Na wyjeździe #4

29 grudnia 2013 00:15
romana

Mycha, mądrze gadasz. Ale popatrz na Czechy, też komunizm ich podgryzł, choć inaczej niż nas, chyba łagodniej, a teraz kwitną, jako jeden z nielicznych krajów postkomunistycznych. Praga odbudowana prześlicznie, miasteczka wychuchane, zamki odrestaurowane, poziom życia wyższy niż w Polandii. Tak samo Estonia czy Łotwa. Czemu one mogły, ja się pytam???

Esmeralda, masz drugi zawód w ręku - składanie niemieckich szuflad!

Romana...ja bym sie nie zgodziła że w Czechosłowacji komunizm był łagodniejszy...Oni po prostu wykorzystali wyzwolenie z komunizmu...a czemu mogły tez Estonia i Łotwa a my nie? To juz pytanie na która wszyscy znają odpowiedź.
29 grudnia 2013 00:18 / 1 osobie podoba się ten post
romana kupa kupie nie równa Ja mialam kiedyś taką parę PDP,że jak babcia kupę walneła do krzesła z wiadrem, to dziadek mnie wołał i zachwycał się jaka piękna i wysoka jak katedra
A jak ubierałam rękawiczki do wycierania to był zdziwiony...ale po co?!
Wytrzymałam 3 tygodnie.Wole babcie sikające na podłogę...ale solo. Wariatkowo jak wszędzie.Dobranoc anielico.
29 grudnia 2013 00:26 / 1 osobie podoba się ten post
romana

Od kiedy to śmiech przewietrza płuca? Ja myślałam, że tylko papieroski, jak mówią dowcipnie palacze.

No, poczytałam sobie, jak to dobrzy ludzie w świecie dobro umacniają i prawie optymistycznie zapomniałam o 3 kupach dziadka z dnia dzisiejszego. Trzeba je było ogarnąć brylując z myjką w ręce w świecie innym od perfum Coco Chanel.
Umyłam dziadkowi tyłek lodowatą wodą, bo innej w łazience nie ma, o mało nie tracąc słuchu, bo tak się na mnie wydarł, choć ogólnie spokojny w miarę z niego koleś. Bogata rodzina, a chałupa sypie się i nie pomagają portrety przodków z XIX wieku na ścianach. Lubię takie sytuacje, gdzie srebra rodowe na stole a podłogi skrzypiące jak u bidnej patologii na stałym bezrobociu. Czyli lekkie wariatkowo.

Dobranoc, aniołki i anielice!

Taki gdzie pracują mięśnie brzucha, a żuchwa oddala się niebezpiecznie od górnej szczęki, taki śmiech przewietrza płuca od zawsze :DD
Wesołych snów, zapomniałam się wylogować...
29 grudnia 2013 09:25
Kruca bomba dzis niedziela a pflegedienst przydreptal juz o 8 rano a normalnie w tygodniu przychodz pozniej nawet o 9.30.
Zawsze mowilam,ze to dziwny narod,ha,ha.Ale bedzie sie dzionek dluzyl,sklepy pozamykane ani bratniej duszy w poblizu a do d......
29 grudnia 2013 09:28 / 2 osobom podoba się ten post
BEA

Kruca bomba dzis niedziela a pflegedienst przydreptal juz o 8 rano a normalnie w tygodniu przychodz pozniej nawet o 9.30.
Zawsze mowilam,ze to dziwny narod,ha,ha.Ale bedzie sie dzionek dluzyl,sklepy pozamykane ani bratniej duszy w poblizu a do d......

29 grudnia 2013 09:29
szybko zleci dzionek caly:)
29 grudnia 2013 09:32 / 1 osobie podoba się ten post
No w jakis sposob kiedy przyjdzie taki dzien do duszy trzeba sie jakos razem rozweselic,co nie,
Ja wlasciwie na swieta bylam w domu jestem tu dopiero drugi dzien po przerwie i tak zerkam na ta niemiecka choinke i swieta Mi sie przypominaja,moze dlatego i nie lubie niedziel w dojczlandzie,niby dzien jak kazdy ale........
A zapomnialam dopisac oczywiscie Moja choinka ladniejsza,ucha,ha
29 grudnia 2013 10:37 / 7 osobom podoba się ten post
Bea, niemieckie choinki są oszczędnie ubrane w bombki, bo jakoś trzeba od małego szybko dojść do tego miliona euro w kieszeni.

U mnie poranek jak zwykle uroczy - zaliczyłam poranną zjebkę za złe zachowanie w Swiątyni Mycia Naczyń. Tym razem były to następujące grzechy smiertelne
1/ nie połozyłam sztućców po umyciu na specjalnej ściereczce, bo babcia robiła w ich miejscu kaczkę na obiad i nie chciałam jej przeszkadzać. Słowem dobroć wobec Niemca nie opłaca się
2/ ułożyłam niedobrze naczynia na suszarce
3/ nie włozyłam plastikowej wkładki do zlewu w odpowiednim momencie, bo nie pamiętam w którym trzeba to zrobić

Czytając Wasze wpisy i mając swoje doświadczenia, coraz częściej myślę, że w niebie jest bardzo mało Niemców.
29 grudnia 2013 10:40 / 1 osobie podoba się ten post
romana

Bea, niemieckie choinki są oszczędnie ubrane w bombki, bo jakoś trzeba od małego szybko dojść do tego miliona euro w kieszeni.

