11 grudnia 2013 15:45 / 1 osobie podoba się ten post
giuntaA dziękuję, ja Ciebie też :)
Chciałam dopiąć wszystko na ostatni guzik przed przyjazdem zmienniczki, ale teraz idzie mi to 10 razy wolniej. Chociaż w sumie większość jest już ogarnięta. W związku z ograniczoną ruchliwością mojej prawej ręki, nie gotowałam dzisiaj. Pojechaliśmy z dziadkiem na obiad do restauracji. O ile zacisnąwszy zęby, mogłam zmieniać biegi, to ręczny zmuszona byłam zaciągać już lewą ręką. Pewnie dziwnie musiało to wyglądać... :)
Do wesela na pewno się zagoi. Szczególnie do mojego ;)
To może jakiś znak, że trzeba zwolnić, tak jak dzisiaj ten wypadek w moim mieście w aldi.Ja już gotowa, babcia w fotelu, lista zakupów spisana, ja w butach, kurtka w reku i córka dziadków dzwoni, że teraz coś jej wypadło i może po południu pojedziemy. Pod nosem rzuciłam klka słów, a za jakiś czas mówią w radiu o wypadku. Dziwnie mi, w myślach przeprosiłam córkę dziadków i jak nie jestem za bardzo ,, kościołowa,, to po cichutku modlę się teraz. Karetki na sygnale słyszę cały dzień, bo tu blisko jest stacja pogotowia. Raz mnie życie darowano, a dzisiaj też? Nie, to tylko przypadek.