Na wyjeździe #4

08 grudnia 2013 09:31 / 1 osobie podoba się ten post
Wiecie co samo wylanie slow na papier i samo otworzenie ust przez basie to juz duzy sukces wiedzac ze sie ma opiekunkowo,ze ktos wyslucha czy da przyslowiowego kopa,zaluje ze nie mialam Was rok temu ,moze bym nie popelnila bledu,z wami,(czyt,z nami)wielokrotnie latwiej podjac decyzje,a moze nie tyle podjacc co wasze przemyslenia sa tu juz na miejscu,nie trzeba glowkowac,
08 grudnia 2013 09:43
Z myslą o Barbarelli,ale innym kobietkom również polecam,podaję linka do fajnego bloga.Autor w sposób dosadny,ale często zabawny próbuje wyjaśnić wiele problematycznych damsko-męskich kwestii.Pomaga w trudnych sytuacjach. http://blog-mezczyzny.pl/news.php?item.237.9
08 grudnia 2013 09:45 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

 To nie tak, zawsze za karę miałam ok 3 tyg ciche dni, nie lubię tego, nie rozumiem, nie chcę, ale co mam zrobić? Nie mam sily, już nie mogę pisać, przepraszam

"Ciche dni"-to chyba największe upokorzenie . Takie traktowanie jak powietrze,mijanie się w korytarzu,niejedzenie razem posików,nie patrzenie na tą osobę- to powoduje,że zaczyna się człowiek czuć jak śmieć. Wkońcu ,zaczyna się żebrać o choć sekundę uwagi,jedno słowo....to jest straszne.
Nie wiem już co jest gorsze,krzyki czy ciche dni,ale ja wolałabym jednak awanturę .
Barbarella , nie masz łatwo,ale to Ty jesteś panią swojego losu. Masz pracę,pieniądze,możesz zrobić wiele.Pomyśl o tym...
08 grudnia 2013 09:52 / 4 osobom podoba się ten post
wisienka

Podoba mi się to co napisałaś.
Miłego dnia wszystkim.
 

A mi się nie podoba ostatnie zdanie - żadna/żaden/ z nas z pewnością nie miała zamiaru pisząc swoje przemyślenia "kopać leżącego"I  żadna z nas nie chciałaby Barbarello ,żebyś to tak odbierała.Nie znamy się przeciez osobiście,nie znamy swoich mężów,danej sytuacji-jeżeli włączamy się w dyskusję to wyłącznie na podstawie tego co ktoś o sobie napisze.I jesli to robimy to żeby pomóc:)Może np.Barbarella poczyta,pomyśli i zastanowi się nad właściwym dla niej wyjściem z sytuacji. 
Bardzo dobrą metodą jest kartka podzielona na pół-plusy i minusy,to jest pierwsze zadanie dla małżonków na małżeńskiej terapii - spisać za i przeciw swojego małżeństwa.A potem wymienić się kartkami.Barbarello-zrób sobie taka kartkę sama póki co,na spokojnie,obiektywnie,tak jakbys ją robiła dla najlepszej przyjaciółki nie dla siebie,ale bądź szczera-nie ściemniaj sama przed sobą.
I pamietaj -nikt tu na forum nie chce Ci dokopać!!!!!!!Myslę ,że jest jeszcze kilka osób z podobnymi problemami ,nie każda ma odwage i ochote wywalić swoje żale - Tobie plus za odwagę:):):):)
08 grudnia 2013 09:59 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

Basiu, gdybym dziada udusiła w dniu ślubu, juz teraz może bym była wolna kobietą , 25 lat już za nami:))) Przystojny, ładny, sympatyczny, Malina widziała dziada, ale trudny, aż wszystko boli.
To wszystko mnie przerasta, nie daję rady, nie wiem po co to wszystko

No dopał Cie Basiu dol emocjonalny,ale skoro widzisz jeszcze te cechy,ktore wymieniłas powyżej nie jest tak żle.Mały problem,czy duży problem na Stelli spowodował, że miarka się przelała.Ale dasz rade.Pomyśl o tych wspolnych 25-ciu latach,ile bylo wspanialach dni,dlczego tego nie wspominasz tylko te złe?Nie dołuj się sama.Takie chwile dopadaja wszystkich czy to ksieżniczki czy opiekunki.My tu za kasa, ktora szczęścia nie daje ale poprawia nam byt.Niech wypowiedzą sie te, ktore maja drugich mężów czy przyjaciól maja skale porownawczą niech okresla jak sie osiaga szczęscie w malżeństwie.Coś nas łączy przeciez z tymi naszymi połówkami pozostającym w domu, bo wracamy do nich i to przy nich zapominamy o trudach naszej pracy.Ja już 42 lata wspolnie i smiech mnie ogarnia,że jeszcze doszukuje sie i złych i dobrych cech charakteru mojego męża.On też mnie zaskakuje i rozczarowuje, ale takie jest zycie.Ale biorę pod uwagę fakt niekwestionowany,że on też analizuje moje postepowanie,zachowanie i decyzje.Napewno nie przekaże mi na 100% wnioskow jakie wyciaga ze swoich przemyśleń.Bo lubi świety spokoj.My też nie jestesmy aniołami.
08 grudnia 2013 10:17 / 4 osobom podoba się ten post
mozah aM

