Na wyjeździe #4

07 grudnia 2013 23:36 / 4 osobom podoba się ten post
ORIM

klucic tez sie czasami trzeba aby sie nie nazbieralo.

Wcale nie, podstawa dobrego związku to rozmawiac ,rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac o wszystkim ,o tym cacy i o tym be i nie chowac kłopotow pod dywan i nie obrażac się na siebie o byle pierdołe -szkoda życia:)Ktos powie ,z eja sie wymądrzam ale to naprawde działa - my sie nie kłócimy,jesteśmy 6 lat poslubie i szkoda nam czasu na kłótnie ,ile jeszcze nam tego fajnego, sprawnego życia zostało?Warto tracić je na ciche dni,czy wielkie awantury?Nieeeeeeee
07 grudnia 2013 23:40
barbarella

Tak Kochana, tak Ci radziłam. Cudnie jest czuć motyle w brzuchu. U Ciebie to chyba nowy związek, nie ma ran, nie ma blizn. Mój mąż jest cudowny, ale dużo z nim przeszłam, wódka, fascynacja inną kobietą, śmierć malutkiego synka, duzo, za dużo. Już nie mam siły Mamuela, tak na prawdę to jestem od lat sama.

Tak to moj nowy zwiazek tez nie jedno przeszłam w zyciu i teraz wiem ze nie dam sie poniewierac !!!!! Wiec nie mij kochany uwaza gdyby probował cos nie tak!!!! A ty tyle przeszłas a teraz sie łamiesz no nie pozwol zeby cie tak dołował !!!!! Jestes Silna osoba dasz rade!!!! Na pewno cos wymyslisz zebys nie czuła sie nieszczesliwa i samota!!!! Powodzonka trzymam kciuki:)))))))))
07 grudnia 2013 23:41 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Wcale nie, podstawa dobrego związku to rozmawiac ,rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac o wszystkim ,o tym cacy i o tym be i nie chowac kłopotow pod dywan i nie obrażac się na siebie o byle pierdołe -szkoda życia:)Ktos powie ,z eja sie wymądrzam ale to naprawde działa - my sie nie kłócimy,jesteśmy 6 lat poslubie i szkoda nam czasu na kłótnie ,ile jeszcze nam tego fajnego, sprawnego życia zostało?Warto tracić je na ciche dni,czy wielkie awantury?Nieeeeeeee

wiesz u mnie klutnia to mowienie podniesionym glosem.O cichych dniach nie ma mowy a awantur nigdy nie bylo.I nawet lubie czasami tak sie poklucic bo jest powod aby gdzies na dobra kolacje wyjsc razem w ramach przeprosin i zlapania swiezego powietrza dla szarych komorek aby sie uruchomily i szukaly wyjscia z danego sporu
07 grudnia 2013 23:43 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

 To nie tak, zawsze za karę miałam ok 3 tyg ciche dni, nie lubię tego, nie rozumiem, nie chcę, ale co mam zrobić? Nie mam sily, już nie mogę pisać, przepraszam

Barbarella -to ja zapytam wprost/Ty zaczełas temat ,więc zapytam/-co Ty jeszcze dziewczyno w tym małżeństwie robisz????I dlaczego????Widzisz Was za 20lat,tak szczerze?Szkoda ,że Cię pan i wladca do kąta na groch nie stawia na te 3 tyg...Przepraszam ,ale Tobą trzeba chyba zwyczajnie potrząsnąć.....Najgorsze chyba jednak to jest to ,że Ty to wszystko wiesz od dawna i tkwisz w tej matni na własna prośbe....
Mam taka sama koleżanke i tez żadne racjonalne argumenty ,nawet od jej własnej teściowej/!!!!/ do niej nie docieraja........
07 grudnia 2013 23:53 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Barbarella -to ja zapytam wprost/Ty zaczełas temat ,więc zapytam/-co Ty jeszcze dziewczyno w tym małżeństwie robisz????I dlaczego????Widzisz Was za 20lat,tak szczerze?Szkoda ,że Cię pan i wladca do kąta na groch nie stawia na te 3 tyg...Przepraszam ,ale Tobą trzeba chyba zwyczajnie potrząsnąć.....Najgorsze chyba jednak to jest to ,że Ty to wszystko wiesz od dawna i tkwisz w tej matni na własna prośbe....
Mam taka sama koleżanke i tez żadne racjonalne argumenty ,nawet od jej własnej teściowej/!!!!/ do niej nie docieraja........

