Ja Lapka od pierwszego wyjazdu z sobą zabierałam, ale z NET to różnie bywało. Jestem na wielu Portalach i mam wielu wirtualnych przyjaciół, spotykam się z nimi w PL na różnych Zlotach i prywatnie też, ale nie wszyscy rozumieją charakter naszej pracy. Ja też jeszcze 6 lat temu dziwiłam się jak sąsiadka zostawiała dom, dzieci i wyjeżdżała "za chlebem". Teraz się nie dziwię. Sama jeżdżę i zostawiam "nowego" męża z moimi kotami... Ja jestem twarda - wytrzymuje rozłąkę, ale on ... taka mimoza - już tęskni i jest mu samemu źle... Muszę mu wymyślać jakieś prace domowe, żeby robił to dla mnie i się cieszył jak mu się wszystko uda. Ach, chyba pomyliłam tematy? :)