Poczytałam parę ostatnich stron - nie znam Barbarelli ale w mojej w najbliższej rodzinie była podobna sytuacja .Z ,,boku ''to małżeństwo wyglądało normalnie - oboje z doskonałą pracą , żadnych skoków na bok , alkoholu - nic - tylko zazdrościc . Ale ona też nie ,,spełniała wymogów '' - a to kobieta ładna , wykształcona , świetnie zarabiająca , zaradna . Całe lata to był jego wieczny foch - bo wszyscy byli be a on jeden cacy no a na kimś trzeba było się odreagować- wprawdzie nie fizycznie , ale to tak samo boli.To się skończyło rozwodem - niejako byłam przy niej na każdym etapie tego procesu - rozmawiałam i przede wszystkim słuchałam . Nie radziłam , co ma robić - jakiekolwiek zmiany były mozliwe dopiero , gdy to ona się zmieniła. A jej zmiana polegała na zaakceptowaniu samej siebie , uwierzeniu w to , że jest kimś wyjątkowym , że to ona ma prawo stawiać wymagania i nie musi znosić niczyich humorów .
Jedyne , co mogłabym Ci poradzić , to ile razy przechodzisz koło lustra spojrzyj sama sobie w oczy i mów sobie , ze jesteś wspaniałą , dzielną kobietą , że nic nikomu nie musisz udowadniać , że zasługujesz na coś więcej . Dopiero , gdy sama w to naprawdę uwierzysz , znajdziesz siły i sposób żeby coś zmienić w swoim życiu , w swoim związku.
Na spokojnie , wcześniej wszystko przemyślawszy - i wcale nie muszą to być radykalne rozwiązania - raczej uzdrowienie tego , co nie do końca jest ok.
Zyczę Ci tego serdecznie.

To samo wynika z mojego doświadczenia i obserwacji. Bardzo ładnie to napisałaś. Inni nie widzą w nas wartościościowych ludzi dopóki my sami siebie za takich nie uważamy i się nie cenimy. Jest to recepta nie tylko na udany związek ale na życie ogólnie, wszędzie jest łatwiej.  Tak jak Mozah napisała zasługujesz na coś więcej!  Poza tym warto nauczyć się życia dniem dzisiejszym, ja ciągle nad tym pracuję, i coraz lepiej mi to wychodzi. Nie oglądam się za siebie i nie wybiegam zanadto w przyszłość, będzie co ma być. Takie ciągłe udręczanie się, przemyślanie, planowanie, zabieganie... odbiera nam radość życia. Lepiej w wolnej chwili zająć się czymś co lubimy. Nie myśleć za dużo, nie użalać się nad sobą i drżeć wciąż że coś stracimy. Jak mamy stracić to i tak stracimy, a jeśli tak się stanie to może nie było to nic warte. Życie jest piękne bez względu na to czy ktoś obok nas jest czy nie. Nic na siłę.
08 grudnia 2013 10:18 / 4 osobom podoba się ten post
Ja z pierwszym mezem mialam podobnie , wszystko krecilo sie wokol niego , a ja nie moglam sprostac wymaganiom . On pracowal , a ja dom i dzieci . W koncu znalazlam sobie prace i po 13 latach zycia z nim zabralam corki i odeszlam .Teraz mam drugiego meza na poczatku niebylo lekko ,kiedys juz tu pisalam o mich problemach:ja w DE ,a on sobie pisal zpanienkami , wiecznie nie oplacone rachunki ,raty itp i na zycie mu nie starczalo , a ja kase slalam .Teraz jest moj 4 wyjazd i jak do tej pory nie bylo klotni , bo tak to zawsze klotnia przez telefon byla. Dziewczyny z forum wiele mi pomogly , wiele przemyslalam podczas tych moich wyjazdow . Moze to i ja chcialam nie raz zbyt szybko wiele osiagnac : splacic raty ,remont mieszkania . Powiedzialam stop powoli , a do przodu . Idealem nie jestem wiem , bo dla mnie idealow nie ma . Porozmawiwlam z mezem , powiedzialam o co mo chodzi i pomoglo w naszym przypadku , ale moj maz wie , ze jestem uparta i na tyle silna , ze z dziecmi i bez niego bym sobie poradzila .
08 grudnia 2013 10:19 / 7 osobom podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

