15 marca 2014 20:08 / 1 osobie podoba się ten post
Pani jest po wylewie, leżąca, lewa strona sparaliżowana i wszystko ją zawsze boli dlatego tak krzyczy. Woła mnie albo męża, że ją boli to, tamto, wszystko. Żeby ją przewrócić na drugi bok woła co pół godziny, w nocy też. Nie ma problemów z mową, ma lekką demencje wydaje mi się bo czasami jej się myli, zapomina, że jadła, że ktoś przyszedł. Można z nią porozmawiać rozumie jak się do niej mówi tu nie ma problemu, potrafi powiedzieć co chce. Strasznie się wszystkiego boi, ciągle powtarza "powoli, uważaj, ała" boi się, że z łóżka spadnie, że coś się stanie "zawsze coś się może stać" powtarza. W nocy woła mnie albo męża i w kółko "ała, ałaaa, ała" aż ktoś przyjdzie i trzeba z nią siedzieć, najlepiej, żebym i ja przyszła i mąż. Jakiś nieuzasadniony strach. Albo mówi "pomóż mi" przewróć jednak na druga stronę albo coś innego, jak mówię zaraz to "nikt mi nie chce pomóc". Nie umie zasnąć, bierze tabletki nasenne, ale może się uodporniła już. Mówię raz "jak pani nie umie zasnąc, niech się pani pomodli czy coś" słyszę "Panie Boże nikt mi tu nie chce pomóc to może chociaż ty mi pomożesz". Ona śpi jeszcze jedno piętro niżej niż mąż, 2 niżej niż ja, ma w salonie specjalistyczne łóżko, łatwiej ją przewracać. Boli ją wszystko, dostaje przecież mocne tabletki i syrop jakiś przeciwbólowe. Nie umiem się o przerwę doprosić a gdzie tam drzwi.