Na wyjeździe #4

14 grudnia 2013 20:50 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

Smieje sie, tak powstaja pomysły ja napisalam .................... lapka na stole. Orim przeczytal lampke na stole i wyszło zjednoczenie opiekunow i opiekunek.

no to lampka wina za zdrowie i lampka ( swieczka) tez.Nadal uwazam ze to dobry pomysl
14 grudnia 2013 20:54 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

dokladnie o to chodzi i nie sadze ze zamulasz.jak kogos opr,napisac mily czy nie mily post,pomoc czy poradzic to mozna to i wiec w ten szczegolny dzien taz troszeczke mozna pomyslec o kolegach i kolezankach.Wiem forumowicze to nie rodzina ha ha tesciowa tez nie a na wigilie przychodzi hihi

Ja nie zamulam,ja zawsze prawde pisze,a ze czasem kogos zaboli,no coz,ale czasem sie podoba:D:D:D:D:D
14 grudnia 2013 20:58
Barbarella piję to dobre winko za Twoje zdrówko!!!
Nie daj sobie tam w kaszę dmuchać!!!!!!!!
Już nie dużo Ci zostało!
14 grudnia 2013 20:59 / 5 osobom podoba się ten post
a mnie się przypomniał film "Szcześliwego Nowego Jorku" jak Zbyszek Zamachowski grający górnika ze Śląska dzielił się opłatkiem z rodziną na Wigilii, która oglądała kasetę VHS w domu.I historia znowu zatoczyła koło, mimo,że czasy inne i praca inna, a my wciąż na emigracji
14 grudnia 2013 21:04
Polneta

a mnie się przypomniał film "Szcześliwego Nowego Jorku" jak Zbyszek Zamachowski grający górnika ze Śląska dzielił się opłatkiem z rodziną na Wigilii, która oglądała kasetę VHS w domu.I historia znowu zatoczyła koło, mimo,że czasy inne i praca inna, a my wciąż na emigracji :-(

Bardzo dobre porownanie:)
14 grudnia 2013 21:05 / 2 osobom podoba się ten post
Polneta

a mnie się przypomniał film "Szcześliwego Nowego Jorku" jak Zbyszek Zamachowski grający górnika ze Śląska dzielił się opłatkiem z rodziną na Wigilii, która oglądała kasetę VHS w domu.I historia znowu zatoczyła koło, mimo,że czasy inne i praca inna, a my wciąż na emigracji :-(

Tak juz widac mamy my Polacy.Czemu sie jednak dziwic jak wieszcz narodowy pisze Litwo ojczyzno moja..... Mozna sie wiec pogubic z miejscem na ziemi i praca na to miejsce
14 grudnia 2013 21:13 / 2 osobom podoba się ten post
Nie mamy tak źle, miliony ludzi pracują z dala od domu po kilka lat, bez przerw na zjazdy, bo z różnych przyczyn wracać nie mogą. Bez internetu, skype'a, a często i telefonu komórkowego. Są to najczęściej mężczyźni, lecz zdarzają się i kobiety. Oglądałam niedawno reportaż o Meksykance, która w wielkim stresie uciekała do pracy do USA, zostawiając w domu kilkoro dzieci. Zagrożona gwałtami, pobiciem przez policję i odesłaniem do domu, głodna i brudna. Nasza emigracja to przy takich przypadkach jest prawie rajem...
Tak mnie jakoś wzięło na lirycznie, lecz piszę najczystszą prawdę.
14 grudnia 2013 21:16 / 3 osobom podoba się ten post
A mi Święta kojarzą się z coca colą... hi hi!
Lata mojego dzieciństwa przypadają na lata 80-te, kiedy to banany, pomarańcze i czekolada były rarytasami dostępnymi tylko w okresie świątecznym...
jak ja się cieszyłam na te pomarańcze i jak one wtedy smakowały!!!!!!!
Tata kupował wtedy coca colę w butelkach takich 0,3 ml o ile pamiętam. Stały one w kuchni w dolnej szafce i pamiętam, jak tam zaglądałam i się cieszyłam, a tata mówił, że muszę jeszcze poczekać do pierwszego dnia Świąt...
A i jeszcze orzeszki ziemne jadłam pierwszy raz w Święta Bożego Narodzenia! Dostałam pod choinkę... do tej pory pamiętam ich smak!!!!!
14 grudnia 2013 21:21
Tali