Wiesz co masz rację jej trzeba dać porządnego kopa ,to może się obudzi,też mam taką znajomą tak mąż nia zawładnął że ona czuje się nikim,a po zatem się go boi,dzieci się usamodzielniły wyniosły od tyrana a ona tkwi w tym horrorze,połamany nos,przypalana żelazkiem,no co jeszcze może się wydarzyć aby odeszła?Ja naprawdę nie wiem,jak ci nasra na głowę odejć,a nie daj jeszcze aby ci rozmazał.Brak słów.
07 grudnia 2013 23:55 / 2 osobom podoba się ten post
Malina

Wiesz co masz rację jej trzeba dać porządnego kopa ,to może się obudzi,też mam taką znajomą tak mąż nia zawładnął że ona czuje się nikim,a po zatem się go boi,dzieci się usamodzielniły wyniosły od tyrana a ona tkwi w tym horrorze,połamany nos,przypalana żelazkiem,no co jeszcze może się wydarzyć aby odeszła?Ja naprawdę nie wiem,jak ci nasra na głowę odejć,a nie daj jeszcze aby ci rozmazał.Brak słów.

To sie nazywa "Syndrom Ofiary",smutne,ale tak jest:(
Barbarella czy Ty jestes Ofiara?Czy chcesz Nia byc?
Jesli tak,to nie becz ,ze Ci zle:(
07 grudnia 2013 23:58 / 1 osobie podoba się ten post
hogata76

To sie nazywa "Syndrom Ofiary",smutne,ale tak jest:(
Barbarella czy Ty jestes Ofiara?Czy chcesz Nia byc?
Jesli tak,to nie becz ,ze Ci zle:(

To nie jest miłość jak jedno płacze,a drugie po nim skacze
07 grudnia 2013 23:59 / 1 osobie podoba się ten post
Malina

To nie jest miłość jak jedno płacze,a drugie po nim skacze

Oczywiscie ,ze nie.....Ehhhhhhhhh:(No az mi cisnienie skoczylo:(
08 grudnia 2013 00:30
ORIM

a myslisz ze facet to jak ma tu w DE a cala reszta w domu.Znam rozne przypadki jakie przytrafialy sie faceta za granica.Moj kolego chcial zrobic zonie niespodzianke i zjechal tydzien wczesniej.No i zrobil ale sobie Sa juz po rozwodzie.Znam kogos kto tyra juz na rozjazdach prawie 10 lat.Z zona kochaja sie jak jest w Polsce.Jak za granica to zra sie strasznie,bo nie moga jakos przez Skype funkcjonowac.Znam goscia ktory mial same kolorowe niusy z domu a jak wrocil to prawie ze meline zastal.Takie wlasnie jest zycie tulaczy za chlebem.Nie ma miodu pod tym wzgledem.Problemy w domu sie mnoza,bo ktos sam nie potrafi ich ogarnac,problemy w pracy tez nie nowina.Wystarczy wiec mala iskra i wybuch ktorejs ze stron gotowy.

rozumiem cie bardzo dobrze
my z mężem mamy w marcu 30-lecie ślubu i co z tego.
ja tam już nie czuję si e dobrze, a jestem tylko 3 lata poza domem.
Juz kiedys pisałam o moim małżenstwie. nie chcę się skarżyć. jest jak jest.
 
 
08 grudnia 2013 00:32
Asik

ORIM....:) Czasem łatwiej o cierpliwość do PDP niz do wlasnej połowy :))

tez mam wieksza cierpliwość do pdp niz dla małżonka
 
08 grudnia 2013 08:11 / 4 osobom podoba się ten post
Witam wszystkich i dzien doberekmiłej spokojnej niedzieli!!!!  Hogata nie kazda kobiet jest odwazna jak by sie wydawało trzeb czasu zeby sie otrzasneła i powiedziała dos tego i kazdy sam musi dojsc do tego ale wsparcie jezeli jest to kazde dobre słowo sie liczy kazdy gest, a dołowanie dje ze sie zamyka w sobie !!!! Barbalella napisała głosno co ja boli wiec jej podswiadomosc juz sie buntuje a co z tym zrobi?????????????? nie kopie sie lezacego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Miłego dzionka:))))))))))))))))))))
08 grudnia 2013 08:31
Zakręcona Mamuela

Witam wszystkich i dzien doberekmiłej spokojnej niedzieli!!!!  Hogata nie kazda kobiet jest odwazna jak by sie wydawało trzeb czasu zeby sie otrzasneła i powiedziała dos tego i kazdy sam musi dojsc do tego ale wsparcie jezeli jest to kazde dobre słowo sie liczy kazdy gest, a dołowanie dje ze sie zamyka w sobie !!!! Barbalella napisała głosno co ja boli wiec jej podswiadomosc juz sie buntuje a co z tym zrobi?????????????? nie kopie sie lezacego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Miłego dzionka:))))))))))))))))))))

Podoba mi się to co napisałaś.
Miłego dnia wszystkim.
 
