Na wyjeździe #4

18 stycznia 2014 21:13
Ja natomiast czuje ze dojrzewam tu życiowo,a sytuacje w jakich tu sie znalazłam,i musiałam im podołać...jeszcze niedawno nie posądzalabym samej siebie,ze sie na to odważe.
18 stycznia 2014 21:25 / 3 osobom podoba się ten post
Wiesz Andrea? Zazdroszczę ci :) Bo ja nie chce żadnych wyzwań, żadnych burz po ciszy...Niech tak zostanie jak jest. Może sie cofam a może doszłam do takiego punktu ze dalej...może i można ale...czy trzeba? Staram sie wykorzystywac tę ciszę, przekierowuję zwrotnice, żeby kiedyś kiedy juz ogarnę ten baąłgan....móc robic to o czym do tej pory tylko marzyłam. Do tego sie przygotowuję. A kiedy nadejdzie ten dzien, wejde na wysoką góre, zaczerpne powietrze do ostatniego pęcherzyka i ...krzyknę z radością tak wielką że ta góra sie przestraszy :)
18 stycznia 2014 21:38
Asik

Wiesz Andrea? Zazdroszczę ci :) Bo ja nie chce żadnych wyzwań, żadnych burz po ciszy...Niech tak zostanie jak jest. Może sie cofam a może doszłam do takiego punktu ze dalej...może i można ale...czy trzeba? Staram sie wykorzystywac tę ciszę, przekierowuję zwrotnice, żeby kiedyś kiedy juz ogarnę ten baąłgan....móc robic to o czym do tej pory tylko marzyłam. Do tego sie przygotowuję. A kiedy nadejdzie ten dzien, wejde na wysoką góre, zaczerpne powietrze do ostatniego pęcherzyka i ...krzyknę z radością tak wielką że ta góra sie przestraszy :)

to ja ide do ogrodka na fajke,krzyczec nie bede.:):):) a na powaznie to slicznie to Asiu "powiedzialas"
18 stycznia 2014 21:48 / 4 osobom podoba się ten post
czarna11

powiedzcie prosze jak pozbyc sie niemiłego zapachu w lodowce.....w domu zostawiłam w lodowce cytryne i zgniła myłam juz nie wiem ile razy...A mama ciagle mowi ze smierdzi i co teraz......?

Ach te nasze mamy-krytyczne jak zawsze:)Ja bym przewrotnie mame podpusciła,ze niby lepsza z niej gospodyni i na pewno sie problemu pozbędzie:):):):)
Andrea - Ty burzy nie wypatruj bo w zła godzinę wypatrzysz-ja tez widzę ,że sie cofam głównie z językiem,bo choc babuszka gadułka to wciąz o tym samym i niczego nowego sie nie uczę "w praniu" ,ale co tam,święty spokój i nudę póki co sobie cenię.Kto wie czy w przyszłości na jakiś hardcorr nie trafię -trzeba sie delektowac tym co teraz:)
Asik - jeszcze lawinę spowodujesz jak sie tak na maxa rozedrzesz.To juz lepiej pokrzyczeć do studni:):):)  
18 stycznia 2014 21:57 / 2 osobom podoba się ten post
To sie nazywa SKS......starosc k....a starosc....DDDDD
18 stycznia 2014 21:57 / 2 osobom podoba się ten post
To sie nazywa SKS......starosc k....a starosc....DDDDD
18 stycznia 2014 22:00
O matuchno znow mi sie chyba czknelo!
18 stycznia 2014 22:41 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

To sie nazywa SKS......starosc k....a starosc....DDDDD

A ja myślałam że to leńgotropia? :)))
18 stycznia 2014 22:49 / 2 osobom podoba się ten post
a ja z innej beczki.Oglądałyście dzisiaj może o 20.15 Die Grosse Fest- taki program rozrywkowy nadawany z Berlina z artystami z Niemiec, Szwajcarii i Austrii? Szczerze mówiąc muzyka niemiecka do mnie nijak nie przemawia.Jest toporna i mało skomplikowana.Taie łup łup i wielkie gesty bez finezji.Ale w pewnym momencie Helene Fischer zaśpiewała z chórem armii czerwonej i tancerzami z irlandii Katjuszę po rosyjsku.Normalnie myślałam,że spadnę z krzesła.Zupełnie inna dusza, inna muzyka.Co lepsze pamiętałam wszystkie słowa i odśpiewałam numer z nią na caly głos i o dziwo nie fałszowałam.Babcia leżała obok na łóżku i omało jej gały nie wykoczyły.Po pierwsze, że śpiewam po rusku, po drugie,że znam słowa i melodię.No cóż....lata rusyfikacji od podstawówki zrobiły swoje he he.Mimo wszystko słowiańska kultura jest bliska memu sercu i zupełnie inne emocje wywołuje.To ma klase i styl.Druga myśl mnie dopadła...co za czasy przyszły,że Ruscy, Niemcy, Austriacy Włosi i Irlandczycy dają wspólny show na scenie...a publiczność w takim wieku ,że pamięta czasy wojny.Bogu dzięki,że mogę żyć w takich czasach.Ja tu mam kanał TV Historia i jakoś mocno odczuwam tę wspólną, rozbierzną przeszłość i koleje losu, tak bardzo niesprawiedliwe....ale co se pośpiewałam to moje
18 stycznia 2014 22:53 / 5 osobom podoba się ten post
A co do rusyfikacji - miała miejsce ale była tez druga strona medalu. Muzyka - ballady własciwie rosyjskich dysydentów tamtych czasów - Okudżawy , Wysockiego . To muzyka z duszą i jeszcze mądre i piękne słowa , za które oni i łagrami płacili.
18 stycznia 2014 22:55
mozah aM

