Sama w to nie wierzę,ale wolne godziny spędziłam na...oglądaniu parady :). Nawet było fajnie,jakiś "potwór " obsypał mnie konfetti,ktoś inny rzucał słodyczami, było wesoło. Potem polewali wodą wszystkich,ja uciekłam razem z "pszczółkami" do pobliskiej bramy:). Zmarzłam też okrutnie...zaraz po powrocie gorąca herbatka z miodem i cytryną ,a stopy do miski z gorącą wodą. Może sie nie rozchoruję.
