14 listopada 2013 09:39 / 1 osobie podoba się ten post
Zakręcona MamuelaDzien doberk w ten mglisty poranek wpadłam sie przywitac i lece jade galej załatwiac sprawy w miescie ech uroki mieszkania na wsi!!! Pare dni temu byla mowa o tym,ale jakos mialam duzo pracy i nie mialm czasu napisac zawsze cos mnie odciagnelo!!! Sa plusy i minusy tego Akurat ja niziutkie opłaty traktycznie tylko podatek na cały rok gdzie nie wychodzi 200zł.- ale trzeba opał kupic palic !!!Nie wyskocze do sklepu jak mi cos braknie musze co załatwic w banku lub inne musze jechac czasami ekstra nie zawsze uda sie połaczyc z zakupami lub czym podobnym no i szukajac pracy bez samochodu prawojazdow nie da sie nasza komunikacja upadła .Smrodow co prawda nie ma bo gospodarze poszli do pracy gdzies indziej i pozucili prace na roli bo sie nie opłac.!!! Jednak szczerze wolała bym w miescie mieszkac.Ale nie mozna miec wszystkiego.I tyle co ja kasy włozyłam w remont domku a jeszcze włoze to bym kupiła nie takie teraz mam 84metry ale ze wzgledow na corke gdy kiedys zostanie sama,bezemni to po prostu nie zarobi na opłaty w miesci .byc moze sie myle ale juz rozmawiałam z nie o tym jest tego samego zdania .Tak gdyby miała prace za granica to tak nie mowie wiec na wsi dobrze ale w miescie lepiej!!! A teraz moi drodzy miłego spokojnego dnia bezstresowego usmiechnietego dnia zycze wszystkim:))))))))))))))))
Znam te klimaty z autopsji. Mieszkalismy w miescie, wyjechalismy na wies.
No nie wiem, jak u Ciebie z oplatami za prad, u nas po redukcji i analizie spadlo z prawie 400 zl/miesiac na ok. 250-280 zl/miesiac, do tego gaz z butli - ok. 65 zl/miesiac, woda - ok. 30-40 zl/miesiac, smieci - bodajze 30 zl/miesiac, oplaty za TV i telefon+net+komorki ponad 200 zl/miesiac, a jeszcze oproznianie szamba, ale to sasiad zalatwia za 50 zl (1x w m-cu)
Za opal - w tym roku przeszlismy na wegiel, ktory jest wydajniejszy i przy nowym co cieplej w domku - ok. 0,5 tony/miesiac = ok. 350-400 zl, zalezy od kosztow przywozu.
Tez na miejscu nie ma nic, zadnego sklepu, poczty, do miasteczka 10 km, wiec samochod niezbedny, bo komunikacja panstwowa lezy i kwiczy.
Doszlismy do wniosku, ze nasza mlodsza, w przypadku, kiedy zostalaby sama tutaj - zwyczajnie sobie nie poradzi, juz nie mowie o finansach, lecz o pracy zwiazanej z mieszkaniem na wsi - latem trzeba u nas wykaszac trawe, bo jest jej duzo i rosnie jak zwariowana, zima - odsniezaanie, zeby przejsc do stodoly-garazu, do skladu z opalem. Albo placic, jak przyjezdza plug gminny do odsniezania drogi. Moj slubny tez mowi, ze nie da rady co 2 - 3 tygodnie wchodzic na dach, zeby komin wyczyscic, pilnowac, co trzeba gdzie naprawic, poprawic, remontowac.
Mam nadzieje, ze Twoje miejsce jest lepsze, a wyjechalismy z miasta ze wzgledu na corke (AZS), mieszkamy od 1999 roku, teraz czas na zmiany...