Witam wszystkich i dzien doberekmiłej spokojnej niedzieli!!!!  Hogata nie kazda kobiet jest odwazna jak by sie wydawało trzeb czasu zeby sie otrzasneła i powiedziała dos tego i kazdy sam musi dojsc do tego ale wsparcie jezeli jest to kazde dobre słowo sie liczy kazdy gest, a dołowanie dje ze sie zamyka w sobie !!!! Barbalella napisała głosno co ja boli wiec jej podswiadomosc juz sie buntuje a co z tym zrobi?????????????? nie kopie sie lezacego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Miłego dzionka:))))))))))))))))))))

Kochana mamuelko,jesli myslisz ze moje posty do Barbarelli kopia lezacego,to sie ogromnie mylisz:)
Czesem slowa gorzkiej prawdy pomagaja,ja Barbarelle berdzo lubie,dlatego do  Niej pisze(przejelam sie Jej wpisami),gdybym Jej nie lubila,uwierz mi ze olalabym Jej smutne wpisy i Ja.Slowem bym sie nie odezwala,potraktowalabym te wpisy jak powietrze.
Mamuela,super ,ze jestes promyczkiem,ktore ciagle sie usmiecha,ja jestem inna.Nie lubie obludy-nie toleruje obludy.Nie bede do kogos mowila CIAGLE Ciuciu-Ciuciu skoro tak nie mysle.
Moje posty do Barberelli sa szczere,chyba mnie nie znasz,albo najzwyczajniej nie umiesz czytac miedzy wierszami.
Urazilas mnie slowami "nie kopie sie lezacego",no ale ok,mialas prawo sobie pomyslec cokolwiek.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i tez Ci zycze milego dzionka:):):):)
08 grudnia 2013 10:24 / 3 osobom podoba się ten post
A teraz sie przywitam:)Dzien dobry Wszystkim forumowiczom:)
08 grudnia 2013 10:29 / 5 osobom podoba się ten post
hogata76

Kochana mamuelko,jesli myslisz ze moje posty do Barbarelli kopia lezacego,to sie ogromnie mylisz:)
Czesem slowa gorzkiej prawdy pomagaja,ja Barbarelle berdzo lubie,dlatego do  Niej pisze(przejelam sie Jej wpisami),gdybym Jej nie lubila,uwierz mi ze olalabym Jej smutne wpisy i Ja.Slowem bym sie nie odezwala,potraktowalabym te wpisy jak powietrze.
Mamuela,super ,ze jestes promyczkiem,ktore ciagle sie usmiecha,ja jestem inna.Nie lubie obludy-nie toleruje obludy.Nie bede do kogos mowila CIAGLE Ciuciu-Ciuciu skoro tak nie mysle.
Moje posty do Barberelli sa szczere,chyba mnie nie znasz,albo najzwyczajniej nie umiesz czytac miedzy wierszami.
Urazilas mnie slowami "nie kopie sie lezacego",no ale ok,mialas prawo sobie pomyslec cokolwiek.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i tez Ci zycze milego dzionka:):):):)

Na jednych   mobilizująco działa glaskanie po główce , słodzenie , na innych kubeł zimnej wody i brutalna prawda . Nie wiem co zadziała na Barbarelle . Warto każdego sposobu spróbować bo nadrzędnym celem jest , w jakikolwiek sposób jej pomóc .i zachęcić do działania . Bo działać musi a jak i co ją zmobilizuje - nie wiemy , wiec próbujemy i tak i siak Barbarella musi zacząć działać - bo najgorszym co mołaby zrobić .to nic nie zrobić .
Barbarella - dziewczyno pracujesz jako opiekunka i dajesz radę  - to na pewno z innymi sprawami dasz sobie radę też .
08 grudnia 2013 10:37 / 6 osobom podoba się ten post
Witam Was niedawno dolaczylam do forum.poczytalam o czym piszecie i przyznaje ze takie forum to cudna rzecz.Jestem z dala od kraju praca same wiecie ze nie nalezy do najlatwiejszych czasami dola lapie i nie mam tutaj z kim przegadac problemu posluchac dobrtch rad.Jezeli pozwolicie to chcialabym dolaczyc do Waszego grona.
08 grudnia 2013 10:41 / 2 osobom podoba się ten post
Usunięty

Na jednych   mobilizująco działa glaskanie po główce , słodzenie , na innych kubeł zimnej wody i brutalna prawda . Nie wiem co zadziała na Barbarelle . Warto każdego sposobu spróbować bo nadrzędnym celem jest , w jakikolwiek sposób jej pomóc .i zachęcić do działania . Bo działać musi a jak i co ją zmobilizuje - nie wiemy , wiec próbujemy i tak i siak Barbarella musi zacząć działać - bo najgorszym co mołaby zrobić .to nic nie zrobić .
Barbarella - dziewczyno pracujesz jako opiekunka i dajesz radę  - to na pewno z innymi sprawami dasz sobie radę też .