U mnie poranek jak zwykle uroczy - zaliczyłam poranną zjebkę za złe zachowanie w Swiątyni Mycia Naczyń. Tym razem były to następujące grzechy smiertelne
1/ nie połozyłam sztućców po umyciu na specjalnej ściereczce, bo babcia robiła w ich miejscu kaczkę na obiad i nie chciałam jej przeszkadzać. Słowem dobroć wobec Niemca nie opłaca się
2/ ułożyłam niedobrze naczynia na suszarce
3/ nie włozyłam plastikowej wkładki do zlewu w odpowiednim momencie, bo nie pamiętam w którym trzeba to zrobić

Czytając Wasze wpisy i mając swoje doświadczenia, coraz częściej myślę, że w niebie jest bardzo mało Niemców.

i jak dasz rade z tymi smiertelnymi grzechami zyc tak obciazas wlasne sumienie i w dodatku w tak waznej dla niemcow Swiatyni...ha ha.niemcow chyba nie wpuszczaja tak licznie do nieba...jeden taki sprzed lat im to zalatwil...
29 grudnia 2013 10:43
Jak dobrze miec lezacego pacjeta,przynajmniej nie wtyka nocha tam gdzie nie trzeba,ha,ha.
Dla Mnie tutaj to sa straszne nudy do tej pory pracowalam na innym obrotach,nie moge sie przyzwyczaic do siedzenia.Pomalu mija 5tydzien i jest lepiej ale i tak do poludnia nie usiedze w miejscu,ha,ha ciagle dreptam.Niedogodzisz.
29 grudnia 2013 10:45 / 1 osobie podoba się ten post
romana

Bea, niemieckie choinki są oszczędnie ubrane w bombki, bo jakoś trzeba od małego szybko dojść do tego miliona euro w kieszeni.

U mnie poranek jak zwykle uroczy - zaliczyłam poranną zjebkę za złe zachowanie w Swiątyni Mycia Naczyń. Tym razem były to następujące grzechy smiertelne
1/ nie połozyłam sztućców po umyciu na specjalnej ściereczce, bo babcia robiła w ich miejscu kaczkę na obiad i nie chciałam jej przeszkadzać. Słowem dobroć wobec Niemca nie opłaca się
2/ ułożyłam niedobrze naczynia na suszarce
3/ nie włozyłam plastikowej wkładki do zlewu w odpowiednim momencie, bo nie pamiętam w którym trzeba to zrobić

Czytając Wasze wpisy i mając swoje doświadczenia, coraz częściej myślę, że w niebie jest bardzo mało Niemców.

Wiesz co powiedz ze jestes innej wiary i to najlepiej takiej ktora zabrania wchodzic do innych swiatyn.Zostaw babke samo w tym sanktuarium talerzy widelcy i lyzeczek.Niech sama myje a ty zrob sobie na ten czas pauze
29 grudnia 2013 11:15
romana

Bea, niemieckie choinki są oszczędnie ubrane w bombki, bo jakoś trzeba od małego szybko dojść do tego miliona euro w kieszeni.

U mnie poranek jak zwykle uroczy - zaliczyłam poranną zjebkę za złe zachowanie w Swiątyni Mycia Naczyń. Tym razem były to następujące grzechy smiertelne
1/ nie połozyłam sztućców po umyciu na specjalnej ściereczce, bo babcia robiła w ich miejscu kaczkę na obiad i nie chciałam jej przeszkadzać. Słowem dobroć wobec Niemca nie opłaca się
2/ ułożyłam niedobrze naczynia na suszarce
3/ nie włozyłam plastikowej wkładki do zlewu w odpowiednim momencie, bo nie pamiętam w którym trzeba to zrobić

Czytając Wasze wpisy i mając swoje doświadczenia, coraz częściej myślę, że w niebie jest bardzo mało Niemców.

Tutaj nie ma miejsca na odstępstwa od uświęconych reguł i zasad:), doceniam poczucie humoru mojej pdp, jako że kucharka ze mnie marna , czasem tylko pyta co to miało być tym razem , jak gotuje po fryzyjsku:).
Nadrabiam podaniem potrawy i konwersacją:)
29 grudnia 2013 11:17
To dobry pomysł, Orim! I tak mam u niej przechlapane, więc co to za problem mieć przechlapane trochę więcej!

Bea, nasza praca do fascynujących nie należy, męczymy się w niej na różne sposoby, niestety
29 grudnia 2013 11:20
Mam pytanko.
Poprzednio pracowalam w Giessen,probuje zadzwonic do moich znajomych mam numer kierunkowy na Giessen ale nie udaje mie sie.
Pewnikiem musze cos jeszcze dodac .Moze sie ktos orietuje,teraz jestem w Berlinie.
29 grudnia 2013 11:21
Cześć dziewczyny i chłopaki :) A może wraca ktoś z was 5-go stycz. do domu z Ciechańskim w stronę Koszalina? Byłoby raźniej ?