Mam Dorotee, mam prawie wszystko co potrzeba do pielegnacji lezacego, ale babcia panikuje, boi sie przekrecac na bok, jezdzic wozkiem, ech szkoda slow. Jest mi zwyczajnie ciezko, jak chyba nigdy, a przeciez jeszcze nie tak dawno bylam u dwojga lezacych, bylo ciezej, ale jakos dawalam rade, a teraz? Nie wiem co jest zemna, starosc jakas, zniechecenie, zobojetnienie na wszystko.
Moja mi "pomaga", ciepła osoba, jest ciężko ale fajnie sie pracuje z nią, no i za płotem mam koleżnkę z firmy, też fajna dziewczyna, wpadnie na herbatkę, pogadać można, chwila wytchnienia. I dla Ciebie zaświeci znowu słońce, pisz pozytywne posty, to daje siłę, pisz o urlopie,o świetach w domu, ja będe pewnie już w De znowu świętowac tym razem.
Margolcia dzieki za wczorajszą podpowiedz jak mam postąpić ,klapło idealnie:):):):)
ja to mam pytanie, czy jak babcia mnie odesle sama do domu bo ma mnie dośc, czy ja z tego tytulu mam kare w firmie.,tzn czy musze np placic kare??bo wisi burza i czarne chmury nad moja glowa
Margolcia, bo bądź trochę egoistką i zajmij się sobą. Jaką masz pogodę? Mnie łatwo mówić, bo od kilku dni słońce przecudne mi świeci, wprawdzie już temperatury jesienne, ale pogoda nie depresyjna.
Ja w trosce o ominięcie jesiennej depresji zapisałam się na Salsę! Zajęcia pierwsze się odbyły. Wyobraźcie sobie, że na tej mojej malutkiej wsi, gdzie nawet sklepu nie ma - instruktorka salsy dojeżdza z miasta - i jest Polką ! Opłacilam zajęcia do końca mojego pobytu i będę chodzić. Po pierwszych zajęciach jestem zachwycona!
Teraz pytanie, wiem z opowieści, że tu w de jest fajny szampon do włosów siwych. Wiecie może gdzie i jak?
Benitka, ja nie mam szans na wyjazdy poza wies, moze za jakis czas....? Moja babcia jest teraz jakas strachliwa, boi sie byc sama, pewnie cos sie zmieni, mam w planie zrobic sobie dzien wolny w tygodniu, babcia do tagesheimu, ja do miasta, ale puki co siedze z nia. Jedyna atrakcja jest tutaj kon mojej rodziny, kon nie byle jaki bo Arab, bialy piekny, kiedys uprawialam troche konna jazde, ale teraz nie mam szans nawet wdrapac sie na konia, zeby sobie siary nie narobic, mam za ciezki zad.
Kochane pozdrawiam Was z polski ,chodzę na grzybki które mi mleczko zostawiła, na dochlandie jadę w grudniu :)) Pozdrawiam Was cieplutko :)))Mniej trosk i oby Wam dzionki w pracy szybko mijały a w domciu jak najwolniej :))
Czym sobie zasłuzylaś???/Może sie przyzwyczaila do poprzedniczki i teraz Ci życie umila?Pogadaj z firmą o sytuacji i z rodzina jeśli taka jest.
Mieszkam na Mazurach, a na grzybach bylam raz - i nigdy więcej. Z tej wyprawy przytargałam do domu wiadro pięknych, dorodnych ... szatanów. Nawet je nanizałam na nitkę w celu ususzenia. Nigdy więcej.