A tak w ogóle to witajcie!
Nie wiem czy słyszeliście, ale ok 11 rano spadł mi kamień z serca!!!
Jupiiiiiiiiiiiiiiii!!! Dogadałam się z kobitką i mam mieszkanko!!!!!!!
Wyjaśniłyśmy sobie wszystko i moja przyjaciółka Niemka tak poprowadziła rozmowę, że babeczka zgodziła się na kompromis i nie będę ponosiła nie wiadomo jakich kosztów w związku z pobytem mojego Kochanie!
Ona miała ogromne problemy z poprzednią wynajmującą, która brała od niej rzeczy nie mówiąc jej o tym i sprowadziła swojego brata do siebie, z którym ponoć też były problemy... ale się dogadałyśmy i było ok.
Akurat my jesteśmy tak spokojni i wychowani, że nie będzie z nami miała problemów!
Ale się cieszę!
Jupiiiiiiii!