08 grudnia 2013 09:08 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

 To nie tak, zawsze za karę miałam ok 3 tyg ciche dni, nie lubię tego, nie rozumiem, nie chcę, ale co mam zrobić? Nie mam sily, już nie mogę pisać, przepraszam

Barbarello,bo tego się nie da zrozumieć,i nawet nie próbuj.Szkoda nerwów ,ten typ tak ma,foch i uj.Olać,zająć się sobą,a on niech odstawia teatrzyk jak chce.Też byłam z wiązana z gościem o bardzo podobnych cechach charakteru,zachowywał się tak samo,oprócz tego były jeszcze dzikie baby.Wytrzymałam lat 10,o te 10 lat za długo.To był narcyz,koleś Git.Próbowałam go zrozumieć,ale to nic nie dało,nie było dialogu,chęci współpracy z jego strony.Zmęczona tą szopką zakończyłam to.Nigdy nie żałowałam tego kroku,poczułam się nareszcze wolna,odżyłam.Żałowałam tylko,że nie zakończyłam tego wcześniej,straciłam kupę czasu.
08 grudnia 2013 09:08 / 5 osobom podoba się ten post
Uciekłam na chwilę. Na pięterku śniadanie z synusiem i jego kobieta, niech posiedzą chwilę z Babcią. Ja mam już dość, wszystko przygotować, podać i jeszcze pies syna zapałał do mnie wielką miłością i ciągle się o niego potykam. A co do naszej Basi i rozmowy o tym - przypomniało mi się, jak ja coś napisałam, poskarżyłam się i odzew. Ja wiem, przynajmniej mam nadzieję , że niektóre ostre słowa mają pomóc i są tylko z sympatii, ale one bolą. Myślę, że taka osoba (a przynajmniej ja) i tak czułam się podle, a po niektórych słowach poległam na łopatki. My nie pomożemy, ale pomaga samo napisanie tych słów, przeczytanie ich , dopasowanie do sytuacji , ta chwila zastanowienia nad samą sobą i to już jest ważne.
08 grudnia 2013 09:30 / 7 osobom podoba się ten post
Poczytałam parę ostatnich stron - nie znam Barbarelli ale w mojej w najbliższej rodzinie była podobna sytuacja .Z ,,boku ''to małżeństwo wyglądało normalnie - oboje z doskonałą pracą , żadnych skoków na bok , alkoholu - nic - tylko zazdrościc . Ale ona też nie ,,spełniała wymogów '' - a to kobieta ładna , wykształcona , świetnie zarabiająca , zaradna . Całe lata to był jego wieczny foch - bo wszyscy byli be a on jeden cacy no a na kimś trzeba było się odreagować- wprawdzie nie fizycznie , ale to tak samo boli.To się skończyło rozwodem - niejako byłam przy niej na każdym etapie tego procesu - rozmawiałam i przede wszystkim słuchałam . Nie radziłam , co ma robić - jakiekolwiek zmiany były mozliwe dopiero , gdy to ona się zmieniła. A jej zmiana polegała na zaakceptowaniu samej siebie , uwierzeniu w to , że jest kimś wyjątkowym , że to ona ma prawo stawiać wymagania i nie musi znosić niczyich humorów .
Jedyne , co mogłabym Ci poradzić , to ile razy przechodzisz koło lustra spojrzyj sama sobie w oczy i mów sobie , ze jesteś wspaniałą , dzielną kobietą , że nic nikomu nie musisz udowadniać , że zasługujesz na coś więcej . Dopiero , gdy sama w to naprawdę uwierzysz , znajdziesz siły i sposób żeby coś zmienić w swoim życiu , w swoim związku.
Na spokojnie , wcześniej wszystko przemyślawszy - i wcale nie muszą to być radykalne rozwiązania - raczej uzdrowienie tego , co nie do końca jest ok.
Zyczę Ci tego serdecznie.