To nie tak, zawsze za karę miałam ok 3 tyg ciche dni, nie lubię tego, nie rozumiem, nie chcę, ale co mam zrobić? Nie mam sily, już nie mogę pisać, przepraszam
To nie tak, zawsze za karę miałam ok 3 tyg ciche dni, nie lubię tego, nie rozumiem, nie chcę, ale co mam zrobić? Nie mam sily, już nie mogę pisać, przepraszam
Podoba mi się to co napisałaś.
Miłego dnia wszystkim.
Basiu, gdybym dziada udusiła w dniu ślubu, juz teraz może bym była wolna kobietą , 25 lat już za nami:))) Przystojny, ładny, sympatyczny, Malina widziała dziada, ale trudny, aż wszystko boli.
To wszystko mnie przerasta, nie daję rady, nie wiem po co to wszystko
Poczytałam parę ostatnich stron - nie znam Barbarelli ale w mojej w najbliższej rodzinie była podobna sytuacja .Z ,,boku ''to małżeństwo wyglądało normalnie - oboje z doskonałą pracą , żadnych skoków na bok , alkoholu - nic - tylko zazdrościc . Ale ona też nie ,,spełniała wymogów '' - a to kobieta ładna , wykształcona , świetnie zarabiająca , zaradna . Całe lata to był jego wieczny foch - bo wszyscy byli be a on jeden cacy no a na kimś trzeba było się odreagować- wprawdzie nie fizycznie , ale to tak samo boli.To się skończyło rozwodem - niejako byłam przy niej na każdym etapie tego procesu - rozmawiałam i przede wszystkim słuchałam . Nie radziłam , co ma robić - jakiekolwiek zmiany były mozliwe dopiero , gdy to ona się zmieniła. A jej zmiana polegała na zaakceptowaniu samej siebie , uwierzeniu w to , że jest kimś wyjątkowym , że to ona ma prawo stawiać wymagania i nie musi znosić niczyich humorów .
Jedyne , co mogłabym Ci poradzić , to ile razy przechodzisz koło lustra spojrzyj sama sobie w oczy i mów sobie , ze jesteś wspaniałą , dzielną kobietą , że nic nikomu nie musisz udowadniać , że zasługujesz na coś więcej . Dopiero , gdy sama w to naprawdę uwierzysz , znajdziesz siły i sposób żeby coś zmienić w swoim życiu , w swoim związku.
Na spokojnie , wcześniej wszystko przemyślawszy - i wcale nie muszą to być radykalne rozwiązania - raczej uzdrowienie tego , co nie do końca jest ok.
Zyczę Ci tego serdecznie.
Witam wszystkich i dzien doberekmiłej spokojnej niedzieli!!!! Hogata nie kazda kobiet jest odwazna jak by sie wydawało trzeb czasu zeby sie otrzasneła i powiedziała dos tego i kazdy sam musi dojsc do tego ale wsparcie jezeli jest to kazde dobre słowo sie liczy kazdy gest, a dołowanie dje ze sie zamyka w sobie !!!! Barbalella napisała głosno co ja boli wiec jej podswiadomosc juz sie buntuje a co z tym zrobi?????????????? nie kopie sie lezacego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Miłego dzionka:))))))))))))))))))))
Kochana mamuelko,jesli myslisz ze moje posty do Barbarelli kopia lezacego,to sie ogromnie mylisz:)
Czesem slowa gorzkiej prawdy pomagaja,ja Barbarelle berdzo lubie,dlatego do Niej pisze(przejelam sie Jej wpisami),gdybym Jej nie lubila,uwierz mi ze olalabym Jej smutne wpisy i Ja.Slowem bym sie nie odezwala,potraktowalabym te wpisy jak powietrze.
Mamuela,super ,ze jestes promyczkiem,ktore ciagle sie usmiecha,ja jestem inna.Nie lubie obludy-nie toleruje obludy.Nie bede do kogos mowila CIAGLE Ciuciu-Ciuciu skoro tak nie mysle.
Moje posty do Barberelli sa szczere,chyba mnie nie znasz,albo najzwyczajniej nie umiesz czytac miedzy wierszami.
Urazilas mnie slowami "nie kopie sie lezacego",no ale ok,mialas prawo sobie pomyslec cokolwiek.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i tez Ci zycze milego dzionka:):):):)
Na jednych mobilizująco działa glaskanie po główce , słodzenie , na innych kubeł zimnej wody i brutalna prawda . Nie wiem co zadziała na Barbarelle . Warto każdego sposobu spróbować bo nadrzędnym celem jest , w jakikolwiek sposób jej pomóc .i zachęcić do działania . Bo działać musi a jak i co ją zmobilizuje - nie wiemy , wiec próbujemy i tak i siak Barbarella musi zacząć działać - bo najgorszym co mołaby zrobić .to nic nie zrobić .
Barbarella - dziewczyno pracujesz jako opiekunka i dajesz radę - to na pewno z innymi sprawami dasz sobie radę też .
A teraz sie przywitam:)Dzien dobry Wszystkim forumowiczom:)
No dopał Cie Basiu dol emocjonalny,ale skoro widzisz jeszcze te cechy,ktore wymieniłas powyżej nie jest tak żle.Mały problem,czy duży problem na Stelli spowodował, że miarka się przelała.Ale dasz rade.Pomyśl o tych wspolnych 25-ciu latach,ile bylo wspanialach dni,dlczego tego nie wspominasz tylko te złe?Nie dołuj się sama.Takie chwile dopadaja wszystkich czy to ksieżniczki czy opiekunki.My tu za kasa, ktora szczęścia nie daje ale poprawia nam byt.Niech wypowiedzą sie te, ktore maja drugich mężów czy przyjaciól maja skale porownawczą niech okresla jak sie osiaga szczęscie w malżeństwie.Coś nas łączy przeciez z tymi naszymi połówkami pozostającym w domu, bo wracamy do nich i to przy nich zapominamy o trudach naszej pracy.Ja już 42 lata wspolnie i smiech mnie ogarnia,że jeszcze doszukuje sie i złych i dobrych cech charakteru mojego męża.On też mnie zaskakuje i rozczarowuje, ale takie jest zycie.Ale biorę pod uwagę fakt niekwestionowany,że on też analizuje moje postepowanie,zachowanie i decyzje.Napewno nie przekaże mi na 100% wnioskow jakie wyciaga ze swoich przemyśleń.Bo lubi świety spokoj.My też nie jestesmy aniołami.
Dzien dobry Hogatko. Jak milo,a nie tylko poradnia rodzinna od rana