Oczywiscie ,ze tak.
Ja absolutnie nie neleze do ludzi ,ktorzy chca ZDOLOWAC.
Barbarelle sie wygadala,miala taka potrzebe,nie jest glupia.Przypuszczam,ze czytajac posty,spojrzy inaczej na Siebie i sytuacje,ktora Ja meczy.Jeden bedzie glaskal i mowil "ah,kochanie jestem z Toba i Cie tule"inny,np.jak ja"wez sie dziewczyno w garsc,nie becz,tylko sie ogarnij "a Barbarella i tak zrobi co bedzie chciala.
Tak jak napisala Andrea,my nie znamy sytuacji do konca,znamy tylko odczucia Barbarelli.
Jezeli piszesz na ogole co Cie boli,zalisz sie ,musisz byc przygotowanym na rozne podpowiedzi,odpowiedzi i nie tylko te Ciciu-Ciuciu.
08 grudnia 2013 10:59 / 1 osobie podoba się ten post
hogata76

A teraz sie przywitam:)Dzien dobry Wszystkim forumowiczom:)

Dzien dobry Hogatko. Jak milo,a nie tylko poradnia rodzinna od rana
08 grudnia 2013 11:06 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

No dopał Cie Basiu dol emocjonalny,ale skoro widzisz jeszcze te cechy,ktore wymieniłas powyżej nie jest tak żle.Mały problem,czy duży problem na Stelli spowodował, że miarka się przelała.Ale dasz rade.Pomyśl o tych wspolnych 25-ciu latach,ile bylo wspanialach dni,dlczego tego nie wspominasz tylko te złe?Nie dołuj się sama.Takie chwile dopadaja wszystkich czy to ksieżniczki czy opiekunki.My tu za kasa, ktora szczęścia nie daje ale poprawia nam byt.Niech wypowiedzą sie te, ktore maja drugich mężów czy przyjaciól maja skale porownawczą niech okresla jak sie osiaga szczęscie w malżeństwie.Coś nas łączy przeciez z tymi naszymi połówkami pozostającym w domu, bo wracamy do nich i to przy nich zapominamy o trudach naszej pracy.Ja już 42 lata wspolnie i smiech mnie ogarnia,że jeszcze doszukuje sie i złych i dobrych cech charakteru mojego męża.On też mnie zaskakuje i rozczarowuje, ale takie jest zycie.Ale biorę pod uwagę fakt niekwestionowany,że on też analizuje moje postepowanie,zachowanie i decyzje.Napewno nie przekaże mi na 100% wnioskow jakie wyciaga ze swoich przemyśleń.Bo lubi świety spokoj.My też nie jestesmy aniołami.

Może ja się wypowiem - też miałam "tyrana", nie pokazywałam tego po sobie, ale maltretował mnie psychicznie mówiąc, że bez niego byłabym niczym, że bez niego zginę pod mostem itp.
Był tak zadufany w sobie, że aż strach. A prawda jest taka, że teraz to on gnije "prawie pod mostem", no dalej to ja za to jestem winna. Ale ja w ostatniej chwili powiedziałam DOŚĆ i teraz jestem znowu szczęśliwą mężatką, spotkałam też mężczyznę po przejściach, który długo wyprowadzał mnie z depresji. Na każde jego słowo ja byłam naszpikowana kolcami jak... jeż. Ale on wiedział, że tylko spokój może mnie uratować i właśnie dzięki niemu znowu stanęłam na nogi (psychicznie). Wiem, że takich ANIOŁÓW jest na świecie bardzo mało i ja go nawet nie szukałam - sam się znalazł i przyczepił i już mnie nie wypuścił spod swoich skrzydeł.
Basia musi sama podjąć decyzję czy ma naprawiać coś co druga osoba nie ma zamiaru naprawić, może nawet jej nie pozwolić, bo przecież dobrze jest jak jest?
Basiu, jesteś wspaniałą kobietą, która da sobie spokojnie rady sama, jeżeli tylko będziesz chciała się uwolnić od tego chorego związku.
08 grudnia 2013 11:13 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM

Dzien dobry Hogatko. Jak milo,a nie tylko poradnia rodzinna od rana

A Ty co taki ironiczny od rana?Niewyspany?Wczoraj się  sam wypowiadaleś, a dziś już Cię temat nudzi?Szkoda ,bo męski punkt widzenia na wiele spraw bardzo by nam się w naszym babincu przydał......Ale skoro jesteś taki znudzony poradnia rodzinną,jakoś to przeżyjemy:)