A Ty Micha gdzie aktualnie Jestes.Bo Ja mam zaleglosci forumowe.Ha,ha.
Ja na wygnaniu.
A Ty Micha gdzie aktualnie Jestes.Bo Ja mam zaleglosci forumowe.Ha,ha.
Ja na wygnaniu.
Bea będe z tobą,ja też święta tutaj.
No to juz Jestesmy Dwie,ha,ha.
Tylko nie we dwie....ja też zostaję w Berlinie na święta :)
Pewnie,ze Kobita da rade.Ja zazwyvzaj zjezdzalam na dwa,trzy dni przed swietami
Teraz pierwsze w dojczlandzie,nie Wiem jak bedzie.Pewnie strasznie smutno ale nie ja pierwsza i nie ostatnia.
Barbarella nie liczy się to co na stole tylko z kim przy tym stole usiądziesz a ty z rodziną aż ci zazdroszczę w pozytywnym znaczeniu.
Kiedyś świętowałam w DE, a jak pracowałam w szpitalu też miałam dyżury w wigilię, w sylwestra. Wszystko da się przeżyć, niemcy jakoś nie przywiązują takiej wagi do świąt jak my. Kiedyś córka mojej poprzedniej PDP stwierdziła, że tylko dlatego, że ktoś się urodził ponad 2 tys lat temu, to ona ma teraz jakieś halo z tego robić? Może coś w tym jest:)
Z tym co na stole, to u mnie nie tak prosto, moja rodzinka lubi pojeść i przyjadą tzw narzeczeni moich córek. W ubiegłym roku ze strachem patrzyłam jak żarcie znika ze stołu, bałam się, że zabraknie. Wystarczyło, ale zaraz po świętach sąsiadki odpoczywają, nie gotują, a ja po zakupy i do garów. Już się boję:)))
Jestem na tym miejscu jako pierwsza Polka i kobieta opiekunka.
Po prawie trzytygodniowym moim pobycie ty da sie zyc.Wczesniej babcia miala dwoch panow,slowakow,jak Mi opowiada co jej gotowali i jak prali swetry w 95stopniach to szok.A na obiad gotowalo makaron z ziemniakami,ciekawe polaczenie.
Teraz babka jest wniebowzieta,ciekawa Jestem ile ten stan potrwa,ha,ha.