Smieje sie, tak powstaja pomysły ja napisalam .................... lapka na stole. Orim przeczytal lampke na stole i wyszło zjednoczenie opiekunow i opiekunek.
Smieje sie, tak powstaja pomysły ja napisalam .................... lapka na stole. Orim przeczytal lampke na stole i wyszło zjednoczenie opiekunow i opiekunek.
dokladnie o to chodzi i nie sadze ze zamulasz.jak kogos opr,napisac mily czy nie mily post,pomoc czy poradzic to mozna to i wiec w ten szczegolny dzien taz troszeczke mozna pomyslec o kolegach i kolezankach.Wiem forumowicze to nie rodzina ha ha tesciowa tez nie a na wigilie przychodzi hihi
a mnie się przypomniał film "Szcześliwego Nowego Jorku" jak Zbyszek Zamachowski grający górnika ze Śląska dzielił się opłatkiem z rodziną na Wigilii, która oglądała kasetę VHS w domu.I historia znowu zatoczyła koło, mimo,że czasy inne i praca inna, a my wciąż na emigracji :-(
a mnie się przypomniał film "Szcześliwego Nowego Jorku" jak Zbyszek Zamachowski grający górnika ze Śląska dzielił się opłatkiem z rodziną na Wigilii, która oglądała kasetę VHS w domu.I historia znowu zatoczyła koło, mimo,że czasy inne i praca inna, a my wciąż na emigracji :-(
Nie napiszę, bo mi wstyd... taka zamotana jestem!!!
Na całe szczęście jakoś u pacjentów to moje zamotanie się chowa! :D
A mi Święta kojarzą się z coca colą... hi hi!
Lata mojego dzieciństwa przypadają na lata 80-te, kiedy to banany, pomarańcze i czekolada były rarytasami dostępnymi tylko w okresie świątecznym...
jak ja się cieszyłam na te pomarańcze i jak one wtedy smakowały!!!!!!!
Tata kupował wtedy coca colę w butelkach takich 0,3 ml o ile pamiętam. Stały one w kuchni w dolnej szafce i pamiętam, jak tam zaglądałam i się cieszyłam, a tata mówił, że muszę jeszcze poczekać do pierwszego dnia Świąt...
A i jeszcze orzeszki ziemne jadłam pierwszy raz w Święta Bożego Narodzenia! Dostałam pod choinkę... do tej pory pamiętam ich smak!!!!!
Ja nie lubię świąt od dziecka i mam swoje powody. Należę do tej części Polaków, dla których były one trudnym przeżyciem i osad z niego pozostał do teraz. Ale staram się być miłą mamą, robię prezenty itd.
Z czasów kryzysu przypomniało mi się zdarzenie autentyczne, jak dziecko mówi do taty na widok rzadko wtedy widzianych bananów:
-Popatrz tatusiu, jakie żółte ogórki!!!-
Barbarella piję to dobre winko za Twoje zdrówko!!!
Nie daj sobie tam w kaszę dmuchać!!!!!!!!
Już nie dużo Ci zostało!
Też nie lubię i też mam swoje powody. No cóż, każdy lubi co innego. Ja lubię seks, wódę i fajki, no i kawę:))))
Pij kochana:))) Wróciłam do domu, zakupy rozpakowane, pranie wyjęte z pralki, kolacja na stole, córka i syn z dziadkami siedzą, normalnie Ameryka. To już teraz wiem, im trzeba walić prosto z mostu, oni, znaczy niemcy niczego się nie domyslają. OOO ja głupia, no trudno, ale dzisiaj jest do przodu.
Tali, moja kochana, musimy się spotkać w innych okolicznościach, na urlopie:)))