tym razem.
29 września 2013 19:10
wichurra

Margolcia - możesz sobie filmik instruktażowy pooglądać:)

Rewelacja !!! Dzieki Wichurko, super !!! Obejzalam, wiecie co? Takie wynalazki, no, no, no....?
29 września 2013 19:14 / 1 osobie podoba się ten post
Margolcia, bo bądź trochę egoistką i zajmij się sobą. Jaką masz pogodę? Mnie łatwo mówić, bo od kilku dni słońce przecudne mi świeci, wprawdzie już temperatury jesienne, ale pogoda nie depresyjna.
Ja w trosce o ominięcie jesiennej depresji zapisałam się na Salsę! Zajęcia pierwsze się odbyły. Wyobraźcie sobie, że na tej mojej malutkiej wsi, gdzie nawet sklepu nie ma - instruktorka salsy dojeżdza z miasta - i jest Polką ! Opłacilam zajęcia do końca mojego pobytu i będę chodzić. Po pierwszych zajęciach jestem zachwycona!

Teraz pytanie, wiem z opowieści, że tu w de jest fajny szampon do włosów siwych. Wiecie może gdzie i jak?
29 września 2013 19:15 / 1 osobie podoba się ten post
Ja też się niedawno dowiedziałam i pierwszy raz sobie kupiłam. Na takie jakieś awaryjne sytuacje, kiedy nie można głowy umyć.
29 września 2013 19:15 / 1 osobie podoba się ten post
margolcia

Mam Dorotee, mam prawie wszystko co potrzeba do pielegnacji lezacego, ale babcia panikuje, boi sie przekrecac na bok, jezdzic wozkiem, ech szkoda slow. Jest mi zwyczajnie ciezko, jak chyba nigdy, a przeciez jeszcze nie tak dawno bylam u dwojga lezacych, bylo ciezej, ale jakos dawalam rade, a teraz? Nie wiem co jest zemna, starosc jakas, zniechecenie, zobojetnienie na wszystko.

Margolcia dzieki za wczorajszą podpowiedz jak mam postąpić ,klapło idealnie:):):):)
29 września 2013 19:16 / 3 osobom podoba się ten post
dorotee

Moja mi "pomaga", ciepła osoba, jest ciężko ale fajnie sie pracuje z nią, no i za płotem mam koleżnkę z firmy, też fajna dziewczyna, wpadnie na herbatkę, pogadać można, chwila wytchnienia. I dla Ciebie zaświeci znowu słońce, pisz pozytywne posty, to daje siłę, pisz o urlopie,o świetach w domu, ja będe pewnie już w De znowu świętowac tym razem.

Ja tak prawde piszac, jestem zawsze  wesola, miewam czesto szalone pomysly, jednym slowem do szalenstw, hulanek i swawoli jestem zawsze na tak, ale cos ostatnio czesciej mnie chandra dopada, moze dlatego, ze nie ma tu w tej wsi zadnej bratniej duszy, ani jednej Polki, nie mam sklepu, nie ma nic. 
29 września 2013 19:17 / 1 osobie podoba się ten post
Joasia

Margolcia dzieki za wczorajszą podpowiedz jak mam postąpić ,klapło idealnie:):):):)

Ciesze sie Joasiu, glowka do gory !!! Pozdrawiam Cie.
29 września 2013 19:20
kaska_45

ja to mam pytanie, czy jak babcia mnie odesle sama do domu bo ma mnie dośc, czy ja z tego tytulu mam kare w firmie.,tzn czy musze np placic kare??bo wisi burza i czarne chmury nad moja glowa

Czym sobie zasłuzylaś???/Może sie przyzwyczaila do poprzedniczki i teraz Ci życie umila?Pogadaj z firmą o sytuacji i z rodzina jeśli taka jest.
29 września 2013 19:25 / 5 osobom podoba się ten post
Benita

Margolcia, bo bądź trochę egoistką i zajmij się sobą. Jaką masz pogodę? Mnie łatwo mówić, bo od kilku dni słońce przecudne mi świeci, wprawdzie już temperatury jesienne, ale pogoda nie depresyjna.
Ja w trosce o ominięcie jesiennej depresji zapisałam się na Salsę! Zajęcia pierwsze się odbyły. Wyobraźcie sobie, że na tej mojej malutkiej wsi, gdzie nawet sklepu nie ma - instruktorka salsy dojeżdza z miasta - i jest Polką ! Opłacilam zajęcia do końca mojego pobytu i będę chodzić. Po pierwszych zajęciach jestem zachwycona!

Teraz pytanie, wiem z opowieści, że tu w de jest fajny szampon do włosów siwych. Wiecie może gdzie i jak?