Nie napiszę, bo mi wstyd... taka zamotana jestem!!!
Na całe szczęście jakoś u pacjentów to moje zamotanie się chowa! :D

Oj,nie bądź taka -nie bedziemy sie śmiać ,no napisz:):):):):)
14 grudnia 2013 21:23 / 2 osobom podoba się ten post
Ja nie lubię świąt od dziecka i mam swoje powody. Należę do tej części Polaków, dla których były one trudnym przeżyciem i osad z niego pozostał do teraz. Ale staram się być miłą mamą, robię prezenty itd.

Z czasów kryzysu przypomniało mi się zdarzenie autentyczne, jak dziecko mówi do taty na widok rzadko wtedy widzianych bananów:
-Popatrz tatusiu, jakie żółte ogórki!!!-
14 grudnia 2013 21:26
Tali

A mi Święta kojarzą się z coca colą... hi hi!
Lata mojego dzieciństwa przypadają na lata 80-te, kiedy to banany, pomarańcze i czekolada były rarytasami dostępnymi tylko w okresie świątecznym...
jak ja się cieszyłam na te pomarańcze i jak one wtedy smakowały!!!!!!!
Tata kupował wtedy coca colę w butelkach takich 0,3 ml o ile pamiętam. Stały one w kuchni w dolnej szafce i pamiętam, jak tam zaglądałam i się cieszyłam, a tata mówił, że muszę jeszcze poczekać do pierwszego dnia Świąt...
A i jeszcze orzeszki ziemne jadłam pierwszy raz w Święta Bożego Narodzenia! Dostałam pod choinkę... do tej pory pamiętam ich smak!!!!!

a ananasy z puszki przywiezione z Wegier ??? ha ha To byly cuda w swieta hihi 
14 grudnia 2013 21:48 / 3 osobom podoba się ten post
romana

Ja nie lubię świąt od dziecka i mam swoje powody. Należę do tej części Polaków, dla których były one trudnym przeżyciem i osad z niego pozostał do teraz. Ale staram się być miłą mamą, robię prezenty itd.

Z czasów kryzysu przypomniało mi się zdarzenie autentyczne, jak dziecko mówi do taty na widok rzadko wtedy widzianych bananów:
-Popatrz tatusiu, jakie żółte ogórki!!!-

Też nie lubię i też mam swoje powody. No cóż, każdy lubi co innego. Ja lubię seks, wódę i fajki, no i kawę:))))
14 grudnia 2013 21:54 / 1 osobie podoba się ten post
Tali

Barbarella piję to dobre winko za Twoje zdrówko!!!
Nie daj sobie tam w kaszę dmuchać!!!!!!!!
Już nie dużo Ci zostało!

Pij kochana:))) Wróciłam do domu, zakupy rozpakowane, pranie wyjęte z pralki, kolacja na stole, córka i syn z dziadkami siedzą, normalnie Ameryka. To już teraz wiem, im trzeba walić prosto z mostu, oni, znaczy niemcy niczego się nie domyslają. OOO ja głupia, no trudno, ale dzisiaj jest do przodu.
Tali, moja kochana, musimy się spotkać w innych okolicznościach, na urlopie:)))
14 grudnia 2013 21:55 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

Też nie lubię i też mam swoje powody. No cóż, każdy lubi co innego. Ja lubię seks, wódę i fajki, no i kawę:))))

Nic oryginalnego,to co wszystkie.
14 grudnia 2013 21:59 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

Pij kochana:))) Wróciłam do domu, zakupy rozpakowane, pranie wyjęte z pralki, kolacja na stole, córka i syn z dziadkami siedzą, normalnie Ameryka. To już teraz wiem, im trzeba walić prosto z mostu, oni, znaczy niemcy niczego się nie domyslają. OOO ja głupia, no trudno, ale dzisiaj jest do przodu.
Tali, moja kochana, musimy się spotkać w innych okolicznościach, na urlopie:)))

No to dobrze im dogadałaś!!!
I nie patyczkuj się z nimi!! 
Ty za dobra dla nich byłaś!
 
Oj fajnie byłoby się spotkać i nie patrzeć na zegarek!!