A co do rusyfikacji - miała miejsce ale była tez druga strona medalu. Muzyka - ballady własciwie rosyjskich dysydentów tamtych czasów - Okudżawy , Wysockiego . To muzyka z duszą i jeszcze mądre i piękne słowa , za które oni i łagrami płacili.

Niestety często wraz z narzuconym językiem odrzuciliśmy i literaturę i kulturę rosyjską.
18 stycznia 2014 22:57 / 1 osobie podoba się ten post
Ja ciebie rozumiem :) mam to samo ale postanowiłam poddać sie fali :) Za dlugo płynęłam pod prąd i to "nygusienie " mi sie z urzędu należy :) Zaczęłam odróżniać rzeczy zbędne od tych bardziej ważnych :) i okno np myję "po niemiecku" czarodziejskimi szmatkami. Jedno okno 3 min...następne drugiego dnia...to samo z prasowaniem...widzisz...w domu musze sie sprężać...tu mam czas...nikt mnie nie pogania...jak nie zrobie czegos dzis to jutro . chociaz wdrażam tzw dyscyplinę. Samodyscyplinę. Jak na razie z miernym efektem ale robię postępy. Nie dla PDP tylko dla siebie. Ułożyłam soebie plan dnia ( godzinowo) mój plan dnia. Tzn o której wstaję, kiedy lekcja niemieckiego, od ktorej do której wyszywanie...korespondencja....rozmowy....hihiii...jak na razie to tylko wstawanie mi wychodzi :) A reszta to improwizacja....ale mam trzy m-ce czasu więc tego dokonam i szybciej zleci :) No i po powrocie do domu to sie przyda :)
18 stycznia 2014 23:01 / 1 osobie podoba się ten post
Asik

Ja ciebie rozumiem :) mam to samo ale postanowiłam poddać sie fali :) Za dlugo płynęłam pod prąd i to "nygusienie " mi sie z urzędu należy :) Zaczęłam odróżniać rzeczy zbędne od tych bardziej ważnych :) i okno np myję "po niemiecku" czarodziejskimi szmatkami. Jedno okno 3 min...następne drugiego dnia...to samo z prasowaniem...widzisz...w domu musze sie sprężać...tu mam czas...nikt mnie nie pogania...jak nie zrobie czegos dzis to jutro . chociaz wdrażam tzw dyscyplinę. Samodyscyplinę. Jak na razie z miernym efektem ale robię postępy. Nie dla PDP tylko dla siebie. Ułożyłam soebie plan dnia ( godzinowo) mój plan dnia. Tzn o której wstaję, kiedy lekcja niemieckiego, od ktorej do której wyszywanie...korespondencja....rozmowy....hihiii...jak na razie to tylko wstawanie mi wychodzi :) A reszta to improwizacja....ale mam trzy m-ce czasu więc tego dokonam i szybciej zleci :) No i po powrocie do domu to sie przyda :)

Jednym słowem Asik,niemiecka dyscyplina.Wdrazaj,wdrazaj.
18 stycznia 2014 23:02 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Ach te nasze mamy-krytyczne jak zawsze:)Ja bym przewrotnie mame podpusciła,ze niby lepsza z niej gospodyni i na pewno sie problemu pozbędzie:):):):)
Andrea - Ty burzy nie wypatruj bo w zła godzinę wypatrzysz-ja tez widzę ,że sie cofam głównie z językiem,bo choc babuszka gadułka to wciąz o tym samym i niczego nowego sie nie uczę "w praniu" ,ale co tam,święty spokój i nudę póki co sobie cenię.Kto wie czy w przyszłości na jakiś hardcorr nie trafię -trzeba sie delektowac tym co teraz:)
Asik - jeszcze lawinę spowodujesz jak sie tak na maxa rozedrzesz.To juz lepiej pokrzyczeć do studni:):):)  

Kasiu ja pójde latem w Góry Stołowe albo Izerskie. Sniegu nie będzie :) Nie spowoduję katastrofy ale do studni nie będę :)
18 stycznia 2014 23:04 / 3 osobom podoba się ten post
A ja jestem międzynarodowa spiewam po rosyjsku,rozmawiam po niemiecku,tesknie za Polska.I mam €. I wszystko sie zgadza.