Benitka, ja nie mam szans na wyjazdy poza wies, moze za jakis czas....? Moja babcia jest teraz jakas strachliwa, boi sie byc sama, pewnie cos sie zmieni, mam w planie zrobic sobie dzien wolny w tygodniu, babcia do tagesheimu, ja do miasta, ale puki co siedze z nia. Jedyna atrakcja jest tutaj kon mojej rodziny, kon nie byle jaki bo Arab, bialy piekny, kiedys uprawialam troche konna jazde, ale teraz nie mam szans nawet wdrapac sie na konia, zeby sobie siary nie narobic, mam za ciezki zad.
29 września 2013 19:33 / 1 osobie podoba się ten post
Kochane pozdrawiam Was z polski ,chodzę na grzybki które mi mleczko zostawiła, na dochlandie jadę w grudniu :)) Pozdrawiam Was cieplutko :)))Mniej trosk i oby Wam dzionki w pracy szybko mijały a w domciu jak najwolniej :))
29 września 2013 19:37 / 1 osobie podoba się ten post
margolcia

Benitka, ja nie mam szans na wyjazdy poza wies, moze za jakis czas....? Moja babcia jest teraz jakas strachliwa, boi sie byc sama, pewnie cos sie zmieni, mam w planie zrobic sobie dzien wolny w tygodniu, babcia do tagesheimu, ja do miasta, ale puki co siedze z nia. Jedyna atrakcja jest tutaj kon mojej rodziny, kon nie byle jaki bo Arab, bialy piekny, kiedys uprawialam troche konna jazde, ale teraz nie mam szans nawet wdrapac sie na konia, zeby sobie siary nie narobic, mam za ciezki zad.

I ja też!
Jestem tu długo, dobrze mi tu, ale ... jak "zapomniałam" wychodzić, to moja psychika poszybowała w dół. Jak jestem w domu z podopiecznymi, to niby mam "przerwę", ale moje radary nastawione są na czuwanie. Pewnej nocy zerwałam się i na bosaka poleciałam na dół do sypialni podopiecznych, a tam ... cisza. Wszyscy śpią. Sen mnie zerwał.
Muszę wychodzić, bo tylko wtedy moje radry wyłączja się. To mi pozwala zachować zdrowie psychiczne. 
Ten dzień wolny musisz sobie zrobić dla swojego i podopiecznej zdrowia! Powodzenia.
29 września 2013 19:39 / 2 osobom podoba się ten post
fiona

Kochane pozdrawiam Was z polski ,chodzę na grzybki które mi mleczko zostawiła, na dochlandie jadę w grudniu :)) Pozdrawiam Was cieplutko :)))Mniej trosk i oby Wam dzionki w pracy szybko mijały a w domciu jak najwolniej :))

Fiona wpadni do mnie mam swoje miejsca,dzisiaj tez bylam stoja teraz w sloiczkach zamkniete.Bielutkie prawdziweczki,czesc zrobilam na ostro dodałam peperonczyni.A część sie suszy pachnie w domku,czujecie....... no mocniej pociagać noskami,mocniej.
29 września 2013 19:41 / 5 osobom podoba się ten post
Mieszkam na Mazurach, a na grzybach bylam raz - i nigdy więcej. Z tej wyprawy przytargałam do domu wiadro pięknych, dorodnych ... szatanów. Nawet je nanizałam na nitkę w celu ususzenia. Nigdy więcej.
29 września 2013 19:43
kasia63

Czym sobie zasłuzylaś???/Może sie przyzwyczaila do poprzedniczki i teraz Ci życie umila?Pogadaj z firmą o sytuacji i z rodzina jeśli taka jest.

Kaska,moze gdybys Ty byla na moim miejscu to by awantury nie bylo, bo Ty umiesz dobrze gotowac a ja nie, ona wciaz mi kaze gotowac co nie wiem jak, wciaz mi na rece patrzy, wciaz zle, wciaz biedulka musi sama doprawiac bo ja nie umiem i rzczywiscie tak jak Ona nie doprawiam!!1tak nie gotuje, no ma kobieta dośc widze, po co ma sie meczyc, a ja juz kilka razy mialam lzy w oczach, gnebi mnie i koniec, jedna odeslala bo kurze zle w sypialni powycierala a mnie odesle bo kuchni niemieckiej nie znam.Tylko czy przez takie cos moge miec problemy w firmie?sama w szoku jestem, tak jeszcze nie trafilam!!!!Zeby bylo smiesznie to dzis do spagetti nalala tyle czerwonego wina ze chyba chciala nas poupijac:):)
29 września 2013 20:02 / 3 osobom podoba się ten post
Benita

Mieszkam na Mazurach, a na grzybach bylam raz - i nigdy więcej. Z tej wyprawy przytargałam do domu wiadro pięknych, dorodnych ... szatanów. Nawet je nanizałam na nitkę w celu ususzenia. Nigdy więcej.

No nie mów , Benita  - taaakie miejsce na grzyby (Mazury ) i się ,, marnuje '' .... U mnie w Beskidach trzeba się sporo nachodzić , ale jak się wie gdzie , to i 200 prawdziwków bywało . A ponoć rydze się pokazują .Dziś przyjechałam , jutro z mężem idziemy na cały dzień. Ale szok przeżyłam ostatnio w Szwajcarii. Poszłam z sąsiadką na kilkugodzinną wycieczkę , idziemy przez ładny las , a tam : rydze - ilości mierzalne na wiadra , opieńki - jeszcze więcej , maślaki i kozaki - i oni nie zbierają , bo nie wiedzą które dobre !! I jeszcze mnie Marianne pyta , skąd wiem , które są jadalne ! Niestety , z bólem serca zostawiłam grzybki w lesie - niech go dalej zdobią . Ale jutro to nie przepuszczę !!!